Zwycięstwem Brady Gilmore’a zakończył się 2. etap Tour du Rwanda. Prowadzenie w 17. edycji utrzymał obecny w 29-osobowym peletonie Fabien Doubey. Jutro najbardziej kontrowersyjny dzień rywalizacji.
„Show must go on” śpiewał swojego czasu Freddie Merkury i słowa te idealnie pasują do trwającego właśnie Tour du Rwanda. Choć na położone w centralnej Afryce państwo spada coraz więcej sankcji i potępiających rezolucji (o tych wystosowanych przez Parlament Europejski przeczytają Państwo pod tym linkiem) to te nie mają wpływu na rozpoczęty już wyścig, który dziś ruszył ze stolicy Rwandy Kigali w stronę, która budzi najwięcej kontrowersji. Kolarze mieli bowiem do pokonania 112,8 kilometra w kierunku północno-zachodnim, a zatem w stronę Demokratycznej Republiki Konga i przeszło półmilionowego miasta Goma, które jest obecnie okupowane przez wspieranych przez rwandyjski Rząd rebeliantów z M23. Dziś kolarze finiszowali w Musanze – zaledwie 65 kilometrów do strefy konfliktu, jutro zaś wyruszą z tego miasta do Rubavu by zbliżyć się do objętego działaniami zbrojnymi miejsca na zaledwie kilkanaście kilometrów.

Mimo wszelakich kontrowersji wyścig musi trwać, a dziś aktywnie zaprezentować się w nim postanowili uznawany za 26-latka Shemu Nsengiyumva (Java – Inovotec Pro Team) oraz Vinzent Dorn (Bike Aid). Duet oderwał się od peletonu na górskiej premii Kanyinya (5,6 km; 7,3%), a po komplet punktów sięgnął zarówno tam, jak i na kolejnym podjeździe Niemiec, który tym samym został wirtualnym liderem tego zestawienia. Z peletonu po oczka za 3. miejsce wyskakiwał każdorazowo Mike Uwiduhaye (Reprezentacja Rwandy).
Deszcz i wysokie tempo sprawiły, że na półmetku peleton był już mocno zredukowany. W peletonie dochodziło też do wielu kraks, w następstwie czego u podnóża Kinigi (6,3 km; 4,7%) w głównej grupie kręciło jedynie około 20-25 kolarzy. Z tyłu dużej straty nie miał jednak drugi peleton, w którym gonić próbował m.in. Itamar Einhorn (Israel-Premier Tech).
Uciekinierów złapano na 21 kilometrów przed metą. To sprowokowało innych kolarzy do ataków, a najciekawszą akcję przypuścił Eric Manizabayo (Java – Inovotec Pro Team). Najlepszy rwandyjski kolarz został złapany na 12 kilometrów przed końcem, a w następstwie przestoju po tym wydarzeniu główna grupa znacząco się rozrosła. Wrócili do niej m.in. kolarze Israel – Premier Tech, którzy perfekcyjnie rozegrali finisz – 1. metę przeciął Brady Gilmore, 2. był Itamar Einhorn, 4. miejsce zajął Moritz Kretschy, zaś w top10 znalazł się także Rotem Tene. W obliczu braku bonifikat w wyścigu liderem pozostał 21. na mecie Fabien Doubey (TotalEnergies).
BREAKING:
Brady Gilmore of Israel – Premier Tech sprints to victory in Stage 2 of #TdRwanda2025. @IsraelPremTech pic.twitter.com/zVK6ToWLKA
— 𝗧𝗼𝘂𝗿 𝗱𝘂 𝗥𝘄𝗮𝗻𝗱𝗮 🇷🇼 (@tour_du_Rwanda) February 25, 2025
Wyniki 2. etapu 17. Tour du Rwanda:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com









