Po 7 latach Mads Pedersen wyrównał swój najlepszy wynik w Ronde van Vlaanderen i ponownie zajął 2. miejsce w monumencie rozgrywanym na szosach i brukach Flandrii. Duńczyk jest dumny z tego osiągnięcia podkreślając, że zwycięstwo było dziś poza jego zasięgiem.
Jedną minutę i jedną sekundę po Tadeju Pogačarze metę 109. edycji Ronde van Vlaanderen przeciął Mads Pedersen. Dla Duńczyka nie było to pierwsze podium monumentu, ba, nawet w tym konkretnym wyścigu stawał na nim po raz trzeci w karierze, a jednak 29-latek reprezentujący barwy Lidl-Trek nie krył swojego wielkiego zadowolenia. Były mistrz świata metę przeciął bowiem z poczuciem, że zrobił wszystko co się dało i druga lokata na mecie była maksimum tego co można było wyciągnąć z tej rywalizacji.
Czy mogliśmy zrobić dziś jeszcze coś przeciwko Tadejowi? Cóż, najwyraźniej nie. W przeciwnym razie wygralibyśmy. Tadej, sposób, w jaki jeździ… jest po prostu na zupełnie innym poziomie niż reszta. Nie zbliżyliśmy się do niego dzisiaj. Jako zespół musimy być zadowoleni z tego, jak jechaliśmy, do końca walczyliśmy we dwóch z jednej drużyny. To dla nas najlepszy występ pod tym kątem od lat. Wszyscy są w super formie, Theuns, Jappe [Stuyven – przyp. red.] są w dobrej formie, Daantje [Hoole] lata. I co najważniejsze uniknęliśmy dziś kraks i wycofań. Patrząc na to wszystko mogę stwierdzić jedno – to było maksimum, co mogliśmy osiągnąć. Daliśmy z siebie wszystko z zespołem, nie mogliśmy zrobić nic więcej
— opowiadał na gorąco 2. w Ronde van Vlaanderen Mads Pedersen.
Dla Duńczyka to czwarte podium monumentu w karierze. Oprócz 3-krotnej obecności w top3 we Flandrii ma on w swoim dorobku także 3. lokatę wywalczoną w zeszłorocznym Paryż-Roubaix. Już za tydzień kolarz Lidl-Trek spróbuje powalczyć w Piekle Północnym co najmniej o wyrównanie tego rezultatu, a przede wszystkim o jego poprawę. Mads Pedersen jeszcze nigdy nie wygrał monumentu, a taki sukces od lat jest jego największym marzeniem i głównym celem na niemal każdy kolejny sezon.










Będę trzymał kciuki za Madsa w sprincie w Roubaix. Ma kawał formy i dobrą drużynę.
Chciałbym żeby to wygrał.
Chyba, że wcześniej Tadeusz zrobi coś magicznego i wjedzie solo na velodrom.
myślę, że ciągle mvdp będzie faworytem na Roubaix. wygrał tam 2 ostatnie edycje i jednak tam jest bardziej płasko. a co Flandrii to Holender już chyba tam nie wygra, jak będzie startował Pogacar.
@piter- MvDP wygra, za rok, nawet jak będzie Taddek