fot. Tour de France

Tadej Pogačar został zwycięzcą 19. etapu Tour de France z trzema podjazdami, w tym finałowym na Isola 2000. Lider zaatakował z grupy faworytów na 10 kilometrów przed metą i wyprzedził wszystkich uciekinierów.

Takie etapy, jak dzisiejszy sprawiają, że zapomina się o tym, że Tour de France zbliża się do końca. Wszyscy czekali na wielkie ściganie w Alpach na odcinku z trzema podjazdami poza kategorią. Po krótszym fragmencie łatwiejszego terenu od wyjazdu z Embrun rozpoczął się Col du Vars (18,8 km; 5,7%). Po zjeździe na kolarzy czekał najdłuższy podjazd dnia – Cime de la Bonette (22,9 km; 6,9%). Zawodnicy wjechali na wysokość ponad 2800 metrów. Na koniec etapu do pokonania była wspinaczka na Isola 2000 (16,1 km; 7,1%). Pytaniem dnia było to, czy Tadej Pogačar nadal będzie dominował i wygra po raz kolejny, czy może przydarzy mu się jakaś słabość.

Tak jak wczoraj, utworzyła się liczna ucieczka. Tym razem na początku etapu odjechało 22 kolarzy, a aktywnie ponownie jechał Michał Kwiatkowski. Należało się także spodziewać jakiś ruchów ze strony Team Visma | Lease a Bike, gdyż w odjeździe kręcili: Matteo Jorgenson, Wilco Kelderman i Christophe Laporte. Skład grupy uzupełniali: Christopher Juul-Jensen (Team Jayco AlUla), Nicolas Prodhomme (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Jack Haig (Bahrain-Victorious), Ilan Van Wilder (Soudal-Quick Step), Jai Hindley (RedBull BORA-hansgrohe), Valentin Madouas (Groupama FDJ), Neilson Powless (EF Education EasyPost), Brent Van Moer (Lotto Dstny), Bryan Coquard (Cofidis), Davide Formolo, Oier Lazkano (Movistar Team), Cristian Rodriguez (Arkea B&B Hotels), Warren Barguil, Oscar Onley (Team dsm-firmenich PostNL), Jonas Abrahamsen, Magnus Cort (Uno-X Mobility), Anthony Turgis i Mathieu Burgaudeau (TotalEnergies).

Lotną premię wygrał Bryan Coquard. Nie był to koniec kształtowania się odjazdu. Do czołówki chcieli dołączyć: Egan Bernal (INEOS Grenadiers), Richard Carapaz (EF Education EasyPost) i Romain Bardet (Team dsm-firmenich PostNL), a później także Simon Yates (Team Jayco AlUla). Peleton na początku podjazdu na Col de Vars tracił niewiele ponad pół minuty, więc nie było jeszcze wiadomo, czy odjazd pojedzie.

Po pierwszych kilometrach podjazdu na czele pozostało już tylko 9 uciekinierów: Wilco Kelderman, Matteo Jorgenson, Simon Yates, Nicolas Prodhomme, Ilan Van Wilder, Jai Hindley, Richard Carapaz, Cristian Rodriguez i Oscar Onley. Przewaga nad główną grupą wzrosła już do ponad minuty.

Premię górską na Col de Vars bez problemów wygrał Richard Carapaz. Zapas 9-osobowej ucieczki wynosił już ponad 3 minuty. Na początku Cime de la Bonette tempa odjazdu nie wytrzymali Oscar Onley, Nicolas Prodhomme i Ilan Van Wilder. Pozostała szóstka współpracując, wjechała na szczyt na wysokość ponad 2800 metrów. Linię górskiej premii jako pierwszy minął Richard Carapaz, który zgarnął 40 punktów i wyprzedził Tadeja Pogačara na czele klasyfikacji górskiej.

Przewaga ucieczki na koniec podjazdu nad blisko 20-osobową grupą lidera wynosiła prawie 4 minuty. Odpadli już kolarze z początku drugiej dziesiątki – Felix Gall, Steff Cras czy Guillaume Martin. Nikt nie zdecydował się na atak, a regularne tempo dyktowali kolarze UAE Team Emirates, głównie Nils Politt i Pavel Sivakov.

Podjazd na Isola 2000 szybko zweryfikował sytuację w ucieczce. Na początku wspinaczki odpadł Cristian Rodriguez, a chwilę później Jai Hindley. Na 13,5 kilometra przed metą na samotny atak zdecydował się Matteo Jorgenson. Przez chwilę Carapaz, Yates i Kelderman jechali razem, ale Ekwadorczyk postanowił samemu ruszyć w pościg.

Do mocnej selekcji doszło także w grupie faworytów. Z wielką trójką trzymali się tylko Mikel Landa i Derek Gee oraz dwaj kolarze UAE Team Emirates – Joao Almeida i Adam Yates – którzy szykowali atak dla Tadeja Pogačara. Lider zaatakował na ponad 10 kilometrów przed szczytem, kiedy miał 2:30 minuty straty do Matteo Jorgensona. Amerykanin miał do sukcesu jeszcze 9 kilometrów, a od tracącego ponad pół minuty Carapaza groźniejszy był Pogačar.

Jonas Vingegaard i Remco Evenepoel jechali razem, ale pracował znacznie lepiej wyglądający Belg. Pogačar szybko nadrabiał czas nad pozostałymi kolarzami z podium klasyfikacji łącznej. Evenepoel i Vingegaard odpuścili Słoweńca, a dojechali do nich Mikel Landa i Joao Almeida.

Tadej Pogačar mijał kolejnych uciekinierów. Na 3 kilometry przed metą za sobą miał już Richarda Carapaza oraz Simona Yatesa, który w międzyczasie wyprzedził Ekwadorczyka. Słoweniec miał już w zasięgu wzroku Matteo Jorgensona.

Pogačar wyprzedził z łatwością Amerykanina na 2 kilometry przed szczytem Isola 2000 i ruszył po czwarte zwycięstwo oraz umocnienie się na prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Kolarz UAE Team Emirates świętował triumf na królewskim etapie.

Matteo Jorgenson stracił 21 sekund, a trzecie miejsce ze stratą 40 sekund zajął Simon Yates. Czwarty na mecie zameldował się Richard Carapaz, który został nowym liderem klasyfikacji górskiej. Remco Evenepoel i Jonas Vingegaard odjechali od Almeidy i Landy, ale żaden z nich nie zaatakował. Drugi i trzeci kolarz generalki stracili 1:42 do zwycięzcy.

W klasyfikacji generalnej przewaga Tadeja Pogačara wynosi już ponad 5 minut nad Jonasem Vingegaardem (5:03). Remco Evenepoel traci już ponad 7 minut (7:01). Matteo Jorgenson nie zdołał wygrać etapu, ale awansował na 9. miejsce. Z 8. na 10. pozycję stracił Giulio Ciccone, a z czołowej dziesiątki wypadł Santiago Buitrago.

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułSoudal Quick-Step założy drużynę juniorską
Następny artykułPierwszy w historii Women’s World Team w Polsce – lista ekip na Princess Anna Vasa Tour 2024
guest
26 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Strażak Sam
Strażak Sam

Daje chłopak czadu! xD

Andrzej
Andrzej

Czy ktoś mógłby powiedzieć temu doperowi, żeby przestał psuć tak piękny sport? Mógłby przynajmniej mieć troszeczkę wstydu i udawać zmęczonego po wyczynach, które wymagają nadludzkiej siły. Sześć tygodni na poziomie nieosiągalnym dla wszystkich rywali, w tym tych najlepszych możliwych i to niby jest normalne??
No dobrze, dzisiaj trochę się miarkował i gonił Jorgensona byle jak najwolniej, ale wydaje mi się, że coraz mniej ludzi wierzy w jego uczciwość. Na tej wspinaczce ani przez chwileczkę nie wyglądał na zmęczonego!

PCT
PCT

Widziałem dziś zarówno Lance’a Armstronga, jak i Team Sky.
Oby to się znowu nie skończyło jakąś nieprzyjemnością.

pio
pio

Brawo !!!! A w żółtym Ci do twarzy – cały Kurczak !!!!!
Szacun, bo to 20. etap wygrany w tym roku w wyścigach elity, niesamowite,
a jutro też jest dzień – czyli szykuje się wygrany 21 etap, i tak trzymaj
bo w żółtym Ci do twarzy…..

Marcraft
Marcraft

Miał być słabszy po Giro.

Stanislaw
Stanislaw

Był już taki kolarz nazywał się Armstrong,też wszystko wygrywał

Piotrek
Piotrek

CO w czystej postaci

pio
pio

Ja jestem pierwszy jak tak chcecie. No i gratuluję, A to była piękna walka, kolarze jechali i jechali , ale nie umieli dojechać do mety pierwszymi, no bo nie można było i tyle

NN
NN

Oglądając wyczyny Słoweńca tak sobie myślę, że należałoby przywrócić wyniki Armstronga w oficjalkach. Bo nawet on tak nie potrafił nokautować, ba – nie miał przejechanego i wygranego Giro przed TDF

Andrzej
Andrzej

Pio
Tadej Pogačar odniósł w tym roku 18 zwycięstw UCI, a nie 20.

Arecki200
Arecki200

Gdyby Pogacar zdobył jeszcze złoto na igrzyskach a potem wygrał Vueltę. To bym miał wątpliwośći. A tak to uczciwy człowiek który ładnie zapracował na wygraną.

Marcin
Marcin

I zaczyna wychodzić. „Cuda” nie biorą się znikąd. Cytuję za sport.rp.pl: ”Tlenek (tlenek węgla), który w nadmiarze jest szkodliwy, wykorzystują (kolarze UEA i Visma – ode mnie) – pod kontrolą oraz w małych ilościach — do pomiaru objętości krwi. Dobrze wiąże się z hemoglobiną i pozwala na zwiększenie jej poziomu.

Raphael Weiss, dyrektor ds. badań w Centrum Badań Antydopingowych i Ekspertyzy Naukowej w Lozannie tłumaczy „L’Equipe”, że może pozwolić na uzyskanie korzyści fizjologicznych podobnych do małych dawek EPO.”
Oczywiście, to na razie nie jest zabronione przez agencję antydopingową 🙂

Doper
Doper

@Andrzej Gucwa

Dobra, postaram się udawać bardziej zmęczonego i tak nie cisnąć. Ale po tych witaminach mam tyle energii, że nogą sama tak kręci…

Maras
Maras

Kurde, coś dziwnego…. Oni wszyscy po tym etapie byli załamani/zmęczenie, że taka deklasacja…. Albo to fenomen albo wszyscy tam wiedzą… Jak myslicie

tomaz
tomaz

Będą dowody że coś bierze to wtedy go proszę krytykować. Teraz dowodów brak i obecnie jest najlepszy na świecie i basta. Vuleta też zapewne by była wygrana w jego wykonaniu ale ma inne priorytety MŚ i IO.

Kuba
Kuba

Jonas wyglądał dzisiaj na wykończonego. Ciekawe, czy Remco zaatakuje jutro drugą pozycję. Na mecie wprawdzie twierdził, że ważniejszy byłby dla niego zwycięski etap niż awans na drugie miejsce, ale kto go tam wie? Inaczej pozostanie nam emocjonować się walką o 4. miejsce pomiędzy Almeidą i Landą 🙂

reko
reko

Na miejscu Tadka zaatakowałbym Vuelte…a co tam- przejść do historii. A do tych wszystkich speców od koksu gawędziarzy. Do soku trzeba mieć silnik, a jeśli on leci na soku to reszta głównych rywali też.Wiec ciągle jest najlepszy. Pozdrowienia dla Was. Tadek grilluj dalej…

Patryk
Patryk

Ten chłop świeci w nocy to co Pn wyrabia po nie tak dawno wygranym Giro jest niemożliwe do realizacji dla człowieka czystego!!! Wystarczy wrócić wspomnieniami do Contadora, który atakował TDF po Giro i chłop ledwo w pierwszej piątce się łapał. Nie ma szans na czysto się tak szybko zregenerować to po prostu nie jest realne na tak wysokim poziomie.

Adam
Adam

@tomaz Niestety ale kolarstwo „zasłużyło” sobie na tego typu dywagacje, nawet przy braku dowodów – których jako kibicie oczywiście nie mamy szans zdobyć, co nie znaczy, że nie można mieć wątpliwości.

Marcin
Marcin

Do Patryk. Z tego co wiem, Pogacar Giro przejechał treningowo-rekreacyjnie nie mając się tam z kim ścigać. Sam Pogacar przyznał, że był średnio zmęczony po wyścigu, pewnie nie bardziej niż po każdym dniu treningu. Na Tourze nie ma oszałamiającej przewagi czasowej nad rekonwalescentem Jonasem. Co to jest 5 minut? Ale zgadzam się z innym piszącym, że wyniki Lance’a powinny zostać przywrócone do tabel. Tak upokorzyć wielkiego mistrza?!

Andrzej
Andrzej

Marcinie, po pierwsze nie może być ani trochę szacunku dla oszustów, którzy psują ideę sportowej rywalizacji, a wybitnym przykładem takiego był Lance Armstrong.
Po drugie nie da się przejechać wyścigu w taki sposób i się nie zmęczyć. No bo bądź co bądź Thomas i Martinez to zawodowi górale, a on ich ograł o 10 minut i ma nie być zmęczony? Sam taki wynik jest możliwy, ale brak zmęczenia i jeszcze lepsza forma na Tourze? Wystarczy przypomnieć sobie Contadora. Ja widzę tylko jedno wytłumaczenie…

Kolo
Kolo

Tado nawet na zmęczonego nie wygląda. Pobija rekord podjazdu koksiarza Pantaniego o niespełna 4 minuty prawie bez zadyszki. Wszystko to po wygraniu giro o 10min nad drugim kolarzem. Można być naiwniakiem wierząc w jego czystość. Nawet w czasach Armstronga, Lance dawał wygrywać kolarzom z ucieczki a nie że brać zachłannie wszystko co się da (tak jak na przykład wczoraj nie dał wygrać amerykaninowi) Ta zachłanność i chciwość go zgubi. Piszecie że nikt nie złapał go na dopingu i tu przypominam dla że w 2005 kiedy Lance ostatni raz wygrywał tour też nie miał żadnych oskarżeń dopiero zdyskwalifikowany został bezsprzecznie po 7 latach. Pogacar i przyjaciele niszczą ten sport. Szkoda tych zapatrzonych w niego dzieciaków, którzy marzą o tym żeby być jak ich idol… A nigdy tego nie osiągną bez szprycy, transfuzji i innych dopingów o których jeszcze nie słyszeliśmy a są już w zawodowym peletonie.
Pozdrawiam

koleś
koleś

Tadej nawet na zmęczonego nie wygląda. Pobija rekord podjazdu koksiarza Pantaniego o niespełna 4 minuty prawie bez zadyszki. Wszystko to po wygraniu giro o 10min nad drugim kolarzem. Można być naiwniakiem wierząc w jego czystość. Nawet w czasach Armstronga, Lance dawał wygrywać kolarzom z ucieczki a nie że brać zachłannie wszystko co się da (tak jak na przykład wczoraj Tado nie dał wygrać amerykaninowi) Ta zachłanność i chciwość go zgubi. Piszecie że nikt nie złapał go na dopingu i tu przypominam dla że w 2005 kiedy Lance ostatni raz wygrywał tour też nie miał żadnych oskarżeń dopiero zdyskwalifikowany został bezsprzecznie po 7 latach. Pogacar i przyjaciele niszczą ten sport. Szkoda tych zapatrzonych w niego dzieciaków, którzy marzą o tym żeby być jak ich idol… A nigdy tego nie osiągną bez szprycy, transfuzji i innych dopingów o których jeszcze nie słyszeliśmy a są już w zawodowym peletonie.
Pozdrawiam

Marcin
Marcin

Andrzej, w większości się zgadzam. Ale cały sportowy zawodowy świat to… Fuentes chciał wydać wszystkich swoich klientów (zawodowych piłkarzy 2 znanych hiszpańskich klubów, znanych tenisistów, lekkoatletów) ale sąd mu tego zabronił. Tak więc oberwało się kolarzom tylko. Ale pisanie o 38letnim Thomasie, że to wybitny góral to raczej lekkie nadużycie:-)

Przemek
Przemek

Z tego co pamiętam to Lance wpadł już na pierwszym wygranym Tourze,ale wszyscy to zatuszowali,aby sponsorzy nie zniknęli, ponieważ rok wcześniej była wielka wtopa kilku zawodników. Sport to biznes poza zawodnikami utrzymują się z niego całe sztaby ,a co najważniejsze działacze.

Doper
Doper

Przesadzacie. Tadek miał niewiele startów (same ważne), bardzo ukierunkowany cykl przygotowań o bardzo mocne drużyny.

Giro to była formalność, bo nie było zawodnika z odpowiednią formą, który by mi mógł zagrozić, a do tego np. taka Visma wystawiła na Giro 2 skład.

W TdF Pogi ma 5 minut przewagi nad Jonaszem w trakcie rekonwalescencji i z drużyną, która jest prawie cieniem zeszłorocznej (zarówno osobowo, jak i z formą WvA). UAE wprost odwrotnie, super forma, bez problemów i w komplecie. Jak się spojrzy na to w ten sposób, to te 5 minut przestaje być tak zaskakujące.