Sobotni wyścig o mistrzostwo Europy elity kobiet w kolarstwie przełajowym był bardzo emocjonujący. Ciężko z tym dyskutować, ale ogromne poruszenie wywołała sama końcówka, a konkretniej dwójkowy finisz, w którym udział wzięły Marie Schreiber (Luksemburg) i Lucinda Brand (Holandia). Warto się do tego odnieść.
Marie Schreiber od samego początku sobotniej rywalizacji narzuciła bardzo wysokie tempo i wiele rywalek nie było w stanie na to odpowiedzieć. Reprezentantka Luksemburga wysłała do przeciwniczek jasny sygnał: jadę po medal, a najlepiej po złoto. Finalnie okazało się, że rywalizować mogą z nią jedynie Holenderki, a konkretniej Lucinda Brand i Ceylin del Carmen Alvarado. Ta druga sama jednak wyeliminowała się z walki o złoty krążek, upadając w kluczowym momencie sobotniej rywalizacji.
Na końcowych metrach doszło do dwójkowego finiszu. Minimalnie lepsza okazała się tam Marie Schreiber, ale w pewnym momencie reprezentantka Luksemburga zmieniła nieco tor jazdy (jak się potem okazało stało się to na skutek zmiany biegu), a Lucinda Brand została lekko przyblokowana oraz „wyrzucona” w stronę barierek. Ostatecznie Holenderka nie była w stanie wyprzedzić Schreiber i wydawało się, że to Marie może się cieszyć ze złota. Po paru chwilach sędziowie podjęli jednak decyzję, iż Marie zostanie relegowana na 2. pozycję za niezgodny z regulaminem finisz. Czy była to dobra decyzja?
Przebieg wyścigu
Najpierw zajmijmy się może przebiegiem sobotniego wyścigu. Nie da się ukryć, że na przestrzeni tych kilkudziesięciu minut Marie Schreiber radziła sobie znakomicie i po prostu zasłużyła na złoty medal. Reprezentantka Luksemburga świetnie spisywała się zwłaszcza na schodach, a Lucinda Brand przyznała później, że inne zawodniczki musiały przez to rywalizować na granicy wytrzymałości (ona sama również).
Oczywiście za sam przebieg wyścigu medali się nie rozdaje, a Lucinda Brand również wyglądała na bardzo mocną (może nie tak mocną, jak w innych przełajowych wyścigach), więc dwójkowy finisz był ukoronowaniem tej rywalizacji. Nie wiadomo jakby się to potoczyło, gdyby w to wszystko wmieszała się jeszcze Alvarado, ale druga z Holenderek upadła w kluczowym momencie i na ten moment trzeba to po prostu zostawić. Z samego przebiegu wyścigu na złoto moim zdaniem zasłużyła Schreiber, ale nie o to w tym wszystkim chodzi.
Finisz
Przejdźmy zatem do najważniejszej rzeczy, a więc do samego finiszu. Schreiber sama przyznała, że na skutek zmiany biegu zjechała lekko w stronę Brand, ale obie zawodniczki przeanalizowały później nagranie i zgodnie stwierdziły, że złoto powinno trafić do reprezentantki Luksemburga. Czy zachowanie Schreiber było niebezpieczne? Pewnie można to tak odebrać, ale nie mam pewności, czy Brand byłaby w stanie wyprzedzić reprezentantkę Luksemburga. Sędziowie wielokrotnie „puszczali” już tego typu akcje i na pewno byliśmy świadkami znacznie bardziej niebezpiecznych sytuacji.
Moim zdaniem Brand została lekko przyblokowana i na krótką chwilę straciła rytm, ale nie było to celowe przekroczenie przepisów, a więc Schreiber nie działała z premedytacją i nie blokowała Holenderki przez długi czas. Nie zmieniała toru jazdy w sposób celowy, np. spoglądając na Holenderkę i dostosowując pod to swoje działania. Tak nie było. Być może popełniła błąd, ale czy Brand mogła ją wyprzedzić? Holenderka miała jeszcze trochę miejsca i nie została całkowicie „wrzucona” w barierki, choć na pewno to zachowanie nie ułatwiło jej sprawy. Spoglądając jednak na komentarze obu zawodniczek łatwo można wywnioskować, że Schreiber nie zrobiła raczej nic złego i to ona zasłużyła w sobotę na złoty medal. Tak się jednak nie stało i reprezentantka Luksemburga musi sobie teraz radzić ze zniszczonymi marzeniami. Efektem tego wszystkiego było to, iż Marie nie pojawiła się nawet na ceremonii medalowej, gdyż czuła się dotknięta całą sytuacją i nie chciała w tym już dłużej uczestniczyć.
Kontrowersje
Po zakończeniu sobotnich zmagań przeczytałem jedno mądre zdanie: „każda decyzja byłaby w tej sytuacji kontrowersyjna”. W pełni się z tym zgadzam, ponieważ można było postąpić na dwa sposoby – tak jak postąpiono lub też utrzymać pierwotne wyniki. Moim zdaniem ze złota powinna cieszyć się Schreiber, ale jestem w stanie zrozumieć decyzję sędziów, choć nie do końca się z nią zgadzam.
Zdecydowana większość obserwatorów przyznała później, że nie była to ekstremalna sytuacja, a interwencja sędziów nie była koniecznością. Wydaje się, że sama Lucinda Brand nie miała do reprezentantki Luksemburga większych pretensji i nie twierdziła, że przegrała (a finalnie „wygrała”) na finiszu właśnie przez zachowanie Schreiber. Właśnie tym akcentem mogę zakończyć ten felieton. Jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie?



![Przełajowe Mistrzostwa Europy 2026: Brand i Schreiber komentują wyścig [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/11/Lucinda-Brand-na-podium-Zeddam-2026-218x150.jpg)





