W przededniu 123. edycji Paryż-Roubaix kolarski świat wstrzymuje oddech. Na start „Piekła Północy” wyjdą trzej giganci współczesnego peletonu: Wout van Aert, Mathieu van der Poel oraz Tadej Pogačar. Przedstawiamy zestawienie ich kluczowych wypowiedzi, które zdradzają odmienne nastroje i strategie przed jednym z najtrudniejszych wyścigów w kalendarzu.
Dla Wouta van Aerta nadchodząca niedziela to „być albo nie być” tej wiosny. Po wysokich miejscach w Mediolan-San Remo i Dookoła Flandrii, Belg wciąż czeka na upragniony triumf w Monumencie. W zespole Team Visma | Lease a Bike, osłabionym brakiem kilku kluczowych pomocników, Van Aert będzie pełnił rolę jedynego lidera.
Wciąż czuję ogromną motywację przed tym wyścigiem. To będzie mój siódmy start, ale Paryż-Roubaix pozostaje czymś wyjątkowym. To nerwowość i nieprzewidywalność sprawiają, że te zawody są tak piękne. Czuję się dobrze i jestem zdeterminowany, by wykorzystać tę ostatnią szansę na zwycięstwo tej wiosny.
Wspiera go dyrektor sportowy Grischa Niermann, który liczy, że mimo braków kadrowych, to właśnie wsparcie zespołu pomoże odnieść Van Aertowi sukces.
Pogačar i Van der Poel są bez wątpienia wielkimi faworytami, ale na tym terenie różnice między kolarzami będą mniejsze niż podczas ostatnich klasyków. Nasza siła tkwi w kolektywie. Obok Wouta, Christophe Laporte i Per Strand Hagenes mogą odegrać ważne role. Wygranie Roubaix pozostaje wielkim marzeniem zespołu
Obaj kolarze są zgodni co do jednego: lista faworytów jest krótka, a na jej szczycie, obok nich, widnieje nazwisko Tadeja Pogačara. Mathieu van der Poel, broniący tytułu sprzed roku, wydaje się być w niezwykle komfortowej sytuacji psychicznej. Jego pewność siebie bije z każdej wypowiedzi, choć Holender twardo stąpa po ziemi, wiedząc, jak kapryśne potrafią być francuskie bruki.
Roubaix to wyścig, w którym bardzo trudno jest przewidzieć scenariusz z wyprzedzeniem. Bardziej niż w jakimkolwiek innym wyścigu, trzeba być zdolnym do adaptacji do każdej nieprzewidzianej sytuacji z powodu bruku. Taktycznie prawdopodobnie pojadę swój własny wyścig, tak jak w zeszłym roku, ponieważ często jest to najlepsza strategia.
W tym roku organizatorzy przygotowali nowe sektory brukowe, które mają uczynić wyścig jeszcze trudniejszym, zanim kolarze dotrą do legendarnego Lasku Arenberg. Van der Poel zwraca uwagę na fakt, że kondycja to tylko połowa sukcesu – drugą połową jest niezawodność sprzętu.
Nie mogę narzekać na swoją formę, wszystko jest w porządku. Ale aby wygrać taki wyścig, potrzeba też tego małego czynnika jakim jest szczęście ze sprzętem. Kondycja pozwala na próbę powalczenia o to czwarte zwycięstwo. (…) Nowe sektory brukowe uczynią wyścig jeszcze trudniejszym przed Arenberg.
Słoweniec z UAE Team Emirates staje przed szansą przejścia do legendy. Zwycięstwo w Roubaix uczyniłoby go członkiem elitarnego klubu triumfatorów wszystkich pięciu Monumentów. Mimo to, mistrz świata stara się tonować emocje.
Nie mam aż tak dużego doświadczenia, ponieważ startowałem tu tylko raz. Mam jednak nadzieję, że wyciągnąłem jakąś lekcję z zeszłego roku i będę mógł ponownie powalczyć o zwycięstwo, nawet jeśli nie jest to obsesja. Motywacja jest wielka, ale presja mała. Zamierzam cieszyć się wyścigiem bez względu na wynik. Mamy silny zespół, z kolarzami, którzy stawali już tutaj na podium, więc nie jestem jedynym, który może uzyskać dobry wynik
zielne starcie w „Piekle Północy” zapowiada się na jeden z najbardziej wyczekiwanych pojedynków w najnowszej historii kolarstwa. Na trasie do Roubaix nie będzie już miejsca na dyplomację. Choć każdy z nich startuje z inną motywacją, cel pozostaje wspólny: przetrać wstrząsy na najtrudniejszych sektorach brukowych i jako pierwszy wjechać na legendarny Welodrom.









Presja jest mała. Dobry jest ten Pogi. Może zdobyć piąty monument a mówi o tym jakby to był zwykły wyścig. Lepsze takie podejście niż spinanie pośladów.
Pogi, boj za legendarno zmago.
Łukasz, opanuj się i lepiej sam zepnij pośladki 😉 … To co Pogacar pisze/mówi niekoniecznie musi się pokrywać z rzeczywistością, zwłaszcza w przypadku gościa, który kładzie tak mocny nacisk na PR i budowanie wizerunku. Już to widzę, jak nie odczuwa presji w sytuacji, gdy nie tylko może dołączyć do grona kolarzy z 5 monumentami ale również zostać pierwszym, który wygra wszystkie 5 w jednym sezonie (umówmy się – jak wygra jutro, to Liege i Lombaria pozostają praktycznie formalnością). Mam nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie – nie żebym miał czerpać satysfakcje z jego porażki czy źle mu życzyć, ale po prostu kibicuje komuś innemu (zaznaczam to, bo zaraz przyjdzie hejter Don/BarAnima i będzie chciał mnie zamykać w piwnicy bez okien czy gdzieś, jak ostatnio ma w zwyczaju).
Van der Poel zje ten wyscig bez problemu. Panie hiphpp – Liege formalnoscia? Bedzie tam Remco i fenomenalny Seixas. W nich bym widzial glownych faworytow, po klesce Tadeja na jutrzejszym Roubaix. Paul od Algarve zrobil taki kolosalny postep, ze za chwile bedzie juz polykal kazdego pod gorę. Pozdrawiam.
Może w końcu Mvdp wygra bez kraks rywali i spychania biednego Degenkolba do rowu
Hip-hop, to są emocje fana przed wielkim wydarzeniem. U mnie jest luźna guma i jednocześnie anielski nastrój na myśl, że Pogi może dokonać rzeczy legendarnej. Do wyścigów podchodzę z emocjami, bo inaczej po co oglądać?
Zdaję sobie sprawę, że Pogi ponownie może wylecieć z trasy i przegrać, może złapać kapcia i będzie lipa. MvdP, choć ostatnio nie zachwyca,na PR zawsze jest groźny. A może i ktoś z peletonu może zabłysnąć.
Jeszcze kilka godzin i się zacznie 😎