fot. Red Bull - BORA - hansgrohe

W przeddzień startu UAE Tour Remco Evenepoel zaskoczył dziennikarzy zgromadzonych w Abu Zabi nietypową dla siebie refleksyjnością. Lider ekipy Red Bull-BORA-hansgrohe, który w tym sezonie zdążył już zdominować Volta a la Comunitat Valenciana, podczas konferencji prasowej odsłonił nieco inne oblicze, zawodnika, który po burzliwych latach i ciężkich kontuzjach przewartościował swoje priorytety.

Pytany o sposób radzenia sobie z ogromną presją psychiczną, jaka ciąży na nim jako na jednym z faworytów do zwycięstwa w Tour de France, Belg przyznał, że kluczem do zachowania równowagi stało się dla niego radykalne oddzielenie sportu od życia prywatnego.

Sądzę, że każdy kolarz, a właściwie każdy człowiek, inaczej radzi sobie z presją psychiczną. Trudno mi więc dawać uniwersalne recepty, ale mój sposób jest prosty. Kiedy nie muszę myśleć o kolarstwie, po prostu odcinam się od niego całkowicie i cieszę się życiem poza rowerem. Pamiętajmy, że jesteśmy też tylko ludźmi. Kariera kolarska to zaledwie wycinek naszego życia, trwa kilka lat. Natomiast bycie czyimś partnerem, synem, czy w przyszłości ojcem, to rola na całe życie. Musisz mieć w głowie coś więcej niż tylko ściganie. Właśnie w ten sposób sobie z tym poradziłem i tak podchodzę do tego teraz.

Mimo filozoficznego nastroju, Evenepoel nie traci z oczu sportowych celów. Po fantastycznym otwarciu sezonu w Walencji, gdzie odniósł swoje pierwsze etapowe zwycięstwo w „generalce” od dwóch lat, do Zjednoczonych Emiratów Arabskich przyjechał pewny swego. Choć na starcie zabraknie Tadeja Pogačara, Belg traktuje ten wyścig jako poligon doświadczalny przed kluczowymi startami w Europie. Podkreśla też, że obecna dyspozycja pozwala mu na większy spokój w przygotowaniach.

To był oczywiście świetny początek. Teraz kluczowe jest znalezienie równowagi między regeneracją a utrzymaniem pełnego skupienia. Planuję więc chwilę odpocząć, a potem znów wejść na obroty. Zazwyczaj, gdy jestem w wysokiej formie, potrafię utrzymać ten rytm przez dłuższy czas, więc liczę, że dyspozycja z Walencji przełoży się na ten wyścig.

UAE Tour to wyścig specyficzny, często determinowany przez ranty na wietrze i jedną, decydującą wspinaczkę. W tym roku organizatorzy dołożyli jednak jazdę indywidualną na czas przed etapami górskimi, co, zdaniem Belga, diametralnie zmienia układ sił. Lider Red Bull-BORA-hansgrohe widzi w tym swoją szansę na zbudowanie przewagi nad góralami z UAE Team Emirates-XRG, w tym nad groźnym Isaacem del Toro.

Szczerze mówiąc, jednym z moich celów na ten rok jest powiększenie dorobku o kolejne zwycięstwa w tygodniowych wyścigach WorldTouru. UAE Tour to świetna pierwsza okazja, zwłaszcza z czasówką i dwoma finiszami na szczytach. To także idealny moment na domknięcie pierwszej części sezonu przed wyjazdem na zgrupowania wysokościowe. Zazwyczaj ten wyścig wygrywa po prostu najsilniejszy zawodnik w stawce i po to tu jesteśmy, żeby spróbować wygrać. Nowy podjazd wiele zmieni, ale sporo wyjaśni też jazda na czas rozegrana przed etapami górskimi. Ciekawie będzie zobaczyć różnice czasowe między faworytami generalki i to, jak wyniki czasówki wpłyną na taktykę. Dla mnie to korzystny układ, że czasówka jest pierwsza. Spróbuję wyrobić sobie przewagę, a potem zobaczymy, jak noga będzie się kręcić na podjazdach. Biorąc pod uwagę skład drużyny UAE, spodziewam się, że pojadą bardzo agresywnie. Musimy być gotowi na różne warianty taktyczne rywali i liczyć na to, że noga poda najlepiej jak to możliwe.

Tegoroczny spokój Evenepoela kontrastuje z nerwową atmosferą sprzed roku, gdy po poważnej kraksie w grudniu walczył z czasem, by wrócić do formy. Dziś, mając za sobą solidnie przepracowaną zimę i serię zwycięstw, może z satysfakcją spojrzeć wstecz. Jak sam przyznaje, komfort psychiczny wynikający z udanego początku sezonu jest nie do przecenienia.

W porównaniu do zeszłego roku to ogromna różnica. Pamiętam, że rok temu o tej porze miałem w nogach zaledwie cztery czy pięć dni treningowych. Teraz zakończyłem poprzedni sezon mocnym akcentem i wszedłem w zimę z bardzo dobrym nastawieniem. Przygotowania przebiegły gładko, pierwsze starty również, więc jak dotąd wszystko układa się niemal idealnie. Zawsze lepiej jest otrzymać odpowiedzi na temat swojej formy już na początku sezonu, niż błądzić w niepewności lub dostać sygnały negatywne. Pięć zwycięstw na start to też świetny bodziec dla głowy i dla zespołu. Mam nadzieję, że utrzymam tę passę. Najważniejsze teraz to zachować zdrowie i unikać kraks.

Poprzedni artykułMistrz olimpijski Jordan Stolz marzy o karierze w peletonie
Następny artykułWielki finał bliskowschodniej kampanii – zapowiedź UAE Tour 2026
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Dynda
Dynda

Kolarz tego sezonu i pewnie nastepnych pieciu moze szesciu lat.

Jan Wielki Patriota
Jan Wielki Patriota

Remco Evenepoel w UAE Tour? Pewnie przyjechał na wielbłądzie, a nie na rowerze, bo przecież to pustynia, a rowery tam chyba nie jeżdżą, tylko piasek się przesypuje. Słyszałem, że zamiast kasku ma na głowie turban, żeby chronić się przed słońcem i żeby wiatr mu nie rozwiewał fryzury. A jego taktyka? Podobno planuje wygrać wyścig, jadąc tyłem i śpiewając piosenki z karaoke.

Podobno nawet organizatorzy się zastanawiają, czy nie wprowadzić etapu na wielbłądach, bo Remco może się znudzić pedałowaniem. A jeśli przegra, to na pewno dlatego, że zgubił GPS albo zapomniał, gdzie jest meta – w końcu to dla niego nowy kontynent, a nie Belgia.

Także trzymajmy kciuki, żeby Remco nie pomylił UAE Tour z wakacjami all inclusive i nie zaczął się opalać na mecie zamiast walczyć o zwycięstwo!