fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Choć Marcin Włodarski przeszedł w tym roku do wyższej kategorii wiekowej, to już w premierowym roku rywalizacji wśród orlików 19-latkowi udało się stanąć na podium Mistrzostw Polski w jeździe indywidualnej na czas. Na szyi kolarza Gragnano Sporting Club zawisł brąz, a zatem taki sam krążek jak przed rokiem wśród juniorów, ale ten zdawał się naprawdę satysfakcjonować młodego sportowca.

Na praktycznie każdych Mistrzostwach Polski są medaliści, których spodziewał się każdy, ale pojawiają się i tacy, którzy przed startem nie byli wymieniani w gronie głównych faworytów, a krążek potrafi zaskoczyć ich samych. Do tego drugiego grona w pewnym sensie należał w czwartek Marcin Włodarski, który jako pierwszoroczny orlik stanął do walki w jeździe indywidualnej na czas. Ta zakończyła się dla niego 3. miejscem, a zatem na szyi kolarza włoskiego Gragnano Sporting Club zawisł brązowy medal.

Bardzo się cieszę, naprawdę bardzo się cieszę…

— zaczął Marcin Włodarski, któremu z radości wyraźnie brakowało słów.

Myślałem o tym medalu, były takie nadzieje, że jest możliwość, że mogę to wywalczyć, ale wiedziałem, że będzie bardzo ciężko

— dodał 19-letni zawodnik, który w poprzednich latach ścigał się dla UKS Koźminianki Koźminek.

Rywalizacja panów do lat 23 była podzielna na dwie grupy, a po przejeździe tej pierwszej liderem był Dawid Lewandowski, który miał zaledwie 0,09 sekundy przewagi nad Marcinem Włodarskim. Wówczas można było zastanawiać się, czy przypadkiem temu drugiemu nie zabraknie niespełna jednej dziesiątej sekundy do medalu, ale finalnie obaj panowie stanęli na podium. Czy 19-latek nie żałował, że srebro uciekło mu o dosłownie minimetry?

Przede wszystkim cieszy mnie brązowy medal, choć oczywiście wiem, że do drugiego miejsca zabrakło tak niewiele. Mam jednak świadomość, że popełniłem dużo błędów. Do tego pomiar mocy rozłączył mi się na starcie, nie jechałem w kombinezonie czasowym, do tego jeszcze zabrałem ze sobą telefon na trasę zupełnie niepotrzebnie, bo zapomniałem go wyjąć z kieszeni [śmiech]

— mówił Marcin Włodarski, z którym później już poza wywiadem porozmawialiśmy sobie nieco dłużej o błędach. Ten jednak cały czas podkreślał, że nie można w ten sposób rozpamiętywać, albowiem co było to było i tego już nie zmienimy.

Oczywiście, że to nie był optymalny przejazd, ale podkreślę, że i tak się bardzo cieszę. Wyścig za nami, już nic się nie zmieni w wynikach, czasu nie cofniemy, więc nie ma co analizować w ten sposób

— dodawał jeszcze podczas wywiadu Marcin Włodarski.

Po czasówce na kolarza Gragnano Sporting Club czekała krótka przerwa, albowiem już w piątek o 14:00 ten zamelduje się na starcie wyścigu ze startu wspólnego orlików. Jakie oczekiwania związane z tym startem ma młody kolarz ścigający się w tym roku dla włoskiego zespołu?

Zobaczymy co będzie jutro, bo na nic się nie nastawiam. Ten sezon był dla mnie bardzo nieudany na początku, bo choroba spowodowała u mnie praktycznie 3 miesiące przerwy. Długo nie mogłem trenować, ale teraz od trzech tygodni noga coraz bardziej podaje, więc zobaczymy, zobaczymy. Wydaje mi się, że 2. część sezonu powinna już pójść po mojej myśli, forma powinna rosnąć, więc patrzę z optymizmem w przyszłość

— zakończył brązowy medalista w jeździe indywidualnej na czas orlików.

W Biskupcu rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:

Poprzedni artykułMistrzostwa Polski 2026: Relacja tekstowa z 2. dnia [na żywo]
Następny artykułAkademickie Mistrzostwa Świata 2026: Dwie 4. lokaty w kryteriach
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze