W nowym sezonie Kévin Vauquelin będzie musiał się zmierzyć z wieloma nowymi wyzwaniami. Do tej pory Francuz ścigał się w zespole Arkéa – B&B Hotels, ale Kévin zdecydował się przecież na transfer do INEOS Grenadiers. Teraz reprezentant Francji opowiada o swoich odczuciach i celach.
Chyba każdy fan kolarstwa zgodzi się, iż kariera francuskiego kolarza zmierza we właściwym kierunku. Vauquelin cały czas się rozwija, notuje bardzo dobre wyniki i walczy z najlepszymi zawodnikami na świecie. W jego dorobku znajdziemy m.in. wygrany etap z Tour de France w 2024, a w zakończonym niedawno sezonie był 2. w Tour de Suisse i La Flèche Wallonne oraz 7. w klasyfikacji generalnej Tour de France. Po drodze wygrał też generalki Etoile de Bessèges – Tour du Gard i Région Pays de la Loire Tour. Przenosiny do INEOS Grenadiers niosą za sobą jednak pewne wyzwania, m.in. językowe, o czym Francuz opowiedział w rozmowie z L’Équipe.
Victor naprawdę mi pomógł [Victor Langellotti – przyp. red.]. Wszyscy zawodnicy w zespole cieszą się, że staram się mówić po angielsku
– zaczął Vauquelin.
Następnie były kolarz Arkéa – B&B Hotels postanowił skomentować fakt, iż w przyszłym sezonie będzie pracował z Geraintem Thomasem, który został niedawno ogłoszony nowym dyrektorem ds. wyścigów w INEOS Grenadiers. Ta perspektywa bardzo mu odpowiada.
Byłem bardzo szczęśliwy, gdy to usłyszałem. Myślę, że odnajdujemy się nawzajem w naszym sposobie myślenia i pracy. Może rozpoznaje we mnie cząstkę siebie z czasów, gdy był młodszy? Obaj dobrze jeździmy na czas
– kontynuuje Francuz.
W tych rozważaniach nie mogło oczywiście zabraknąć miejsca na cele na najbliższy sezon, a więc na rok 2026. W tym przypadku Vauquelin zastanawia się nad tym, czy ma się skupić na zwycięstwach etapowych i wyścigach klasycznych, czy też może jednak powinien powalczyć o jak najwyższe lokaty w klasyfikacjach generalnych.
Muszę podjąć decyzję w tej sprawie – albo będę wygrywał etapy i wyścigi jednodniowe, albo przez trzy tygodnie będę walczyć o klasyfikację generalną. Na razie celuję w klasyfikacje. Każdy zawodnik marzy o wygraniu Touru, więc muszę próbować dalej. Tego lata doświadczyłem czegoś wyjątkowego dzięki fanom i chcę wrócić na Tour. Teraz marzę o założeniu żółtej koszulki
– deklaruje Kévin.
Na sam koniec 24-latek wrócił myślami do swojej kontuzji, a więc do złamania kości piszczelowej, ale jak wyjaśnił, wszystko zmierza na właściwe tory i śmiało można myśleć o przygotowaniach do nowego sezonu.
Idzie mi dobrze, ciężka praca zaczyna przynosić efekty. W ostatnich miesiącach dużo pracowałem z fizjoterapeutami i miałem treningi siłowe
– kończy Francuz.
Przypomnijmy, że Vauquelin związał się z INEOS Grenadiers na trzy lata, a więc pozostanie tam co najmniej do końca 2028 roku.









Dobry kolarz,uniwersalny. Podjął duże ryzyko przechodząc do ineosu. Albo go zniszczą albo będzie ogromny krok na przód. Ma tam od kogo czerpać doświadczenie. Ja bym go w tej chwili widział mimo wszystko w Decathlonie, bo tam byłby traktowany z priorytetem a kasy nie zabraknie. Tym bardziej, że Seixas jeszcze nie jest gotowy na walkę o generalne wielkich tourów. Oby się mu powodziło bo Francja ma za sobą lata posuchy. Moim zdaniem TdF nie wygra. Ale nigdy nie mów nigdy. Byli w ostatnich latach Pinot i Bardet. Jest Gaudu. Pojawil się Martinez ale nigdy żaden z nich nie jeździł na miarę talentu lub miał czy ma braki trudne do przeskoczenia. Martinez jest młody, ale generuje bardzo niskie moce dzięki swojej budowie przez co jest słabiutki na czas. A w górach też jeszcze nic przełomowego nie pokazał. Kevin Vauquelin wygląda przy nich wszystkich jak kompletny „Pan Kolarz” który po doszlifowaniu może nie mieć wyraźnych, słabych punktów. Jeszcze lepiej zapowiada się turbo talent Seixas. Oby tego nie zmarnowano.