fot. La Vuelta Femenina by Carrefour.es

Mischa Bredewold wygrała 5. etap La Vuelta Femenina. Kolarki Team SD Worx-Protime ustrzeliły dziś dublet, albowiem jako 2. metę przecięła prowadząca w wyścigu Lotte Kopecky, która za sprawą bonifikaty umocniła się na prowadzeniu na 2 dni przed końcem wyścigu. Na świetnym 4. miejscu finiszowała dziś Agnieszka Skalniak-Sójka, a w czołowej „10” uplasowała się także Katarzyna Niewiadoma.

5. etap wyścigu La Vuelta Femenina był ostatnim z kategorii tych łatwiejszych. Przed dwoma finałowymi górskimi odcinkami, panie miały do pokonania blisko 120 kilometrów. Trasa prowadziła z Leon do Astorgi i nie zawierała wielu trudności. Znalazły się na niej dwie premie górskie 3. kategorii – Collada de Olleros de Alba i Alto de La Garandilla.

Tym razem w ucieczce dnia zabrakło Polek. Od peletonu odjechało 5 zawodniczek – Sara Martin (Movistar Team), Aniek van Alphen (Fenix-Premier Tech), Idoia Eraso (Laboral Kutxa-Fundacion Euskadi), Alice Coutinho (Mayenne Monbana My Pie) i Marina Garau (Vini Fantini – BePink). Zawodniczki te zdobyły ponad 2 minuty przewagi. Pierwszą premię górską wygrała Alice Coutinho.

Na drugim z oznaczonych podjazdów peleton wyraźnie przyspieszył. Zapas czołówki stopniował do poniżej minuty, ale zawodniczki z ucieczki jeszcze spokojnie walczyły o punkty na premii. Jednak nie w komplecie, gdyż tempa odjazdu nie wytrzymała Marina Garau. Alice Coutinho również wygrała drugą premię górską i dzięki temu objęła prowadzenie w klasyfikacji. Francuzka wykonała swój plan i odpadła z ucieczki.

W miarę zbliżania się do mety, na trasie zaczęły się zmieniać warunki. Pojawiły się bowiem drobne opady deszczu. Na jednym z zakrętów doszło do kraksy z udziałem kilku zawodniczek. Najmocniej ucierpiały w niej Marthe Goossens (AG Insurance-Soudal Team) i Letizia Paternoster (Liv AlUla Jayco).

Ucieczka dojechała przed peletonem do lotnej premii zlokalizowanej około 19 kilometrów przed metą. W czołowej grupie jechały trzy zawodniczki, więc zabrały wszystkie bonusowe sekundy. Pierwsza linię premii minęła Idoia Eraso. Czołówka została doścignięta na niecałe 9 kilometrów przed metą.

Na 1,5 kilometra przed metą doszło do kraksy na mokrej nawierzchni. Ostatecznie na finiszu najlepsza okazała się Mischa Bredewold. Zawodniczka Team SD Worx-Protime wyprzedziła swoją koleżankę z zespołu i liderkę wyścigu Lotte Kopecky. Trzecia była Letizia Paternoster. Tuż za czołową trójką uplasowała się Agnieszka Skalniak-Sójka. Inna z Polek z Canyon//SRAM zondacrypto – Katarzyna Niewiadoma zajęła 8. miejsce.

W klasyfikacji generalnej Niewiadoma również plasuje się na 8. pozycji po awansie o 3 miejsca. To dobra pozycja wyjściowa przed dwoma górskimi etapami. Polka traci 32 sekundy do prowadzącej Lotte Kopecky. Druga jest Franziska Koch (FDJ United-Suez) ze stratą 12 sekund, która jeszcze wzrosła po bonifikacie dla Kopecky.

Wyniki 5. etapu 12. La Vuelta Femenina:

Results powered by FirstCycling.com

Poprzedni artykułGiro d’Italia 2026: Wilco Kelderman zaliczył upadek podczas przygotowań do wyścigu
Następny artykułZdobywając szczyty – faworyci klasyfikacji górskiej Giro d’Italia 2026
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

Jak zwykle kobiece kolarstwo dostarcza strategicznych emocji. Kasia zamiast oszczędzać się na góry to sprintuje, a obok koleżanka z drużyny sprintuje xD gdzie tu sens gdzie logika?

MaciekSatan
MaciekSatan

I jeszcze a propos taktyki…to spojrzenie Lotte Kopecky na koleżankę z teamu po przekroczeniu linii mety…:-)

Mikołaj
Mikołaj

Kaśka chce wszędzie atakować. Czy odbije się to jej czkawką to zobaczymy. Może się tak dobrze czuję czy coś. Jak się tutaj przejedzie to będzie miała doświadczenie na fransa.

Janusz
Janusz

@Alek
Myślisz, że Kasi braknie siły na góry jak przez minutę mocniej pociągnęła?

Karol
Karol

Oglądam Vueltę kobiet i nie do końca rozumiem jak jest sędziowana. Dla mnie zachowanie Kopecky (dwukrotnie) na finiszu kwalifikuje ją do dyskwalifikacji. Zajeżdżanie rywalkom drogi by umożliwić koleżance z zespołu wygranie etapu (artykuł powyżej) lub próba zepchnięcia do bandy (na szczęście nieudana i bez kraksy) lepiej finiszującej francuzki to chyba nie są elementy sportowej rywalizacji. Szkoda, że obecnie na wyposażeniu rowery nie mają pompek bo może zastosowanie sposobu Stanisława Królaka byłoby wskazane.