Lotte Kopecky ponownie została mistrzynią świata w kolarstwie szosowym. Belgijka wytrzymała trudy dzisiejszej pogody i na finiszu pokonała Amerykankę Chloé Dygert. Brąz przypada Elisie Longo Borghini.
Zawodniczka SD Worx – Protime założy tęczowy trykot na kolejny rok. Choć z problemami, znalazła się w czołowej grupie na sam koniec wyścigu, gdzie okazała się najlepszą sprinterką. Jak sama tłumaczy, to dla niej bardzo emocjonalny tytuł:
Przede wszystkim, chciałabym złożyć moje kondolencje dla rodziny Muriel Furrer. Uczciliśmy jej pamięć minutą ciszy na starcie, dla każdej z zawodniczek ten dzień był intensywnie emocjonalny. To straszna tragedia. Ten tytuł jest również dla niej
– powiedziała na mecie Lotte Kopecky.
Trudne warunki atmosferyczne stanowiły kolejne utrudnienie dzisiejszego wyścigu. Właściwie od startu rozpoczęła się walka o przetrwanie. Złota medalistka również odczuła trudy dzisiejszego ścigania:
To był bardzo irytujący dzień. Dużo padało i nie było zbyt ciepło. Podczas zjazdów robiło się nam tak zimno. Trzy rundy przed metą dosłownie marznęłam z zimna. Jedyne zimno jakie chciałam zachować, to zimną głowę
– opisała mistrzyni świata.
Pomimo trudności na podjazdach, Lotte mądrze oszczędzała swoje nogi na najważniejsze momenty. Wyścig ułożył się idealnie pod jej możliwości, dzięki czemu skrupulatnie odrabiała straty i wykorzystała atuty sprinterki na finiszu:
Na stromych podjazdach nie miałam większych kłopotów, gorzej z tymi dłuższymi, nie mogłam tam podążać za Demi. Musiałam jechać spokojnie swoim tempem i to było trudne mentalnie. Wiedziałam, że muszę użyć swojej siły w odpowiednim momencie. Na szczęście, zawodniczka z Australii wróciła do grupy i Vollering od razu zareagowała. Ten scenariusz był dla mnie idealny
– skwitowała Lotte Kopecky.
Belgijska kolarka została pierwszą od 11 lat zawodniczką, która obroniła swój tytuł mistrzyni świata. To jej kolejny wielki sukces w tym sezonie – w marcu wygrała Strade Bianche, w kwietniu zaś Paryż – Roubaix. Jest również tegoroczną brązową medalistką igrzysk olimpijskich.
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024:









Piękność!