Ależ to był dzień na Giro d’Italia! Po niezwykłych emocjach związanych z walką na białych drogach, licznych defektach i kraksach dzielących stawkę, górą na 9. etapie włoskiej trzytygodniówki był Wout van Aert. Belg na ostatnich metrach pokonał Isaaca del Toro, ale to właśnie „trzeci nóż” UAE Team Emirates – XRG został nowym liderem 108. edycji przed dniem przerwy.
W niedzielę organizatorzy 108. edycji Giro d’Italia przygotowali dla kolarzy „małe Strade Bianche”, czyli 181 kilometrów z Gubbio do Sieny, na których znalazło się 5 sektorów białych dróg o łącznej długości niemal 30 kilometrów. Do tego kolarze przejechać musieli też kilka krótkich podjazdów, które składały się na 2346 metrów przewyższenia, a metę ulokowano na słynnym Piazza del Campo, do którego niczym na Strade Bianche prowadziła stroma wspinaczka pod Via Santa Caterina (500 m; 12,4%).

Ucieczka dnia formowała się dziś dość krótko, a finalnie na czele znalazło się tylko 6 kolarzy. Byli to Kaden Groves i Quinten Hermans (Alpecin-Deceuninck), Taco van der Hoorn (Intermarché – Wanty), Dries De Bondt (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Milan Fretin (Cofidis) i Luke Lamperti (Soudal Quick-Step). Za kontrolę nad peletonem zabrali się dziś początkowo zawodnicy XDS Astana Team, ale szybko zmienili ich kolarze Q36.5 Pro Cycling Team. W efekcie różnica między uciekinierami a główną częścią stawki przez długi czas nie osiągnęła nawet 2 minut.
Etap dziś był momentami senny, ale wszystko zmieniło się gdy kolarze dotarli na pierwszy z sektorów szutru, czyli Pieve a Salti (8 km; ****). Przewaga ucieczki zaczęła tam drastycznie maleć, a sporą rolę miał w tym wykonujący tytaniczną pracę w peletonie Mads Pedersen (Lidl-Trek). Szybko odczepiony został m.in. jadący w różowej koszulce Diego Ulissi (XDS Astana Team), który tym samym już po jednym dniu na prowadzeniu żegnał się z przodownictwem w klasyfikacji generalnej.
Od ucieczki na szutrach oderwali się Kaden Groves i Quinten Hermans, ale na koniec 1. sektora mieli oni jedynie 40 sekund przewagi nad około 40-osobowym peletonem. Na Serravalle (9,3 km; ***) różnica spadła jeszcze bardziej, a na 50 kilometrów przed metą zapanował chaos – w kraksie leżał m.in. Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe) i Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling Team).
W połowie sektora na czele pozostało tylko 7 kolarzy, a konkretnie byli to Isaac del Toro (UAE Team Emirates – XRG), Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike), Egan Bernal, Thymen Arensman i Brandon Smith Rivera (INEOS Grenadiers) oraz Kaden Groves i Quinten Hermans (Alpecin-Deceuninck). Niewiele tracili Adam Yates i Juan Ayuso (UAE Team Emirates – XRG), a grupa Primoža Rogliča traciła aż minutę.
45 kilometrów przed metą Słoweńca spotkał kolejny pech – były lider wyścigu złapał gumę i stracił kolejne cenne sekundy, a także kontakt z większą grupą pościgową. Z przodu tymczasem tempo niesamowicie mocno nadawał Brandon Smith Rivera, którego praca sprawiła, że za czołówką zostali obaj kolarze Alpecin-Deceuninck).
Na wjeździe na San Martino in Grania (9,4 km, *****) czołowa piątka miała 40 sekund przewagi nad około 20-osobową grupą z Juanem Ayuso w składzie, 55 sekund nad grupą Toma Pidcocka oraz niemal 1,5 minuty nad Primožem Rogličem, któremu towarzyszyli tylko Giulio Pellizzari (Red Bull) i Derek Gee (Israel-Premier Tech).
Po defekcie z czołówką pożegnał się Thymen Arensman (INEOS Grenadiers). To nie sprawiło jednak, że różnice zaczęły maleć – do pierwszej czwórki nie mogła się zbliżyć zarówno „grupa Ayuso”, jak i Primož Roglič, który gonił rywali razem z Tomem Pidcockiem. Brytyjczyk znalazł się z tyłu najprawdopodobniej na skutek defektu, choć kamery tego nie ukazały.
Na 30 kilometrów przed metą sytuacja prezentowała się następująco:
- Isaac del Toro (UAE), Wout van Aert (Visma), Egan Bernal i Brandon Smith Rivera (INEOS)
- +0:30 Mathias Vacek (Lidl), Chris Harper (Jayco)
- +0:50 Juan Ayuso, Adam Yates, Brandon McNulty (UAE), Antonio Tiberi, Pello Bilbao (Bahrain), Giulio Ciccone, Patrick Konrad (Lidl), Simon Yates (Visma), Richard Carapaz (EF), Thymen Arensman (INEOS), Kevin Geniets (Groupama), Edward Planckaert (Alpecin)
- +1:25 m.in. Primož Roglič, Giulio Pellizzari (Red Bull), Tom Pidcock, Milan Vader (Q36.5), Derek Gee (Israel)
- +1:45 m.in. Michael Storer (Tudor), Max Poole (Picnic)
Na płaskim dojeździe do Monteaperti (600 m, **) do uciekającej czwórki mocno zbliżać zaczął się Mathias Vacek, który oderwał się od Chrisa Harpera. Czech dopadł liderów na 23 kilometry przed metą. „Grupa Ayuso” tymczasem dalej traciła na początku przedostatniego sektora szutru miała już minutę straty do liderów.
Na Monteaperti zaatakował Isaac del Toro, za którym pojechać zdołał Wout van Aert. Egan Bernal w swoim rytmie z czasem dołączył do tej dwójki, a gdy nastąpił przestój uczynił to też Mathias Vacek. Współpraca na czele nie układała się, a mimo to ich przewaga niespecjalnie spadała – z tyłu brakowało bowiem zawodników, którzy byliby w stanie mocno gonić. Szczególnie widoczne było to w „grupie Rogliča”, która cały czas rozrastała się i na 18 kilometrów przed metą traciła już 2 minuty do liderów.
Na ostatnim dziś sektorze szutrów Colle Pinzuto (2,4 km, ****) ponownie mocno pociągnął Isaac del Toro i także i tym razem tempo Meksykanina wytrzymał tylko Wout van Aert. Na końcu tego odcinka zlokalizowana była premia Red Bulla, gdzie 6 sekund zyskał kolarz UAE Team Emirates – XRG, 4 powędrowały na konto mającego duże straty Belga, a dwie zyskał mający około 20 sekund straty do tej dwójki Egan Bernal.
Isaac del Toro na kolejnych kilometrach nie otrzymywał zmian od Wouta van Aerta, z tyłu zaś grupa dogoniła najpierw Mathiasa Vacka, a potem także Egana Bernala. 5 kilometrów przed metą uciekająca dwójka miała 1:15 przewagi nad „grupą Ayuso” i 2:20 nad „grupą Rogliča”. W tym momencie było już praktycznie przesądzone, że to Isaac del Toro zostanie nowym liderem 108. Giro d’Italia przed drugim dniem przerwy. Otwartą kwestią pozostawało jednak to czy to Meksykanin, czy też Wout van Aert wygra etap, a zadecydować miał o tym pojedynek na Via Santa Caterina (500 m; 12,4%).
Isaac del Toro robił co mógł, ale Wout van Aert nie dał się zgubić. Belg nie tylko wytrzymał ataki Meksykanina, ale i 300 metrów przed metą wyprzedził go i pokonał na czele ostatnie wąskie zakręty Sieny. W ten sposób to właśnie Belg wygrał etap, a wyraźnie niezadowolony Isaac del Toro musiał zadowolić się 2. miejscem oraz przede wszystkim koszulką lidera. Z tyłu po 3. miejsce zafiniszował Giulio Ciccone (Lidl-Trek).
🤩 𝐋𝐚 𝐫𝐞𝐧𝐚𝐢𝐬𝐬𝐚𝐧𝐜𝐞 𝐝𝐞 𝐖𝐨𝐮𝐭 𝐯𝐚𝐧 𝐀𝐞𝐫𝐭 !
Le Belge donne tout pour rester dans la roue de l'impressionnant Del Toro dans la dernière bosse avant de s'imposer au sprint !#GirodItalia #LesRP pic.twitter.com/IMb0asDgYO
— Eurosport France (@Eurosport_FR) May 18, 2025
Aż 2 minuty i 22 sekundy straty na linii mety zanotował Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe).
Wyniki 9. etapu 108. Giro d’Italia:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com
Wszystko o 108. Giro d’Italia:
- Zapowiedź trasy
- Oficjalna lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Przegląd klasyfikacji pobocznych
- Wszystkie artykuły










Wout robi ostatnio chyba wszystko zeby stracic juz resztke fanow.
Niesprawiedliwość kolarstwa.
Piszcie, że się wiózł na kole itd, ale ja podwójnie się cieszę. Raz, że wygrał kolarz, którego bardzo lubię i któremu się to należało, a którego wielu już skreśliło. Dwa, że utarł nosa wyrostkowi, który bardzo cisnął po kraksie liderów, a którego zgubiła na koniec pycha i pewność siebie.
Wout okazał się zwykłym dupkiem. Majkel – a niby za co mu się dzisiaj coś należło? Za jazdę na świadka przez cały etap?
Meksyk cisnął żeby być liderem . Wout chciał wygrać etap. Wszystko
Dla mnie Wstyd żeby się tak wozić
…nie ma co podziwiać …podziękować takiemu kombinatorowi
Co mu się należało hymm to że się wiózł i głupie wymówi
Mógł wykorzystać swoje ostatnie niepowodzenia na własną korzyść. Najpierw Del Toro jechał spodziewając się, że łatwo zgubi, zmęczy Van Aerta.
Później jechał bo nie mógł zmarnować poświęconego wysiłku.
Wout wygrał sprytem i powoli wracającą formą.
Każdy, kto ma pretensje do Wouta, że nie dawał zmian Meksykaninowi najwyraźniej niewiele wie na temat kolarstwa.
Van Aert mając w drugiej grupie swojego lidera na generalkę Simona Yatesa był w pełni usprawiedliwiony, bo niby z jakiej racji miałby pracować na to, żeby jego lider stracił więcej czasu? To nie jest kwestia braku szacunku do rywala, tylko taktyki, nic więcej. To samo komentatorzy w Eurosporcie i wielkie oczekiwanie co Wout powie w wywiadzie, jakby miał oddać zwycięstwo i przeprosić (a przynajmniej tak to odebrałem). Od ludzi zawodowo zajmujących się kolarstwem miałbym nieco większe oczekiwania.
Dokładnie. Jak Ayso został w kraksie to wówczas Del Toro zamiast poczekać na swojego lidera to poszedł do przodu jakby to na niego drużyna jechała. Przewagę nad peletonem zrobiła ekipa Ineosu i większość oni pracowali i wtedy Wout dawał zmiany, a Meksykanin wiózł się cały czas na kole na końcu grupy. Później jak dojechał do nich Vacek to wypoczęty zaczął ataki na podjazdach. VwA utrzymał koło i nie dał się zgubić, więc swoje szanse na wygranie miał kolarz UAE miał tylko ich nie wykorzystał. Ostatni podjazd też bardziej premiował Del Toro, więc w czym problem. Każdy kalkuluje i chce wykorzystać swoją szansę. Jak MVDP wiózł się na kole Tadeja na Milano San Remo i potem wygrał to wtedy to była super taktyka i jemu wolno, ale inni już są źli. Wout jechał po etap, a Del Toro walczy mimo wszystko w generalce i założył koszulkę lidera. Swoją drogą tą skwaszoną minę już sobie na dekoracji mógł podarować, bo dla niego w tym wieku to spory sukces. A to, że komentujący nakręcili narracje i rozdali nagrodę nie temu zwycięzcy to nie WvA. Po takich przygodach, pechu i kontuzjach w tamtym roku każdego powinien cieszyć powrót Wouta do gry, bo wielu się to nie udaje nawet po mniejszych kontuzjach. Tak samo cieszy dobra jazda Bernala. Trochę mniej spiny i szerszego oglądu sytuacji.
Zaje etap. Cieszmy się tym Giro i tyloma zmianami na czele. Przyjdzie lipiec i Visma zabetonuje tour…
Myślicie ze uae może teraz pojechać na Del Torro?
To już nie ten Wout co kiedyś. Wygrał wreszcie w tym sezonie, ale w stylu… Źle się to oglądało:(
Idiotyczny etap ale czego się nie robi ku uciesze gawiedzi…
Visma Nie Dam Zmiany Bike w formie. Mam wrażenie, że ten zespół ma to w swoim DNA.
Tak jeździ Jonas, Wout i cała reszta – pokazali to w tym roku na Ronde van Vlaanderen.
Owszem ma Simona i strategia bla bla bla, ale kolarz takiej klasy nie powinien sobie pozwalać na… No właśnie.
Wout objechał go na stromym podjeździe – był lepszy. Co do jazdy na kole – ostatnie 7 km to nie cały etap – Del Toro cisnął żeby założyć koszulkę lidera – po co on miał mu pomagać ?
Tracić fanów za lanie „arab money”? Ciekawe. Dzieciak mógł równie dobrze powiedzieć „p@#$%^le, nie jadę jak nie zaczniesz wychodzić na zmiany, jak mu to nie pasowało. Poza tym już was tu wyjaśnili za mnie. Świat tak nie działa, że ktoś ci coś daje za zasługi i za piękne oczy. Nieraz bywa tak, że w pipkie nożnom jeden zespół muruje bramkę i wygrywa fartownie albo zasłużenie jednym golem. Mało tego oglądacie, że nie orientujecie się, że jedzie się w interesie swoim i/lub drużyny? Z zasadzie w pełni mógłbym się podpisać pode komentarzem @Sheva i nic już tu nie pisać.
Tak się nie wygrywa, nawet w tym wyrachowanym zawodowym peletonie. Nawet jak się umawiają „Ty generalka, ja etap”, to nadal przeca po zmianach cisną… A Wout? Nage na 8km przed metą zaczął mieć Simona Yates’a z tyłu. Wcześniej go nie miał… 😉
Piękne zwycięstwo Wouta ! Januszom kolarstwa za analizę podziękujemy.
Cinek, myślę że UAE poczeka na wysokie góry i tam liderem zostanie ten który ma mocniejsze nogi. To jest tak zwariowany wyścig że przez dwa tygodnie może wydażyć się wszystko(nawet zmiana lidera na ostatnim etapiexD).
Sheva – nic dodać, nic ująć.
Proste jak budowa cepa.
Panowie krytykujący nie zauważają, że Wout nie miał absolutnie po co dawać zmian Del Toro. Raz miał „frajera” który robił robotę za niego. Dwa miał dobre wytłumaczenie w postaci Yatesa z tyłu. Trzy miał zasłonę z powodu kiepskich wyników ostatnio. Cztery co pokazał sam finisz i czas tam osiągnięty który okazał się najlepszym zanotowanym na Via Santa Catarina to pewnie gdyby i ich dognano także by wygrał.
Nie docenia się tu sprytu i doświadczenia. Można by wręcz powiedzieć, że krytykanci to taki klasyczny piłkarski kibic który mówi, że „trzeba zapierdalać”.
Co za wstyd. Jazda na świadka i cwaniactwo
Bez sensu takie etapy na tour’ach. Może i się na nich dzieje ale za dużo chaosu, kraks, upadków i defektów.
Swoją drogą to tylko w Polsce takie komentarze, że WvA oszukał Del Toro itd.
Trzeba przyznać, że Del Toro pięknie ograł Ayuso. Ciekawe co teraz UAE zrobi.
A Roglic? Rzuciłbym jakiś tekst o jego skłonności do szczęścia ale już na tych nieszczęsnych odcinkach szutrowych było dostatecznie sucho. Na pewno wyścig będzie ciekawszy bo będzie musiał okazać coś ekstra jeżeli chce jeszcze wygrać.
ja biorę koszul, ty etap….proste.Trafil cwaniak na cwaniaka. Del Toro był wkurzony bo wiedział że jak nie wygra etapu to będzie bura w autobusie za takie zachowanie i uciekanie wlasnemu liderowi. Los zesłał mu Wouta który go wyjaśnił i dal ostatnią zmianę na kresce….nie lubię Visny, wolę Uae, ale nie kumam bólu pupy niektórych kibiców po tym etapie.
Del Toro jechał po czas żeby zostać liderem. Woutowi to pasowało + simon z tyłu. Poprostu wykorzystał okolicznośći.
Mi tam najbardziej szkoda bernala to jego ludzie ciągnęli tą akcje a przez kraksy i zmęczenie końcowo nawet stracił do takiego carapaza tak koło 10-15 sekund. Przynajmniej furo robi się już utyła ciekawe Taglicz musi gonić , UAE mają poniekąd 3 liderów, a i inni się czają. Co do vouta wygrał , wygrana to wygtana nie ma sensu się go czepiać