fot. Baloise verzekeringen - Het Poetsbureau Lions

Lucinda Brand od lat z powodzeniem łączy kolarstwo szosowe z przełajowym. W ostatnim czasie do układanki doszedł gravel, ale wszystko ma swój koniec. 37-latka wyznaczyła datę swojego przejścia na emeryturę, które nastąpi w 2028 roku. Przy okazji poinformowała o podpisaniu umowy z CANYON//SRAM. 

37-letnia Lucinda Brand w ostatnich dniach przedłużyła umowę z Baloise Verzekeringen-Het Poetsbureau Lions, czyli z ekipą, której barwy reprezentuje w trakcie sezonu przełajowego. To posunięcie sprawiło konieczność pożegnania się z Lidl-Trek, gdyż niemiecka ekipa nie wyraziła zgody na dalsze łączenie przez Brand startów w kilku dyscyplinach. Pomocną dłoń wyciągnął do Holenderki Ronny Lauke, który zaoferował Brand angaż w CANYON//SRAM. We wspomnianej drużynie Brand będzie się ścigać do kwietnia 2028 roku. Paryż – Roubaix 2028 ma być jej ostatnią imprezą w karierze, a zaraz po niej 37-latka ma dołączyć do sztabu technicznego swojej nowej ekipy:

Od lat śledzę ten zespół. Nasze drogi się wcześniej nie skrzyżowały, ale zawsze czułam, że poczuję się tu jak w domu.

– określiła krótko Lucinda Brand. Sama też potwierdziła, że jej współpraca z Canyon // SRAM potrwa dłużej, niż jej kolarska kariera:

W ciągu ostatnich kilku lat zauważyłam, że moja rola w kolarstwie wykracza poza samo ściganie. W pewnym sensie przejmowałam już obowiązki, które normalnie przypisane są menedżerowi zespołu, i odkryłam, jak bardzo lubię tę stronę sportu. Bardzo lubię pracować z młodymi, ambitnymi ludźmi, dzielić się swoim doświadczeniem i pomagać im się rozwijać. To jest coś, w czym chcę się dalej rozwijać. Dlatego ważne było dla mnie znalezienie zespołu, w którym będę mogła rozwijać się w tym kierunku.

– opowiadała Holenderka, która wyjawiła też powody, dla których to właśnie Piekło Północy będzie ostatnim wyścigiem w jej karierze:

Kiedy nadarzyła się okazja, by potencjalnie zakończyć moją karierę kolarską w wyścigu Paryż-Roubaix, od razu wiedziałam, że muszę ją wykorzystać. To zawsze był dla mnie wyjątkowy wyścig. Uwielbiam wyzwania, rytm wyścigu i trudność brukowanych dróg. Jazda po brukowanych drogach jest wyjątkowa i nie każdy może ją pokonać. Dla mnie Paryż-Roubaix to wyścig, w którym kolarstwo szosowe i przełajowe łączą się w piękny sposób. Za każdym razem, gdy o tym myślę, moje serce bije odrobinę szybciej.

– zakończyła aktualna mistrzyni świata w przełajach.

 

Poprzedni artykułNaszosowe podsumowanie sezonu 2026: Cofidis
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze