Fot.: Le Tour de France

Choć w sezonie 2025 Valentin Paret-Peintre wygrał etap Tour de France z metą na legendarnym Mont Ventoux, to kolarz Soudal Quick-Step nie wywiera na siebie presji związanej z wynikami w nowym roku. Francuz nie zamierza skupiać się na klasyfikacjach generalnych, a nadal szukać pojedynczych etapowych skalpów.

Przy okazji startu w Tour of Oman, Valentin Paret-Peintre udzielił wywiadu dla holenderskiego WielerFlits. 25-latek z Soudal Quick-Step opowiedział w nim m.in. o tym co zmieniło się dla niego po głośnym sukcesie z 2025 roku, jakim bez wątpienia była wygrana etapowa w ramach Tour de France na słynnym Mont Ventoux. Francuzi, którzy od lat czekają na swojego zwycięzcę Wielkiej Pętli, z automatu zaczęli pokładać pewne nadzieje w swoim zawodniku, ale ten póki co mocno studzi nastroje.

To był dla mnie ważny rok. Tamten dzień na Mont Ventoux zmienił nie tylko moją karierę, ale i moje życie. Ludzie nie mówią o niczym innym, kiedy mnie spotykają. Słyszę tylko Ventoux, Ventoux, Ventoux, więc będę musiał osiągnąć coś nowego, żeby mieli nowy temat do rozmów [śmiech]. Dla mnie to sezon potwierdzenia mojej obecności w światowej czołówce, ale czuję presji czy strachu z tym związanego. Już widzę kilka interesujących etapów na trasie Tour de France, które naprawdę poruszają wyobraźnię. Alpe d’Huez i Plateau de Solaison są niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Będę chciał znów namieszać, co powinno być możliwe, bo czuję, że z roku na rok robię postępy. Przejście do Soudal Quick-Step, zmiana trenera, dały mi impuls do dalszego rozwoju

— mówił Valentin Paret-Peintre.

Sytuacja Francuza zmieniła się nie tylko o tyle, że jest za sprawą swoich sukcesów dużo bardziej rozpoznawalnym kolarzem, ale i dziś w Soudal Quick-Step nie ma już wielkiego lidera na klasyfikacje generalne, jakim bez wątpienia był Remco Evenepoel. Odejście Belga nie sprawia jednak zmiany priorytetów u 25-latka.

Z Remco w zespole wiedzieliśmy, że zawsze mamy duże szanse na zwycięstwo. To miało swoje plusy. Czasem dobrze mieć lidera, który ściąga na siebie całą presję. Po jego odejściu nastawienie zmieniło się, ale nie do końca. Owszem, nie będziemy już pracowali na jednego lidera, nie skupimy się na klasyfikacjach generalnych, ale reszta w gruncie rzeczy nadal będzie robiła to samo – chcemy wygrywać jak najwięcej etapów w wielkich tourach, a także liczyć się w klasykach. W wyścigach etapowych nie mamy już nikogo, kto mógłby rzucić wyzwanie Pogiemu i Jonasowi Vingegaardowi. Dlatego to lepsze podejście

— zakończył Valentin Paret-Peintre.

W Tour of Oman Francuz niespecjalnie zaznaczył swoją obecność – podczas gdy przed rokiem udało mu się wygrać królewski etap, tym razem zajmował dalsze pozycje. Kolejnym planowym startem 25-latka będzie jego domowa etapówka Paryż-Nicea (8-15.03).

Poprzedni artykułBradley Wiggins nawiązuje współpracę z platformą treningową opartą o AI
Następny artykułDo złota w czasówce dorzuca triumf ze startu wspólnego. Dublet Fedorova na Mistrzostwach Azji
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Robert
Robert

Etapówka Paryż Nicea?.Czy ktoś to czyta po redagowaniu? Panie Jarosz,skoro już dziś artykuły pisze za Pana AI, to jest Pan niepotrzebny.