fot. Tour du Rwanda

4. etap Tour du Rwanda zakończył się zwycięstwem Jorisa Delbove. Dla kolarza TotalEnergies to 1. zawodowa wygrana w karierze. Przejął on także koszulkę lidera z rąk swojego klubowego kolegi Fabiena Doubey’a.

Piątego dnia rywalizacji na terytorium Rwandy kolarze wyruszyli z Gisenyi by jadąc wzdłuż jeziora Kivu po 95 kilometrach zafiniszować w Gitesi. Na trasie znalazły się 3 górskie premie – pokonywane kolejno Gashwati Mukura National Park (15,9 km; 2,6%), Rutsiro (6,8 km; 5,5%) i Foyer Kayenzi (3 km; 4,9%). Końcówka była jednak zasadniczo płaska.

Odjazd utworzyło dziś 6 kolarzy, a byli to Mike Uwiduhaye, Didier Munyaneza i Jean Claude Nzafashwanayo (Reprezentacja Rwandy), Shemu Nsengiyumva (Java – Inovotec Pro Team), Lawrence Lorot (Team Amani) oraz Daniyal Matthews (Reprezentacja RPA). Grupka, w której wszyscy mieli większe straty w klasyfikacji generalnej, szybko zyskała kilka minut przewagi, co przy dzisiejszym dystansie pozwalało im marzyć o walce o etapowy triumf.

Punkty na górskich premiach zdobywał Shemu Nsengiyumva, który dzięki temu został nowym liderem tej klasyfikacji. Pod koniec podjazdu pod Rutsiro od ucieczki odskoczył z kolei Mike Uwiduhaye, który to samotnie utrzymywał na 25 kilometrów przed metą około 2 minut przewagi nad peletonem. Kolejne podjazdy były jednak dla harcowników zbyt wymagające i tuż przed ostatnią dziś górską premią odjazd przeszedł do historii.

Ogromną pracę ponownie wykonali kolarze TotalEnergies – widać, że francuski zespół wyróżnia się jakościowo na tle tegorocznej, najsłabszej od wielu lat listy startowej. Wysiłki te przyniosły dziś skutek – po wygraną etapową sięgnął Joris Delbove, który dzięki 3-sekundowej przewadze nad peletonem przejął koszulkę lidera z rąk swojego klubowego kolegi Fabiena Doubey’a. Do końca rywalizacji jeszcze 3 dni ścigania.

Wyniki 4. etapu 17. Tour du Rwanda:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Na koniec pozwolę dziś sobie rozwinąć nieco wątek fatalnej listy startowej – ta jest bowiem bardzo negatywną niespodzianką tegorocznej edycji. Przez Tour du Rwanda w ostatnich latach przewinęło się sporo dobrych ekip i kolarzy, był World Team, w jednej z edycji udział wzięło aż 7 drużyn drugiej dywizji (2023), rekonesans pod kątem Mistrzostw Świata dokonywała na miejscu chociażby reprezentacja Wielkiej Brytanii. W tym roku jeszcze na długo przed kontrowersjami związanymi z konfliktem w Demokratycznej Republice Konga do zmagań zgłoszone zostało zaledwie 16 ekip, a wycofanie się Soudal – Quick-Step Devo Team nie wpłynęło specjalnie mocno na zmianę jakości listy startowej. Czyżbyśmy byli świadkami upadku kolejnej imprezy w Afryce? La Tropicale Amissa Bongo w ciągu ostatnich 5 lat odbyło się tylko raz (2023), a kłopoty frekwencyjne Tour du Rwanda mogą sprawić, że na Czarnym Lądzie w nieodległej przyszłości ponownie nie będzie się odbywał ani jeden wyścig zawodowy. Ostatni raz taki stan rzeczy miał miejsce w 2007 roku i z pewnością byłaby to niemała porażka dla UCI, które mocno wynosi na sztandary umiędzynarodowienie kolarstwa. Z drugiej strony choć na starcie tegorocznego Tour du Rwanda zameldowało się zaledwie 69 kolarzy to póki pojawia się tu Israel-Premier Tech czy TotalEnergies to organizatorzy mają argumenty za kontynuowaniem swojego wyścigu z zachowaniem obecnej kategorii.

Poprzedni artykułPolitt i Wellens liderami na „opening weekend”
Następny artykułKatarzyna Niewiadoma: „Uwielbiam wyścigi klasyczne”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze