Jasper de Buyst (Lotto Intermarché), który na trasach wyścigów w tym sezonie spędził łącznie 8 dni, zapowiada niedaleki powrót do ścigania. Jego absencja była konsekwencją operacji serca, której 32-latek poddał się wiosną z powodu nawracającej arytmii.
Zdrowotne problemy De Buysta zaczęły się przed dwoma laty, kiedy zdiagnozowano u niego astmę pocovidową. Na początku 2025 roku zawodnik twierdził, że stracił w wyniku choroby 35% pojemności płuc. Niestety to nie był koniec jego problemów ze zdrowiem. Te zaburzyły jego tegoroczną kampanię. Po przejechaniu UAE Tour w lutym zawodnik poczuł się źle. Bardzo szybko okazało się, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest arytmia serca. De Buyst trafił na stół operacyjny w kolejnym miesiącu. Od tamtej pory wystartował w Strzale Walońskiej (22.04), ale problem powrócił podczas rekonesansu trasy Liege – Bastogne – Liege i konieczna była dalsza obserwacja. Miesiąc po tamtych wydarzeniach Belg wraca z dobrymi informacjami. Problemy z sercem według jego słów należą już do przeszłości.
Cieszę się, że mogę to powiedzieć, ale zdaniem lekarzy moje serce jest zdrowe i do ścigania powinienem wrócić w czerwcu. Wcześniej o tym nie mówiłem, ale moje serce pracowało jak szalone – raz miałem tętno na poziomie 80 uderzeń na minutę, a za chwilę wzrastało do 120. Miałem wrażenie, że moje serce nie jest w stanie się zregenerować. Musiałem przejść operację. W marcu wypalono cztery kręgi wokół żył w ścianie mojego serca. Blizna potrzebowała więcej czasu, aby zniknąć
— opowiadał 32-latek w rozmowie z Het Laatste Nieuws. Dlaczego Belg postanowił podzielić się swoją historią dopiero teraz? Jak sam przyznał, uważał swój stan za temat tabu, gdyż operacja serca dla wielu sportowców jest wyrokiem.
Na początku rzeczywiście myślałem, żeby zachować to dla siebie, bo problemy zdrowotne, zwłaszcza związane z sercem po prostu odstraszają ludzi. Nawet moi znajomi łapali się za głowy, gdy usłyszeli, że przeszedłem operację. W pewnym momencie uznałem jednak, że to żaden wstyd.
Fakt, że Jasper de Buyst nie ścigał się przez kilka tygodni, na pewno nie pomógł mu w walce o nowy kontrakt w zawodowym peletonie. Obecna umowa upływa wraz z końcem obecnego sezonu.
Nie jestem pesymistą, ale prawda jest taka, że obok mojego nazwiska widnieje znak zapytania. Mam nadzieję, że jakiś zespół da mi kolejną szansę, bo wierzę, że wciąż stać mnie na bycie jednym z najlepszych rozprowadzających na świecie.









