Fot.: Real Federación Española de Ciclismo

W naszej pamięci jeszcze cały czas są wydarzenia z Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026, a już pora na kolejną imprezę reprezentacyjną. W piątek ruszają Mistrzostwa Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026, które dość nietypowo zostaną zainaugurowane przez wyścigi ze startu wspólnego orliczek oraz orlików. Te będą okazją do zapoznania się z trasami, a także głęboko wierzę, że i przeżycia pierwszych polskich emocji w tych zawodach.

Przed nami 1. dzień Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026, których program jest zupełnie inny niż jakichkolwiek rozegranych w dotychczasowej historii. Z racji na, łagodnie mówiąc, dość karkołomne wciśnięcie europejskiego czempionatu pomiędzy ten światowy a jesienne klasyki, konieczność odbywania długiej podróży przez zawodników i zawodniczki oraz posiadanie przez nich kolejnych planów startowych, ściganie rozpoczną nie czasówki, a wyścigi ze startu wspólnego dla kategorii do lat 23. Orlicy i orliczki mieli nieco więcej dni przerwy po swoich zmaganiach w Kanadzie, dodatkowo panowie mogą w ten sposób teoretycznie zdążyć na sobotnią Il Piccolo Lombardię – choć czy ktoś się na to zdecyduje, to zupełnie inna kwestia.

Co ciekawe, to właśnie rywalizacja tej kategorii wiekowej najdłużej gości w programie mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – orlicy i orliczki swoje wyścigi po raz pierwszy rozegrali już w 1995 roku, podczas gdy juniorzy i juniorki dołączyli do nich po 10 latach, elita zaś dopiero w sezonie 2016. To sprawia, że mamy już niemałą medalową historię w tych zmaganiach – w przypadku pań złote medale zdobywała Katarzyna Niewiadoma (2015 oraz 2016), a srebro kilka lat później do polskiej puli Marta Lach (2019), zaś jeśli chodzi o panów, to pochwalić możemy się złotem Piotra Gawrońskiego (2010) i srebrem Jarosława Marycza (2009).

Program 1. dnia Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026
  • 9:00 – wyścig ze startu wspólnego orliczek (88,4 km | 1616 metrów przewyższenia)
  • 13:30 – wyścig ze startu wspólnego orlików (141,8 km | 1698 m)
Trasy

Tak jak pisałem już w ogólnej zapowiedzi czempionatu, trasy można podzielić na 2 grupy – te poranne będą poprowadzone wyłącznie po rundzie o długości 22,1 kilometra, popołudniowe zaś w drodze do niej będą miały także dojazd długi na 75,5 kilometra.

Choć orliczki przejadą dużo krótszy wyścig, to finalnie ten będzie bardziej selektywnym. Dla pań, których miejscem startu i mety będzie słoweński Šenčur, przygotowano zaledwie 88,4 kilometra o łącznym przewyższeniu 1616 metrów, na co złożą się 4 okrążenia zawierające przede wszystkim podjazd pod Možjancę (2,1 km; 10,3%). Ten ulokowany jest jeszcze w 1. połowie rundy, zatem ewentualne akcje przypuszczać trzeba będzie na przeszło 10 kilometrów przed metą. Jeśli te się nie powiodą, to możemy być świadkami sprintu z wyselekcjonowanej grupy faworytek.

Panowie za to przejadą 141,8 kilometra ze startem w Lublanie, ale z racji na dość długi dojazd ich sumaryczne przewyższenie wyścigu wynosi jedynie 1698 metrów. Kolarze do lat 23 mają bowiem do pokonania tylko 3 rundy z Možjancą (2,1 km; 10,3%) – identyczne jak te, które zobaczymy kilka godzin wcześniej w zmaganiach orliczek.

Orliczki

Orlik

Pogoda

Aura w Słowenii jest obecnie bardzo zmienna i miałem okazję zweryfikować to na własnej skórze. O ile w ciągu dnia potrafi być naprawdę ciepło – temperatura powinna wyraźnie przekroczyć 20 stopni Celsjusza, co przy pełnym słońcu sprawia sporo przyjemności z przebywania na świeżym powietrzu, o tyle poza godzinami szczytu momentalnie robi się zimno. Efekt? Orliczki na starcie mogą przywitać zaledwie 4 stopnie Celsjusza i konieczność szybkiego rozbierania się podczas wyścigu, gdy w ciągu dwóch godzin temperatura wzrośnie o kilkanaście stopni. Z plusów ma być słonecznie, a wiatr powinien być niezauważalny.

Faworytki rywalizacji orliczek

Do wyścigu ze startu wspólnego pań do lat 23 zgłoszono zaledwie 75 zawodniczek, a ich poziom jest naprawdę rozbieżny. Może to sprawić, że już po 10 kilometrach w peletonie pozostanie jedynie niewielka ich grupa, ale tam obecnych powinno być wiele dobrze znanych kibicom kolarstwa nazwisk. O ile najlepsza przed rokiem Paula Blasi ściga się już z elitą, o tyle do rywalizacji przystąpi tegoroczna mistrzyni świata do lat 23 Viktória Chladoňová (Słowacja), u boku której ponownie wystąpią bardzo aktywna w Montréalu Sofia Ungerová oraz długo wspierająca późniejszą złotą medalistkę Nina Andacká.

Rewanż za kanadyjskie zmagania z pewnością będą chciały wziąć Holenderki, którym za oceanem wyścig zupełnie nie wyszedł. Tam dopiero na początku drugiej „10” w wynikach zameldowały się Rosita Reijnhout i Nienke Vinke, które z racji na worldtourowe doświadczenie i niewątpliwy talent powinny się tu liczyć w walce o medale. Do pomarańczowego składu dołącza także nieobecna w Kanadzie Mirre Knaven, a na tej trasie jeszcze groźniejsze mogą być Megan Arens czy Babette van der Wolf. Holandia to w kobiecym kolarstwie zawsze groźna kadra i nie inaczej powinno być i podczas tego wyścigu.

O ile złoto Chladoňovej w Montréalu nie było żadną niespodzianką, o tyle przyznam, że nieco zaskoczył mnie wówczas brąz Fleur Moors (Belgia). 20-latka naprawdę solidnie radziła sobie na kanadyjskich podjazdach, a do tego jest dynamiczną kolarką, zatem podczas europejskiego czempionatu będzie miała okazję powiększyć swój medalowy dorobek. Jej kadra może także liczyć na 6. za oceanem, wówczas uznawaną przede mnie za liderkę belgijskiej kadry Lore De Schepper oraz nie rywalizującą w Kanadzie Xaydée Van Sinaey.

Pisałem, iż w stawce zabraknie hiszpańskiej obrończyni tytułu, ale nie oznacza to, że ta kadra nie wystawia do boju zeszłorocznej złotej medalistki mistrzostw Europy. Takową jest bowiem Paula Ostiz, która w 2025 roku zdobywała podwójny tytuł wśród juniorek, a która teraz będzie jedną z faworytek zmagań orliczek.

Do grona faworytek bez wątpienia należą też takie kolarki jak 4. w niedawnych mistrzostwach świata Mara Winter (Szwajcaria), 6. w tegorocznym UAE Tour Women Eleonora Ciabocco (Włochy), 9. za oceanem Justyna Czapla (Niemcy) czy mająca już w dorobku zwycięstwa UCI w elicie Oda Aune Gissinger (Norwegia).

W stawce nie zabraknie także Polek – wystartujemy w pięcioosobowym składzie, ale bez naszej liderki z Montréalu, albowiem z powodu urazu wyjazd do Słowenii odpuścić musiała Malwina Mul. Pod jej nieobecność o jak najlepszy wynik powalczy 56. za oceanem, pierwszoroczna orliczka Nadia Hartman (na co dzień MAT Atom Deweloper Wrocław), jej klubowa koleżanka, tegoroczna górska szosowa mistrzyni Polski Martyna Szczęsna, najlepsza góralka tegorocznego wyścigu Gracia Orlova, również podopieczna Pawła Bentkowskiego Urszula Sipko, a także wywodząca się z tej ekipy, będąca częścią 8. sztafety w Montréalu Maja Tracka oraz wreszcie klubowo rodzynek z innej formacji, bardzo waleczna, solidna i regularna Weronika Wąsaty (na co dzień CANYON//SRAM Generation).

Pełna lista startowa

Faworyci rywalizacji orlików

Także i tutaj zabraknie obrońcy tytułu, albowiem Belg Jarno Widar wybrał już rywalizację na poziomie UCI World Tour. O zostanie kolejnym mistrzem powalczy za to 139 innych panów do lat 23, a sukces swojego rodaka powtórzyć spróbują przede wszystkim zwycięzca tegorocznego Ronde de l’Isard, 2. w Tour de l’Avenir, 5. w Montréalu Niels Driesen oraz występujący u jego boku, mogący być nie tylko świetnym oparciem, ale i samodzielnymi opcjami dla belgijskiej kadry Matisse Van Kerckhove, Matteo Vanhuffel, Jasper Schoofs, Viktor Soenens oraz Aldo Taillieu. Ten skład to prawdziwy dream team jak na kategorię orlików, ale czy panowie sprostają presji faworytów? W Kanadzie skończyło się to dla nich bez medalu i gdyby podobnie było w Słowenii, byłaby to spora porażka dla tej kadry.

Krążek bijąc w kierownicę zdobył za oceanem za to Héctor Álvarez. Hiszpan był wściekły, bowiem finiszując po srebro pokazał ogromną moc, a od tęczowej koszulki dzieliło go to, iż peleton nie upilnował uciekającego samotnie przez wiele kilometrów Amerykanina Ashlina Barry’ego. Tu, co oczywiste, 19-latka z USA już nie zobaczymy, ale będący pierwszorocznym orlikiem Hiszpan znów będzie musiał wykazać się nie tylko mocą, ale i czujnością, której w Kanadzie mu nieco zabrakło. Trasa sprzyja dłuższym akcjom, a czekanie na finisz w Šenčur może okazać się być proszeniem się o kłopoty.

Mistrzostwa Europy brązowy medalista z Montréalu, czyli Jesper Stiansen, pod którego nieobecność o jak najlepszy wynik powalczyć może jednak świetny na przestrzeni tego roku Kasper Haugland. Do Słowenii nie wybrał się także 4. w Kanadzie Aubin Sparfel, a Francuzi pod nieobecność swojej największej gwiazdy będą musieli liczyć na takich zawodników jak Maxime Vezie czy Théophile Vassal. To niewątpliwie drugi, jeśli nawet nie trzeci garnitur trójkolorowych, ale najwyraźniej selekcjoner postawił na wyróżnienie szerszej grupy zawodników i nie dublowanie kadr pomiędzy dwoma sąsiadującymi imprezami mistrzowskimi.

Podobną strategię obrali także Włosi, choć tu zobaczymy dwóch kolarzy, którzy ścigali się za oceanem. W Kanadzie 7. miejsce zajął Mattia Negrente, który po powrocie z niej zdołał jeszcze wygrać jedną z włoskich jednodniówek dla orlików. Z kolei już po czasówce do Europy wrócił 2. w tejże Nicolas Milesi, który może na takiej trasie spróbować dłuższej akcji – nawet jeśli 22-latek straciłby na podjeździe, to na płaskim może być trudny do dogonienia. Szanse na dobry wynik dla Italii mają także Simone Zanini czy Michele Bicelli.

Niezłą kadrę do walki posyłają także Holendrzy, którzy mogą liczyć na zwycięskiego w tegorocznym Liège – Bastogne – Liège U23 Daana Dijkmana oraz solidnego Jurgena Zomermaanda. W Kanadzie swój pomysł na wyścig mieli też niewątpliwie Duńczycy – choć tam nie zakończyło się to dla nich powodzeniem, to spodziewam się, że i tu bardzo aktywni mogą być Patrick Boje Frydkjær, Kevin Biehl, Kristian Egholm czy Mads Landbo. Po 8. miejscu w Kanadzie do grona faworytów z pewnością należy z kolei Richard Riška, którego w barwach słowackiej kadry wspierać będzie Samuel Novák.

O ile wśród pań całkowicie pominąłem gospodynie, o tyle tutaj chociaż odrobinę miejsca poświęcę tym, których nieść powinny koszulki i lokalny doping. Liderem słoweńskiej kadry z pewnością będzie 9. za oceanem Erazem Valjavec, a wspierać w walce o jak najlepszy wynik będą go Anže Ravbar czy Jaka Marolt. Z pewnością zielone trykoty będą widoczne, a znajomość tras może być dla gospodarzy dodatkowym atutem.

O dobry wynik pokusić mogą się także tacy zawodnicy jak Eike Behrens, Mauro Brenner i Paul Fietzke (Niemcy), Bálint Feldhoffer i Barnabás Vas (Węgry), Bogdan Zabelinskiy (Cypr) czy Kasper Borremans (Finlandia).

Na koniec zostawiłem sobie polską kadrę – tu skład będzie bardzo podobny do tego z Montréalu, aczkolwiek w miejsce Patryka Goszczurnego wskoczył Szymon Ilski (na co dzień Voster Team). Liderem jednak zapewne ponownie będzie Jan Jackowiak (Bahrain Victorious Development Team), którego w Kanadzie najpierw wykończyła przechodzona tuż przed startem choroba, a następnie już w trakcie rywalizacji zatrzymał defekt i długi powrót po nim, a który na takiej trasie jak w Słowenii może się znaleźć w kluczowej akcji. Gdyby okazało się, że stawka pojedzie jednak nieco pasywniej, to naszym czarnym koniem na finisz z przerzedzonej grupy może być bardzo dynamiczny Dawid Lewandowski (NSN Development Team), który w tym roku był m.in. 3. na etapie Tour de l’Avenir. Skład uzupełnia Filip Surdyk (Spica Solutions Team / Voster ATS Team).

Pełna lista startowa

Transmisja

Oba wyścigi będzie można oglądać wyłącznie za pośrednictwem platform streamingowych HBO Max / Player z angielskim komentarzem. Panie zostaną pokazane niemalże od startu, bo początek relacji zaplanowany jest na 9:50, panowie zaś będą transmitowani mniej więcej od dojazdu do rund, konkretnie od godziny 15:40. Ponadto śledzić można także live timing pokazujący sytuację przy przejeździe przez linię mety dostępny pod tym linkiem.


Wszystko o Mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026:

Poprzedni artykułLuka Mezgec dyrektorem sportowym w Red Bull – BORA – hansgrohe
Następny artykułJoão Almeida podsumowuje fatalny sezon: „Miałem ogromnego pecha przez cały rok”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze