fot. CANYON//SRAM Racing / Lucas Abad

Przed nami finałowy etap 5. edycji Tour de France Femmes avec Zwift. Choć do końca wyścigu pozostało już tylko 99,2 kilometra, to wciąż nie wiemy kto sięgnie po zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. W sobotę koszulkę liderki z barków Katarzyny Niewiadomej przejęła Demi Vollering, ale jako polscy kibice do samego końca będziemy wierzyć, że tracąca zaledwie 8 sekund biało-czerwona zdoła zebrać się w sobie i dokonać odwetu. Oto nadszedł dzień, gdy legendarne „pchamy, pchamy” ponownie zakrzyknie cała kolarska Polska.

Za nami prawdziwy emocjonalny rollercoaster. W piątek nad Wisłą i Odrą trwała wielka feta związana z nieprawdopodobnym występem Katarzyny Niewiadomej na Mont Ventoux, który dał jej nie tylko epickie zwycięstwo etapowe, ale i koszulkę liderki klasyfikacji generalnej. Kolarka CANYON//SRAM nie miała jednak okazji nacieszyć się nią długo, albowiem w sobotę lepsza okazała się być Demi Vollering. Choć mistrzyni Europy była wyraźnie mocniejsza, po jej ataku pozostał pewien niesmak – wszystko za sprawą historii z zajechaniem Polki przez Célię Gery, o czym Katarzyna Niewiadoma opowiedziała tuż za linią mety przed telewizyjnymi kamerami. Każda kolejna powtórka, która z jakiegoś powodu została pierwotnie wycięta z transmisji na żywo, pokazywała, iż biało-czerwona mogła mieć uzasadnione podejrzenie, że zagranie koleżanki Demi Vollering z FDJ United-SUEZ było wykonane z premedytacją i nie miało nic wspólnego z jazdą fair play. Czemu poświęcam temu zdarzeniu aż tyle miejsca w zapowiedzi kolejnego etapu? Otóż myślę, że może to być czynnik, który wyzwoli w Katarzynie Niewiadomej niewyobrażalne pokłady sportowej złości. Choć nogi po 8 dniach intensywnego ścigania w upałach muszą już piekielnie boleć, to te ostatnie 99,2 kilometra wokół Nicei może stać się areną widowiska toczącego się do ostatniej kropli potu i krwi, a nam pozostaje wierzyć, że na przejeżdżanym 4-krotnie Col d’Èze (3-krotnie 7,8 km; 5,9%, za ostatnim razem 6 km; 7,6%) była mistrzyni Polski zdoła jeszcze odwrócić losy wyścigu i na powrót stać się posiadaczką żółtego trykotu. Oto dzień gdy jako kibice ponownie stajemy się ostatnim gregario naszej bohaterki i przekażmy jej swoją energię by ta mogła jeszcze raz dokonać czegoś wielkiego.

Oto, co na temat 9. etapu Tour de France Femmes avec Zwift 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

9. etap (9.08, niedziela): Nicea – Nicea (99,2 km)

Krótki, górski etap to zawsze dobre rozwiązanie na zakończenie wyścigu. Trasa dookoła Nicei liczyć będzie niecałe 100 kilometrów. Do pokonania aż czterokrotnie będzie Col d’Eze – trzykrotnie jako premia 2. kategorii (7,7 km i 5,9%) oraz po raz ostatni jako 1. kategoria (6 km i 7,6%). Można się tutaj zdecydować na daleki atak.

Pogoda

Niedziela w Nicei ma być całkowicie słoneczna i niemal bezwietrzna – podmuchy nie powinny przekraczać 10 km/h. Jeśli chodzi o wskazania termometrów, to te pokażą nawet do 33 stopni Celsjusza, a zatem kolejny raz będzie naprawdę upalnie.

Faworytki

Choć chciałbym napisać, że na niedzielę istnieje tylko 1 scenariusz rozegrania etapu, a jest nim bezpośredni bój pomiędzy Katarzyną Niewiadomą (CANYON//SRAM) a Demi Vollering (FDJ United-SUEZ), to niestety rozsądek nie pozwala mi na postawienie takiej tezy. O ile bowiem francuska grupa potrafiła, choć nie bez trudu, przypilnować w sobotę ucieczki tak, by ich liderka mogła ruszyć nie tylko po sekundy zysku nad Polką, ale i bonifikatę na mecie, o tyle nie mam pewności, że niemiecki zespół stać na coś identycznego. Koleżanki Demi Vollering będą zatem zapewne chciały odpuścić odjazd, który zgarnąłby sekundy na kresce w Nicei i jestem naprawdę ciekaw czy w peletonie znajdzie się choć jeden zespół, który spróbuje narzucić od startu do mety wysokie tempo, by temu zapobiec.

Jeśli jakaś ekipa miałaby to uczynić, to może to być UAE Team L’IMAD, które cały czas gra w swoją, momentami trudną do zrozumienia grę. Elisa Longo Borghini w sobotę nieznacznie zbliżyła się do podium klasyfikacji generalnej, ale cały czas traci do niego prawie 2 minuty. Czy koleżanki Włoszki, w tym plasujące się w czołowej „10” Paula Blasi i Dominika Włodarczyk, zostaną oddelegowane do próby grillowania męczącej się coraz bardziej z dnia na dzień Marlen Reusser (Movistar Team)? Nie jest to niemożliwe, choć niewątpliwie byłby to dość nietypowy ruch, który mógłby zadziałać przy okazji na korzyść dla Katarzyny Niewiadomej. Polka potrzebuje jak najwięcej sojuszniczek w drodze do uczynienia niedzielnego etapu możliwie trudnym, by na podjeździe ponownie miała okazję wykorzystać swój atut mocy, a odebrać Demi Vollering jej przewagę eksplozywności. Biało-czerwona wydaje się mieć bowiem zyskiwać przewagę wówczas, gdy długotrwała moc w nogach zaczyna być ważniejsza niż chwilowe przyspieszenie. Czy niedzielny etap pozwoli wykorzystać ten atut? Choć trasa jest ciężka, to nie da się jednoznacznie powiedzieć, czyje atuty będą na niej bardziej widoczne.

Jeśli miałbym typować kto może ruszyć w potencjalny odjazd, to widziałbym w nim najlepszą góralkę 5. edycji Tour de France Femmes avec Zwift, czyli Puck Pieterse (Fenix-Premier Tech), a także takie zawodniczki jak Kim Le Court-Pienaar i Justine Ghekiere (AG Insurance – Soudal Team), Mischa Bredewold (Team SD Worx – Protime), Marion Bunel (Team Visma | Lease a Bike) czy Usoa Ostolaza (Laboral Kutxa – Fundación Euskadi). Być może nie będzie to dziennikarsko właściwe, ale na dalsze analizy potencjalnych harcowniczek niespecjalnie mam miejsce czy ochotę, albowiem nawet jeśli te miałyby zgarnąć etapowy triumf, to jako polskiego kibica będzie mnie jednak przede wszystkim interesowało to, co będzie się działo z Katarzyną Niewiadomą. Myślę, że każdy z Państwa to w pełni dziś podziela i rozumie.

Harmonogram

Start honorowy: 16:05
Kilometr 0: 16:10
Prognozowany finisz: 18:50-19:10
Transmisja TV: 16:45–19:15 (Eurosport 1), 15:45–19:45 w Eurosporcie 2 oraz w platformach HBO Max / Player


Wszystko o 5. edycji Tour de France Femmes avec Zwift:
Poprzedni artykułGorycz porażki… Słoność zwycięstwa? – zapowiedź 7. etapu Tour de Pologne 2026
Następny artykułChristian Scaroni: „Nie jestem specjalistą od jazdy na czas, ale spróbuję powalczyć”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
love_velo
love_velo

Oby tylko nie krwi !!!.

Coś przecież musi nas odróżniać od  zachowań, które widzeliśmy i dążenia do wygranej w wyścigu na rowerze za wszelka cenę.