fot. Paris-Roubaix

Rywalizacja Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates – XRG) z Mathieu van der Poelem (Alpecin – Premier Tech) elektryzuje kolarskich kibiców na całym świecie. Teraz odniósł się do niej Jens Voigt, który uważa, że dopóki na starcie Paryż – Roubaix oraz Mediolan – San Remo będzie się pojawiał Holender, Słoweniec może wręcz zapomnieć o zwycięstwie. 

Jens Voigt to były kolarz, który swoją zawodową karierę zakończył w 2014 roku, ale nadal jest bardzo aktywny w kolarskim światku. Polscy kibice kojarzą go z pewnością ze zwycięstwa w klasyfikacji generalnej Tour de Pologne 2008. Niemiec w podcaście Domestique Hotseat wypowiedział się na temat pasjonującej rywalizacji Pogačara z Van der Poelem na trasach Mediolan – San Remo i Paryż – Roubaix, stając po stronie Holendra.

Prawie niemożliwe jest, by Pogačar wygrał takie wyścigi, jak Paryż – Roubaix i Mediolan – San Remo, dopóki Van der Poel jest aktywny. Te trasy są po prostu znacznie lepiej dopasowane do Van der Poela. Pogačar odniósł już dwie bezpośrednie porażki w Mediolan – San Remo, a w międzyczasie Van der Poel pomógł zwyciężyć swojemu koledze z zespołu, Jasperowi Philipsenowi. Również w ostatniej edycji Paryż – Roubaix Pogačar musiał się ukłonić – po bezpośrednim pojedynku

– mówi Voigt.

To jedna strona medalu, natomiast ta druga dotyczy innych wyścigów, w których bierze udział Tadej Pogačar. Niemiec oczywiście bardzo docenia jego klasę i uważa, że jest on zdecydowanym faworytem w przypadku Liège – Bastogne – Liège oraz Il Lombardii.

Dopóki Pogačar jest aktywny i ma ambicję, aby zwyciężać, prawie niemożliwe jest zdobycie innych monumentów przez Van der Poela [mowa właśnie o Liège – Bastogne – Liège i Il Lombardii – przyp. red.]. Naprawdę lubię tę rywalizację oraz dążenie do wielkości i zdobycia wszystkich pięciu kolarskich pomników. I to rok po roku. Dają z siebie wszystko i tworzą świetne widowisko

– kończy Niemiec.

Jak będzie w sezonie 2026? Na ostateczne rozstrzygnięcia musimy jeszcze trochę poczekać, ale jedno jest pewne – nie zabraknie walki, a my możemy być w pełni zadowoleni, że żyjemy w czasach, w których jesteśmy świadkami tak pasjonującej rywalizacji między Holendrem i Słoweńcem. Trudno spodziewać się, aby Pogačar porzucił swoje marzenia o wygraniu brakujących monumentów, dlatego praktycznie każdego roku czeka nas wielkie widowisko z jego udziałem.

Poprzedni artykułTour of Oman 2026: Veistroffer wygrywa po długiej ucieczce, niesamowity Goszczurny
Następny artykułUAE Tour Women 2026: Longo Borghini bierze wszystko, Niewiadoma poza podium
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
hajza
hajza

Naprzód Tadej !!!

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Tak jest tylko w teorii. W PR kapeć w niewłaściwym miejscu i wszystko trafia szlag. A w MSR forma, może być tym razem niewystarczająca żeby dorównać Sloweńcowi. Chciałbym w tym roku żeby Mathieu nawiązał walkę we Flandrii.