fot. Lotto-Intermarché

Liam Slock wygrał GP Gippingen – szwajcarską jednodniówkę pierwszej kategorii. Kolarz Lotto Intermarché zostawił na finiszu za plecami Aleksandra Vlasova i Richarda Carapaza, a jego celebracja triumfu bez wątpienia przejdzie do historii. 25-letni Belg stracił podczas niej kontrolę nad rowerem i linię mety przeciął w trakcie upadania, szorując ciałem po asfalcie.

W tle wydarzeń z największych wyścigów świata odbyła się 62. edycja GP Gippingen (1.1) – szwajcarskiej jednodniówki, podczas której na kolarzy czekały 174 kilometry w formie rund wokół Leuggern. Choć impreza ta nie jest zmaganiami wysokiej kategorii, to zważywszy na jej obecność w kalendarzu tuż przed Tour de Suisse, na starcie stanęło aż 6 World Teamów czy 5 ekip z 2. dywizji.

Zdjęcie

Pierwsze kilometry zmagań w Szwajcarii stały pod znakiem walki o obecność w ucieczce dnia, ale ta finalnie uformowała się dopiero po przeszło godzinie jazdy. W jej składzie znaleźli się mniej znani kolarze, a wśród nich Mauro Brenner (REMBE | rad-net) wywalczył sobie tytuł najlepszego górala wyścigu. Prawdziwe emocje rozpoczęły się jednak na 40 kilometrów przed metą, kiedy na atak zdecydował się Florian Stork (Tudor Pro Cycling Team).

Przyspieszenie Niemca przyczyniło się do solidnego porwania się peletonu, który w pewnym momencie liczył zaledwie kilkunastu kolarzy. Kolejne poprawki przypuszczali m.in. Diego Ulissi (XDS Astana Team) czy Paul Double (Team Jayco AlUla), ale dopiero pociągnięcie Richarda Carapaza (EF Education – EasyPost) rozbiło stawkę na dobre. Niewielką przewagę wraz z powracającym do ścigania Ekwadorczykiem wypracowali sobie także Aleksandr Vlasov (Red Bull – BORA – hansgrohe) i Liam Slock (Lotto Intermarché), choć z tyłu cały czas gonić próbował m.in. rywalizujący po raz pierwszy w tym sezonie Thibau Nys (Lidl-Trek).

Na dość długi finisz zdecydował się Liam Slock i była to świetna decyzja dla 25-letniego Belga – ten z dość zaskakującą łatwością oderwał się od rywali i mógł długo celebrować swoje 1. zawodowe zwycięstwo w karierze. Zawodnik Lotto Intermarché uczynił to jednak na tyle nonszalancko, że w efekcie przewrócił się tuż przed linią mety i tą przeciął szorując po asfalcie. Na szczęście jego ciało zatrzymało się już za kreską, a wideo z tego obiegło internet.

Kiedy w finale oderwali się Aleksandr Vlasov i Richard Carapaz, ruszyłem za nimi. Kosztowało mnie to mnóstwo energii, ale takich zawodników nie można lekceważyć. Kiedy już do nich dołączyłem, starałem się oszczędzać jak najwięcej. Wtedy pomyślałem, że mogę to wygrać. Wciąż miałem dużo siły, wiedziałem, że dam radę. Fakt, że potem upadłem, sprawia, że ​​ta historia jest jeszcze bardziej szalona. A co się stało? Wiał wyjątkowo silny wiatr i nie zwróciłem na niego uwagi mając w głowię radość ze zwycięstwa. Przewaga była tak duża, że mogłem zacząć się cieszyć jeszcze przed metą, naprawdę miałem czym się cieszyć… Uniosłem ręce w górę, a podmuch wiatru rzucił moją kierownicą i stało się. Dobrze, że prześlizgnąłem się przez metę, w przeciwnym razie byłaby to porażka roku

— opowiadał śmiejąc się z samego siebie Liam Slock.

Wyniki 62. edycji GP Gippingen:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułMontréal 2026: Organizatorzy odpowiadają na zarzuty dotyczące kiepskiego stanu dróg
Następny artykułIgor Juszczak najlepszym Polakiem Ślęża Tour: „Nie zamierzamy poprzestawać na laurach”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Piotr
Piotr

Już witał się z gąską 😉 Dwa metry wcześniej i byłby dopiero trzeci. Przykład, że warto walczyć do SAMEGO końca.