Fot.: Tour Auvergne-Rhône-Alpes

Isaac del Toro (UAE Team Emirates-XRG) wygrał 8. etap francuskiego wyścigu Tour Auvergne – Rhône-Alpes 2026. Meksykanin był zdecydowanie najmocniejszy na finałowym podjeździe i tym samym zgarnął nie tylko kolejne etapowe zwycięstwo, ale też triumf w całym wyścigu. 

Na niedzielne zmagania czekali wszyscy miłośnicy kolarstwa, ponieważ to właśnie tego dnia miały się rozstrzygnąć losy klasyfikacji generalnej francuskiej etapówki. Zapowiadało się na bardzo duże emocje. Panowie zmierzyli się z wieloma trudnymi podjazdami, w tym m.in. wspinaczką na metę – Plateau de Solaison-Brison (11,3 km ; 9,1%). Łącznie do pokonania było 120 kilometrów.

Fot.: Tour Auvergne – Rhône-Alpes

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 13:30. Na starcie nie pojawili się m.in.: Luke Plapp i Alessandro Covi (Team Jayco AlUla – gorączka) oraz Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team – gorączka). Tuż po starcie kolarze rozpoczęli wspinaczkę na Col du Pré (1. kategoria – 6,9 km ; 10,1%). Oczywiście byliśmy świadkami licznych ataków, a sytuację starała się kontrolować ekipa Lidl-Trek. Kontakt z główną grupą stracił m.in. Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious). Ostatecznie do przodu ruszyli Laurens De Plus i Carlos Rodríguez (Netcompany INEOS), Georg Steinhauser (EF Education-EasyPost), Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step), Harold Tejada (XDS Astana Team), Léo Bisiaux (Decathlon CMA CGM Team) oraz Clément Braz Afonso (Groupama-FDJ United). Do tej grupki dołączył jeszcze Geoffrey Bouchard (TotalEnergies). Na czele mieliśmy zatem 8 zawodników, a w pogoń za nimi rzucił się Kévin Vauquelin (Netcompany INEOS). Peleton tracił ponad minutę. 10 punktów do klasyfikacji górskiej na Col du Pré zdobył Clément Braz Afonso, który umocnił się na prowadzeniu w tym rankingu.

Od czołówki odpadł Geoffrey Bouchard, a wyścig opuścił Lennert Belmans (Alpecin-Premier Tech). Niestety kontakt z peletonem stracił Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team), który odczuwał skutki kraksy z 7. etapu. Vauquelin najpierw dogonił Boucharda, następnie go przegonił, a później dołączył do czołówki. Na czele jechało 8 zawodników, za nimi był Bouchard (strata 30 sekund), potem mieliśmy peleton (ze stratą 1 minuty i 45 sekund), a za główną grupą jechał Seixas (około 2,5 minuty straty). W międzyczasie defekt zanotował Yannis Voisard (Tudor Pro Cycling Team). Tempo w peletonie nadawał Benoît Cosnefroy (UAE Team Emirates-XRG). Wielkimi krokami zbliżała się wspinaczka na Montée de Bisanne (11,4 km ; 7,7%). Ostatecznie Bouchard zdołał powrócić do prowadzącej grupy. Paul Seixas postanowił z kolei opuścić wyścig, podobnie jak Valentin Ferron (Cofidis).

W czołówce doszło do podziału, a z tyłu zostali Vauquelin, Bouchard i Bisiaux. W peletonie swojej szansy szukał Pello Bilbao (Bahrain-Victorious). Wyścig opuścił z kolei jego kolega z drużyny – Santiago Buitrago. Na Montée de Bisanne jako pierwszy pojawił się Clément Braz Afonso, który w klasyfikacji górskiej zgromadził już 65 punktów. Stało się jasne, że Francuz zostanie zwycięzcą tej klasyfikacji, jeśli tylko dojedzie do mety. Bouchard został złapany przez peleton, prowadzony przez Tomsa Skujiņša (Lidl-Trek). Vauquelin oraz Bisiaux powrócili do czołówki. 62 kilometry przed metą ucieczka miała 1 minutę i 50 sekund przewagi nad Bilbao oraz 2 minuty i 40 sekund zapasu nad peletonem.

Na lotnym finiszu Les Glières najlepszy okazał się Laurens De Plus. Tempo w peletonie dyktował Carlos Verona (Lidl-Trek), a Bilbao został złapany. Ucieczka miała 1,5 minuty przewagi. Rozpoczynała się wspinaczka na Col des Aravis (1. kategoria – 7 km ; 6,8%). Główna grupa przyspieszyła i zmniejszyła stratę do minuty. W peletonie jechało około 35 zawodników. Na szczycie po 10 punktów do klasyfikacji górskiej sięgnął Laurens De Plus.

W peletonie cały czas pracował zespół Lidl-Trek. 15 kilometrów przed metą ucieczka miała 38 sekund przewagi. Przed nami był jeszcze finałowy podjazd, na którym wszystko miało się rozstrzygnąć. Chwilę później rozpoczęła się wspinaczka na Plateau de Solaison-Brison (11,3 km ; 9,1%). W peletonie widoczny był Pavel Sivakov (UAE Team Emirates-XRG), natomiast kontakt z główną grupą stracił Alex Baudin (EF Education-EasyPost). Z czołówki zaatakował Valentin Paret-Peintre.

Szybko złapany został Bisiaux, natomiast na czele jechało już 3 zawodników: Paret-Peintre, De Plus i Rodríguez. De Plus został jednak z tyłu. Problemy miał lider wyścigu – Luke Tuckwell (Red Bull-BORA-hansgrohe). Vauquelin, De Plus, Braz Afonso, Tejada i Steinhauser zostali dogonieni przez grupę faworytów, w której tempo nadawał Pablo Torres (UAE Team Emirates-XRG). Zwlekać nie zamierzał jego kolega z drużyny, Isaac del Toro, który ruszył nie tylko po kolejne zwycięstwo etapowe, ale też po triumf w całym wyścigu.

Po paru chwilach Meksykanin jechał już samotnie na czele. Kilkanaście sekund tracił do niego Rodríguez, natomiast potem mieliśmy większą grupkę (strata 30 sekund – m.in. z Jorgensonem, Ayuso, Tulettem, Skjelmose i Johannessenem). Carlos Rodríguez został oczywiście dogoniony przez wspomnianą wyżej grupkę pościgową. Del Toro z kolei powiększał swoją przewagę. Meksykanin miał około 40 sekund zapasu nad grupką, w której jechali m.in. Ayuso i Jorgenson. Tuckwell tracił już ponad minutę. Na atak z grupki pościgowej zdecydował się Juan Ayuso. Do mety pozostało 5 kilometrów.

Niewiele się już zmieniało. Del Toro jechał z 50-sekundową przewagą nad Hiszpanem, a Ayuso miał dość bezpieczną przewagę nad grupką Jorgensona. Z tej grupki wkrótce zaatakował jednak Tobias Halland Johannessen. Jorgenson miał spore problemy. Meksykanin wjechał na finałowy kilometr.

Ostatecznie z etapowego zwycięstwa (drugiego z rzędu) mógł się cieszyć Isaac del Toro, który został również triumfatorem francuskiej etapówki. Drugie miejsce zajął w niedzielę Juan Ayuso, który zdołał się obronić przed Norwegiem, a trzeci był właśnie Tobias Halland Johannessen. Swoim tempem finałowy podjazd pokonał Luke Tuckwell, który dzięki temu oraz pomocy Maxima Van Gilsa zajął finalnie 2. pozycję w generalce. Podium uzupełnił Ayuso.

Wyniki 8. etapu Tour Auvergne – Rhône-Alpes 2026:

Results powered by FirstCycling.com

Klasyfikacja końcowa Tour Auvergne – Rhône-Alpes 2026:

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułGiro d’Italia Next Gen 2026: Kasper Haugland z pięknym triumfem
Następny artykułSponsor chce się wycofać, Movistar Team może mieć problemy
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
19 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Don
Don

Piękne zwycięstwo, ciekawe co by było gdyby Seixas był w pełni sił … Ayuso „poszedł na swoje” i z punktu widzenia UAE bardzo dobrze bo z niego żaden gregerio(przerost ego), a na lidera jest za słaby co odowodnił Del Toro.

Marcraft
Marcraft

Paul Seixas będzie niszczył rywali w wyścigach jednodniowych. To przyszły mistrz olimpijski i świata.

Łukasz
Łukasz

Don, pełna zgoda. Nie wiem skąd opinie, że Ayuso to zawodnik na zwycięstwo w wielkim tourze.Najpierw niech skończy choć jeden z nich.
El Torito pojechał jak po swoje. Zasłużone zwycięstwo.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Łukasz

„Najpierw niech skończy choć jeden z nich.” napisane o zawodniku, który stał już na podium wielkiego touru…

bob
bob

Skończyło się według planu, ale Seixas mogł zamieszać , trochę szkoda że wycofany ale przed nim TdF więc nie dziwne

love_velo
love_velo

Mocno powiedziane.
Lider musi mieć ego, brak mentalności lidera to problem wielu zawodników.

Ayuso i Del Toro są w bardzo różnej sytuacji.
Ayuso główny występ ma dopiero przed sobą, a Del Toro ….za sobą, ..a to robi różnicę.

MaciekSatan
MaciekSatan

Fajny etap.
Brawo dla del Toro. Ruszył dość wcześniej i odjechał na 1min.
Ayuso jak trochę inny zawodnik jednak, atakuje jak nigdy. Choć odwraca się co chwila, jeszcze nie jest przyzwyczajony do odjezdzania grupie jako faworyt do podium. 😉
Brawo dla Tuckwell’a i van Gilsa, zagięli się i Bora ma drugie miejsce.
Teraz Szwajcaria przed kibicami! 🙂

Tajfun
Tajfun

Spoko etap, który pokazał, że nie trzeba jeździć w etapówkach po 240 km.
Del Toro zgodnie z oczekiwaniami, super talent, znowu to udowadnia.
Ayuso dziwne, że tak dobrze się zaprezentował, nie podobne do niego.
Lider Vismy porażka.
Seixasa szkoda, pewnie z Del Toro byłoby na szprychy.
Fajny wyścig.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Ostrzyłem sobie zęby na pojedynek przyszłości kolarstwa szosowego, ale stało się inaczej i wygrał wyraźnie najlepszy. Starcie pomocników/zapasowych liderów na tdf na niekorzyść vismy. Fajnie, że ten decydujący podjazd ma być na trasie wielkiej pętli.

Ricky
Ricky

No to pozostaje odliczać dni do TdF… Jest co prawda jeszcze Tour de Suisse, ale trasa jest w tym roku tak przeciętna (wręcz niegodna wyścigu zaliczanego do tej „wielkiej siódemki” tygodniówek), że nawet jeżeli obejrzę, to pewnie bez wielkich wypieków na twarzy.

Don
Don

Nie rozumiem twego posta love_velo, w jakiej różnej sytuacji są Ayuso i Del Toro ? W różnej to oni bedą podczas TDF z punktóu widzenia ról do odegrania w zespole ale czy wydaje ci się , że pomocnik lidera w najwazniejszym wyścigu sezonu może być przygotowany na pół gwizdka ?

Piotr
Piotr

Don: szczyt formy Ayuso ma mieć dopiero za trzy tygodnie więc pytanie – czy nie jest jeszcze gotowy, czy może go już temperowali żeby się nie wypstrykał. Ale też uważam że del Toro to o wiele większy talent.

Mikołaj
Mikołaj

Dobry wyścig

love_velo
love_velo

Don
Szczerze mówiąc, to wolałbym być liderem swojej ekipy i przegrać z Pogacarem, niż być pomocnikiem wygrywającego Pogacara. To kwestia szacunku do samego siebie.
I za to szanuję Ayuso, nie chciał być kolejnym wypalonym, skoro czuł, że ma w sobie potencjał na lidera.
Chodzi o to, że Ayuso — niezależnie od tego, czy ktoś go lubi czy nie — ma ambicję, charakter i przekonanie, że jego miejsce jest na czele, a nie w cieniu kogoś innego. I to jest w sporcie rzadkie, bo wielu zawodników woli pewne pieniądze jako gregario niż ryzyko porażki jako kapitan.

Ayuso wybrał drogę trudniejszą, ale bardziej zgodną z własnym ego i wizją kariery. To nie jest brak pokory — to świadomość własnej wartości.

love_velo
love_velo

Piotr,
„Talent” to sympatyczny eufemizm na wydolność organizmu. Już w książkach o Armstrongu opisywano, jak wygląda selekcja zawodników: to czysta biologia.
Liczy się zdolność organizmu do adaptacji do wysiłku, szybkość regeneracji i odporność na obciążenia. ..Waty z kilogramów na czas.
Każdy z nas może dziś wykonać niemal profesjonalne testy, które pokażą, gdzie leżą nasze fizjologiczne granice…to znaczy jaki mamy „talent”

Ale to tylko „mniejsza połowa” sukcesu. „Większa połowa” to mentalność — sposób myślenia. Fizyczne predyspozycje otwierają drzwi, ale dopiero mentalność pozwala przez nie przejść. To właśnie ona odróżnia tych, którzy „mogliby”, od tych, którzy naprawdę osiągają. Ayuso otworzył sobie takie możliwości.
Mam nadzieję, że Del Toro nie myśli jak „pomocnik”. Wygląda na cwanego.

Don
Don

Pozwolę się z tobą nie zgodzić love_velo, Ayuso bywał liderem także na wielkie toury i to w UAE- 3.m-ce we Vuelcie w ’22, czwarte w ’23, w ’25 także był liderem i co z tego wyszło znamy. Roli Pogacara w zespole on sam nie kwestionował, uznawał jego wyższość, a więc sam pozycjonował się w jego cieniu.Co do charakteru to napewno go ma i jest on niewątpliwie obciążeniem dla niego bo niezależnie od własnej samooceny drużyna (UAE) stawiała przed nim zadania, z których on się nie wywiązywał, tak było kiedy był pomocnikiem Pogacarai tak było w ub. roku kiedy najpierw był liderem, a kiedy stracił nie chciał pomagać Almeidzie. I ty uważasz to za świadomość własnej wartości ? Moim zdaniem to jednak brak pokory. Zmienił zespół ale nie sądzę żeby w jego głowie coś się zmieniło.

love_velo
love_velo

aha
Panowie,
poprawcie mnie,jeśli się mylę, ale Tadej Pogacar nigdy nie był pomocnikiem,
a Jonas Vingegaard pojechał jako pomocnik Roglica i dzisiaj jest jak jest…numerem jeden jest Pogacar, choć „talentu” JV nie można odmówić.

Jeśli w przyszłości Ayuso i del Toro będą jako liderzy walczyć o tour stawiam na Ayuso.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  love_velo

Pogacar zaczynał sezon 2019 jeżdżąc u boku Włochów z UAE takich jak Ulissi czy Aru – nawet na Vuelcie, którą ten ukończył na podium, to Fabio był nominalnym liderem. Faktem jest jednak, że okres pomagania kolegom szybko mu się skończył, bo ten po prostu naturalnie wyrósł na lidera, tak jak teraz błyskawicznie wyrasta Paul Seixas.

love_velo
love_velo

Tak, Seixas tym co zrobił po upadku i co powiedział o tym jakie nim kierowały motywacje, został absolutnym Liderem przez „L”
Przegrał ten wyścig, ale tej przegranej nadal inny sens.
Moim zdaniem więcej wygrał niż gdyby zwyciężył.