Po dwóch latach na tronie wśród polskich specjalistów w jeździe indywidualnej na czas, Filip Maciejuk ponownie znalazł pogromcę. 26-letni zawodnik Movistar Team podczas czwartkowej rywalizacji w ramach Mistrzostw Polski musiał uznać wyższość Michała Kwiatkowskiego. Bizon z Puław zapowiada jednak, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
2 złota wśród juniorów, 2 srebra wśród orlików, a następnie srebro i 2 złota w elicie – tak prezentował się dorobek Filipa Maciejuka w jeździe indywidualnej na czas w ramach Mistrzostw Polski przed startem tegorocznego czempionatu. 26-latek od lat jest w ścisłej czołówce biało-czerwonych w tej specjalności, a z Biskupca zawodnik Movistar Team wyjeżdża z kolejnym srebrem w swoim dorobku – lepszy okazał się być w elicie wyłącznie Michał Kwiatkowski. Jakie to uczucie dla ustępującego mistrza?
Medal to zawsze medal, ale wiadomo, że chciałoby się wygrać. Nie udało się, Michał był dzisiaj lepszy, ale na pewno nie będę składał broni. Już podczas startu zapowiada się na ciężki, gorący dzień, trasa też wydaje się być selektywna, więc będę starał się pojechać w niedzielę dobry wyścig i kto wie. Czasówka? Trzeba się cieszyć ze srebrnego medalu
— zaczął Filip Maciejuk.
26-latek na niespełna 40-kilometrowej trasie stracił nieco ponad minutę do Michała Kwiatkowskiego. Wiadomo zatem, że do złota było dość daleko, a w walce o takowe nie decydowały detale. Mimo to postanowiłem jednak zapytać jak zawodnik Movistar Team ocenia swój przejazd i czy uważa, że było to optimum na ten dzień i ją trasę.
Wydaje mi się, że nie było żadnych istotnych błędów czy niedociągnięć. Rolę odegrała trasa – była bardzo ciężka jak na czasówkę, a częsta zmiana rytmu na pewno mi nie pomagała. Ja, jak to mówię i zawsze mówiłem, potwierdza to zresztą Sylwek Szmyd, z którym pracuje w ostatnich latach, jestem trochę takim dieslem. Mogę jechać bardzo równo i mocno przez długi dystans, a dzisiaj te zmiany rytmu trochę mnie zabiły i na pewno nie pomogły w obronieniu tytułu. Myślę, że jeśli coś, to to mogła być przyczyna, ale nie będę zganiał na nic. Czuję się ogólnie dobrze, dałem z siebie wszystko, było okej
— opowiadał Filip Maciejuk.
Popularny „Bizon z Puław” jest jednak nie tylko świetnym specjalistą od czasówek, ale i zawodnikiem, który potrafi czasem uczynić wyścig zdecydowanie trudniejszym. W tym roku 26-latka oglądaliśmy w odjazdach bądź próbach znalezienia się w odjeździe podczas niejednej dużej imprezy, w przeszłości zaś ten zasłynął m.in. z tego, że podczas praktycznie każdych kolejnych Mistrzostw Polski możemy go oglądać w roli animatora wydarzeń na trasie. Czy i tym razem możemy się spodziewać aktywnej jazdy po Filipie Maciejuku?
Na pewno można się tego spodziewać. Tak jak mówię – forma jest, do tego zapowiada się gorący dzień, a upał będzie wpływał na rywalizację, utrudniał ją. Będę się starał powalczyć, a przy tym mądrze pojechać ten wyścig
— odpowiedział srebrny medalista w wyścigu ze startu wspólnego elity sprzed trzech lat, a także 4. kolarz zeszłorocznego czempionatu. Warto jednak przy tym podkreślić, że krążek Filipa Maciejuka pochodzi z płaskiej trasy, ostatnia edycja była zaś jedną z najcięższych w historii. Czy istnieje zatem trasa, która mogłaby powstrzymać 26-latka od walki o medale na naszym krajowym podwórku?
Na pewno ościganie się w World Tourze, w ciężkich wyścigach bardzo mi pomaga i to na pewno jest na moją korzyść niezależnie od tego, jaką mamy trasę. Bardziej patrzyłbym na stawkę, a w tym roku mamy kilku dobrych zawodników takich jak Michał Kwiatkowski, będzie też Kamil Gradek czy Kamil Małecki, więc będzie kilku zagranicznych zawodników i będziemy się na pewno starali coś zrobić, coś ugrać
— zakończył Filip Maciejuk.
Elita mężczyzn do swojego wyścigu ze startu wspólnego wystartuje już w niedzielę o 12:00. Na kolarzy czekać będzie 179 kilometrów o łącznym przewyższeniu 2180 metrów, a start i meta zostały ulokowane w Ostródzie. Gdy ostatni raz gościły tam Mistrzostwa Polski, po złote medale sięgali Michał Paluta (2019) i Michał Kwiatkowski (2018). Czy do tego grona dołączy Filip Maciejuk? Przekonamy się już niebawem.
W Biskupcu rozmawiał Jakub Jarosz.
Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:









