Siódmy odcinek tegorocznego wyścigu Tour Auvergne – Rhône-Alpes dostarczył nam wielu emocji. Ostatecznie po zwycięstwo sięgnął Isaac del Toro (UAE Team Emirates-XRG), a w kraksie uczestniczył Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team). Meksykanin stwierdził na mecie, że ma jeszcze rezerwy, natomiast młody Francuz przyznał się do popełnienia błędu.
W pewnym momencie wydawało się, że po zwycięstwo na trasie 7. odcinka Tour Auvergne – Rhône-Alpes 2026 sięgnie Juan Ayuso (Lidl-Trek), ale ostatecznie to Isaac del Toro nie dał żadnych szans swoim rywalom i cieszył się w sobotę z etapowego zwycięstwa. Czy kosztowało go to mnóstwo sił? Oczywiście, lecz jednocześnie Meksykanin przyznał, że nie był to jeszcze jego najlepszy występ i stać go na więcej. Informuje nas o tym WielerFlits.
Naprawdę chcieliśmy spróbować. Czasem jest trudno, ale z każdym wyścigiem jest coraz lepiej. Nie miałem zbyt dużej pewności siebie przed startem, ale chciałem wygrać. Nie był to jeszcze mój najlepszy występ, ale cieszę się, że tu jestem i mam formę. Teraz muszę iść dalej w tym kierunku. Wciąż jestem głodny i to mnie napędza
– powiedział zawodnik UAE Team Emirates-XRG.
W zupełnie innym humorze na mecie był Paul Seixas – jeden z głównych faworytów do końcowego zwycięstwa w tegorocznym wyścigu, który upadł na jednym ze zjazdów i przez długi czas musiał gonić peleton. Francuz mocno się przy tym poobijał i gdy już dogonił główną grupę, był po prostu wyczerpany, nie nawiązując równorzędnej walki na finałowym podjeździe. Seixas walczył jednak dzielnie do samego końca i zameldował się na mecie na 7. pozycji. Kolarz Decathlon CMA CGM Team wie, że popełnił błąd, ale jednocześnie podziękował za ciężką pracę swoim kolegom z zespołu. Donosi o tym WielerFlits.
To był mój błąd. Nie mam żadnej wymówki. Przyjąłem nawyk wyprzedzania niektórych zawodników na zjeździe, aby zdobywać pozycje bez marnowania dużej ilości energii. To strategia, która nie jest pozbawiona ryzyka. Zapłaciłem za to cenę. Myślałem, że dobrze znam ten zjazd, bo pokonałem go już podczas Tour de l’Ain, ale podjąłem zbyt duże ryzyko i źle oceniłem zakręt. Zjeżdżaliśmy z prędkością około 70 kilometrów na godzinę. Wszedłem w ten zakręt za szybko. Po lewej stronie drogi był żwir, przez co koło się ślizgało. Wykonałem szybujący lot nad asfaltem. Upadłem właściwie całym ciałem. W rezultacie wszędzie miałem rany. Zatrzymałem się w rowie. Przez chwilę myślałem, że nie dam rady jechać dalej. Byłem całkowicie wyczerpany. Bałem się, że bardzo się poobijałem. W końcu po upadku z taką prędkością zawsze trudno jest wrócić. Moi koledzy zdołali wsadzić mnie na rower, ale strata dochodziła już wtedy do 4 minut. Pomyślałem: to koniec tego wyścigu. Na początku pomyślałem: co mam zrobić? Mam powiedzieć kolegom, żeby na mnie czekali? Byłem daleko w tyle. Myślałem, że ich nie dogonimy i po prostu zepsuję pracę zespołu, a jednak udało się im doprowadzić mnie do peletonu. Byłem wyczerpany, gdy dołączyłem do głównej grupy. Starałem się zebrać jak najwięcej sił. Na ostatnim podjeździe wycisnąłem z siebie całą energię, jaka mi została. Z tymi ranami było ciężko, ledwo mogłem się podtrzymywać na ramionach. Postanowiłem dać z siebie wszystko, bez względu na to, jak duży był ból, dla moich kolegów z drużyny. Tych pięciu facetów całkowicie się dla mnie poświęciło [Bisiaux, Hoole, Bissegger, Prodhomme oraz Paret-Peintre – przyp. red.]. Ogromny szacunek dla nich. Powinni wiedzieć, że ich kocham
– mówił Paul Seixas.
Przed zawodnikami jeszcze jeden, bardzo wymagający odcinek. Po 7. etapach na czele klasyfikacji generalnej znajduje się Luke Tuckwell (Red Bull-BORA-hansgrohe), ale kilkadziesiąt sekund tracą do niego Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike) oraz Isaac del Toro. Tuż za podium sklasyfikowany jest Juan Ayuso, natomiast Paul Seixas zajmuje aktualnie 6. lokatę.










I to mi się podoba, widać, że „woda sodowa” nie uderzyła mu do głowy ( jeszcze i mam nadzieję, że nigdy ). Zupełnie inna klasa zawodnika jak te Chu..any czy Rempole może i z talentem ale pozbawieni „klasy”. Czekam tylko kiedy odejdzie do ekipy gdzie będzie płacił mniejsze podatki, bo we francuskiej ekipie na to nie ma szans ( stawiam na UAE, bo widać gołym okiem, że z kolarzami tej ekipy ma dobry kontakt).