W środę peleton Wielkiej Pętli wjedzie w średnie góry Masywu Centralnego, co oznacza etap zdecydowanie zbyt trudny dla sprinterów, ale zbyt łatwy dla liderów celujących w klasyfikację generalną wyścigu. Wybitni harcownicy dotąd głównie się chowali, jednak dziś powinni błyszczeć na sekwencji wymagającym podjazdów i dynamicznym finiszu w Le Lioran.
Czym różniły się poprzednie trzy edycje Tour de France od tej tegorocznej? Walka o udział w ucieczce dnia, pomijając najbardziej płaskie etapy, była długa i niezwykle zajadła, regularnie nadwątlając siły całego peletonu. Nie wiem, czy na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy kolarstwo szosowe stało się tak policzalne, a przez to taktyczne, że popsuło wszystkim zabawę, czy może wszyscy boją się nieposkromionego apetytu Tadeja Pogačara. Efekt jest jednak taki, że wiele drużyn wolało dotąd nie zrobić nic, niż podjąć jakąkolwiek próbę o niskim prawdopodobieństwie sukcesu, co kładzie cień na całości widowiska.
Pewnym jest, że 11. odcinek Wielkiej Pętli jest jednym z najlepiej odpowiadających harcownikom w całej imprezie, ale tylko części zainteresowanych uda się znaleźć w środowym odjeździe. Czy pozostali zaczną żałować oddanych za darmo szans?
Dziś peleton Tour de France wjedzie w średnie góry Masywu Centralnego, co oznacza etap zdecydowanie zbyt trudny dla sprinterów, ale zbyt łatwy dla liderów na klasyfikację generalną wyścigu – przynajmniej w kontekście podjęcia próby zdystansowania rywali. Zawodnicy pokonają w środę 211 kilometrów i 4350 metrów przewyższenia, a finał w Le Lioran poprzedzi szereg klasycznych dla tego regionu, a przy tym wymagających i malowniczych podjazdów.
Kolarze wyruszą z niewielkiego Évaux-les-Bains, jednej z kilku uzdrowiskowych miejscowości położonych u stóp wygasłych wulkanów. Pierwsza część dzisiejszego odcinka nie jest tak płaska, jak wskazuje profil – w rzeczywistości pełna jest krótkich podjazdów, na których łatwo jest zaatakować, ale znacznie trudniej zbudować jakąkolwiek przewagę. Na papierze, dodatkowo zaogni to potencjalnie zażartą walkę o udział w odjeździe.
Rzeźba terenu nie zmieni się aż do lotnego finiszu w Bourg-Lastic na 66. kilometrze, co może mieć wpływ na decyzje taktyczne niektórych drużyn, a pierwsze kategoryzowane wzniesienia tego odcinka pokonane zostaną po blisko 80 kilometrach rywalizacji. Będą to Cote de Mouilloux (1,9 km, śr. 6,3%) i Cote de Larodde (3,8 km, śr. 6,0%).
Zdecydowanie najciekawsze jest finałowe 60 kilometrów środowego etapu, na których uczestnikom wyścigu przyjdzie zmierzyć się z sekwencją trzech trudnych górskich premii. Otworzy ją zaskakująco regularny Col de Neronne (3,8 km, śr. 9,1%), po którym nastąpi wspinaczka na posiadający dwie, bardzo różniące się charakterem części Puy Mary Pas de Peyrol (5,4 km, śr. 8,1%) i niestały w nachyleniu Col de Pertus (4,4 km, śr. 7,9%). Uwagę zwracają również zjazdy z dwóch ostatnich, ponieważ są pod wieloma względami problematyczne (kombinacja nachylenia, wyprofilowania zakrętów i jakości nawierzchni) i w przeszłości dochodziło na nich do głośnych kraks.
Finisz w stacji narciarskiej Le Lioran poprzedza mało wymagający na tym tle podjazd pod Col de Font de Cere (3,3 km, śr. 5,8%), ale sama meta również zlokalizowana jest na wzniesieniu (ok. 7% na 600 metrach), co jako jedna całość tworzy interesującą, dynamiczną końcówkę.
Oto, co na temat 11. etapu 111. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 11, 10 lipca: Évaux-les-Bains > Le Lioran (211 km | 4350 m)
Romans Wielkiej Pętli z wygasłymi wulkanami Masywu Centralnego trwa, choć w tym roku ograniczy się on tylko do jednego odcinka. W środę peleton zmierzy się z 4350 metrami przewyższenia skumulowanymi głównie w drugiej części liczącego 211 kilometrów dystansu, a clue programu stanowić będzie wspinaczka na Col de Neronne (3,8 km, śr. 9,1%), Puy Mary Pas de Peyrol (5,4 km, śr. 8,1%), Col de Pertus (4,4 km, śr. 7,9%) i Col de Font de Cere (3,3 km, śr. 5,8%). Szczyt ostatniego podjazdu dzieli od mety w Le Lioran 2,8 kilometra.
To jeden z ważniejszych etapów z perspektywy harcowników, chociaż nierównomierny rozkład akcentów nie ułatwi oderwania się właściwej grupy. Uciekinierów niepokoić będzie także fakt, że w krainie przeskalowanych i regularnych podjazdów, jaką jest tegoroczna edycja Touru, ten etap oferuje coś wyjątkowego liderom o odmiennych preferencjach.




Pogoda
Temperatura to 23 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie dnia, na trasie mogą złapać kolarzy przelotne opady deszczu. Wiatr słaby (do 8 km/h) z zachodu (W).
Faworyci
Pomijając weekend otwarcia i etap rozegrany na szutrach, ucieczki w tegorocznym Tour de France kompromitują siebie same i tych, którzy je zapowiadają. Dzisiejszy odcinek rozegrany zostanie w możliwie najbardziej klasycznym dla harcowników terenie, dlatego pozostaje mieć nadzieję, że tym razem liczniej wystąpią oni z szeregu.
Romain Bardet (dsm-firmenich PostNL) powiedział co prawda, że jest już usatysfakcjonowany swoim dorobkiem w tegorocznej edycji wyścigu, ale dziś rywalizować będzie na własnych szosach. Zarówno kluczowe podjazdy, jak i wymagający dynamiki finisz powinny świetnie odpowiadać doświadczonemu Francuzowi, ale jest równie prawdopodobne, że spróbuje się on odpłacić Frankowi van den Broekowi.
Świetną ekipę na rywalizację w tego rodzaju terenie ma EF Education-EasyPost. Jeszcze przed rozpoczęciem Tour de France wydawało się, że w najlepszej dyspozycji znajduje się Alberto Bettiol, ale obecnie to Ben Healy daje im największe nadzieje na sukces. Prawdopodobnie ponownie będą chcieli wyruszyć w górę szosy z większym wsparciem, a takie mogą zaoferować przede wszystkim Neilson Powless i Rui Costa. Każdy z nich jest wystarczająco szybki, żeby w razie zaistnienia takiej konieczności samodzielnie walczyć o etapowe zwycięstwo.
Popularnym typem na ten dzień jest Tom Pidcock (INEOS Grenadiers), czemu zupełnie nie można się dziwić, ale ciche szosy wiodące przez wulkany Owernii powinny również przypaść do gustu takim kolarzom, jak Kevin Vauquelin (Arkea-B&B Hotels), Romain Gregoire, Lenny Martinez (Groupama-FDJ), Pello Bilbao (Bahrain-Victorious), Giulio Ciccone (Lidl-Trek), Simon Yates (Jayco-AlUla), Maxim Van Gils (Lotto Dstny), Alexey Lutsenko (Astana Qazaqstan), Oier Lazkano (Movistar), Stephen Williams czy Derek Gee (Israel-Premier Tech).
Nie spodziewam się, żeby którakolwiek z drużyn zawodników “wielkiej czwórki” chciała dziś ściśle kontrolować ucieczkę, ale czasami wydarzenia na trasie układają się tak, że możliwość walki o etapowe zwycięstwo po prostu sama wpada liderom w ręce. Łatwo jest typować Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates) na tego rodzaju końcówkę, ale z góry przegrany na pewno nie powinien się czuć Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step), a nagłe przebudzenie Primoza Rogliča (Red Bull-BORA-hansgrohe) mogłoby dodatkowo namieszać.
Wszystko o 111. Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Najnowsze artykuły











Fajnie, jakby pani Aleksandra pisała swoim kwiecistym piórem również relacje z etapów