Jeśli nie oglądaliście wczorajszego odcinka hiszpańskiego wielkiego touru, nic straconego. Jeśli zaś na bieżąco śledziliście akcję rozgrywającą się na szosach północy Półwyspu Iberyjskiego, dzisiejszy etap może przynieść poczucie déjà vu. Ta środa w 79. edycji wyścigu Vuelta a España to jeszcze więcej klasycznego ścigania po wąskich szosach i stromych pagórkach Galicji.
O ile północ Hiszpanii ciągle pozostaje niepopularnym wyborem na liście miejsc, które koniecznie trzeba odwiedzić, jest od tej zasady pewien wyjątek. To położone w zachodniej części Galicji Santiago de Compostela, jeden z bardziej atrakcyjnych celów pielgrzymek rowerowych, pieszych i tym podobnych.
Peleton tegorocznej Vuelty co prawda nie wjedzie do miasta, ale będzie dziś krążyć po terenach położonych pomiędzy nim, a jednym z piękniejszych odcinków riasowych wybrzeży Europy. Trasa ze startem i metą w Padrón (Campus Tecnológico Cortizo), która swoim nieliniowym przebiegiem bardzo przypomina rozgrywane wiosną północne klasyki, liczy 166,5 kilometra i blisko 3000 metrów przewyższenia. Stojące przed kolarzami zadanie jest więc bardzo podobne do wczorajszego, a etapy te różnią się małymi niuansami, pod kątem potencjału do wygenerowania ekscytującej sportowej rywalizacji delikatnie wskazującymi na ten dzisiejszy.
Pod pierwszą z czterech górskich premii, Puerto San Xusto (10,2 km, śr. 4,2%) kolarze zaczną podjeżdżać po pokonaniu 32 kilometrów, ale poprzedzą ją dwa mniejsze wzniesienia, na których rozgorzeć powinna walka o udział w odjeździe dnia. Na tym odcinku peleton hiszpańskiego wielkiego touru znajdzie się najbliżej oceanu, jednak według aktualnych prognoz wiatr będzie w środę zbyt słaby, by wpłynąć na przebieg rywalizacji.
W środkowej części etapu zawodnicy dwukrotnie pokonają rundę z Puerto Aguasantas (5,6 km, śr. 6,1%), którego 3-kilometrowy segment o średnim nachyleniu tylko nieznacznie poniżej 10% nie pozostanie bez wpływu na rozgrywkę w decydującej fazie dzisiejszego odcinka.
Podobnie jak wczoraj, kolarzy czeka zjazd do mety, ale finałowy podjazd, Puerto Cruxeiras (2,8 km; 9,2%), to bestia o nieco innym charakterze. Klasyczna ścianka, na której jedyną skuteczną obroną będzie atak.
Szczyt ostatniej premii górskiej od linii mety dzieli 7,5 kilometra. Zawierający się w tym odcinku zjazd jest szybki, ale dość wąski.
Oto, co na temat 11. etapu 79. edycji Vuelta a España napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
11. etap (28 sierpnia, środa): Campus Tecnológico Cortizo Padrón – Campus Tecnológico Cortizo Padrón (166,4 km)
Za półmetkiem rywalizacji na zawodników czeka pagórkowaty etap ze startem i metą w Padrón. Na trasie znalazły się cztery górskie premie niższych kategorii, a ta ostatnia, czyli Puerto Cruxeiras (2,8 km; 9,2%) oddalona jest od mety o ledwie kilka kilometrów.


Pogoda
Przyjemne 26 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie dnia, niewielkie szanse opadów deszczu późnym popołudniem, umiarkowany wiatr z kierunku NW.
Faworyci
Czy czeka nas déjà vu również w kontekście pierwszoplanowej roli ucieczki dnia i jej bohaterów? Wiele na to wskazuje, ponieważ ostatnie wydarzenia sugerują, że tego rodzaju odcinki nie doprowadzają do przetasowań w klasyfikacji generalnej imprezy, ani nie męczą najlepiej dysponowanych harcowników na tyle, żeby nie chcieli oni spróbować ponownie.
Vueltę często nazywa się wyścigiem ostatnich szans, co w kontekście rozgrywanej właśnie edycji sprawdza się przede wszystkim w odniesieniu do Wouta van Aerta (Visma | Lease a Bike). Belg w końcu zostawił za sobą pecha i ponownie zasmakował w wygrywaniu, dlatego również i dziś spróbuje sięgnąć po etapowe zwycięstwo na niemal idealnie odpowiadającej mu trasie.
Po tegorocznym triumfie w Turynie, Jhonatan Narvaez (INEOS Grenadiers) stał się podstawowym typem na zawierające krótkie podjazdy odcinki. Początek hiszpańskiego wielkiego touru był w wykonaniu Ekwadorczyka niewyraźny, ale w ostatnich dniach zaczął on być już bardziej widoczny, a środowy etap rozegrany zostanie w preferowanym przez niego terenie.
Nie wykluczam kolejnego świetnego występu Quentina Pachera (Groupama-FDJ) i Marca Solera (UAE Team Emirates), ale możemy dziś również nieco dłużej cieszyć się widokiem kolarzy, którzy wczoraj nieskutecznie próbowali dostać się do odjazdu. Należą do nich Daniel Felipe Martinez (Red Bull-BORA-hansgrohe), Sylvain Moniquet (Lotto Dstny), Brandon McNulty, Jay Vine (UAE Team Emirates), Pelayo Sanchez, Einer Rubio (Movistar), Michael Woods (Israel-Premier Tech), Alessandro De Marchi (Jayco AlUla), Harold Tejada (Astana Qazaqstan), Mathis Le Barre (Arkea-B&B Hotels) i Pau Miquel (Kern Pharma).
Na papierze, odcinek ten doskonale wpisuje się w charakterystykę takich zawodników, jak Mauri Vansevenant (Soudal-Quick Step), Mathias Vacek (Lidl-Trek), Victor Lafay (Decathlon AG2R La Mondiale), Quinten Hermans (Alpecin-Deceuninck), Dylan Teuns (Israel-Premier Tech), Oier Lazkano (Movistar), Mauro Schmid, Filippo Zana (Jayco AlUla) i Ion Izagirre (Cofidis). Trzeba w tym miejscu jednak zaznaczyć, że część z wymienionych w tym akapicie kolarzy ani razu nie błysnęła jeszcze formą podczas tegorocznej edycji hiszpańskiego wielkiego touru.
Wszystko o 79. Vuelta a España:
- Trasa wyścigu
- Lista startowa
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Przewodnik po klasyfikacjach pobocznych
- Klasyfikacja generalna po 1. tygodniu
- Najnowsze artykuły









