fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Bardzo udany sezon w barwach Toruńskiego Klubu Kolarskiego Pacific Nestle Fitness ma za sobą Nikol Płosaj. 29-latka, która przeszła pod skrzydła Leszka Szyszkowskiego zeszłej zimy z MAT Atom Deweloper Wrocław, świetnie radziła sobie w rywalizacji zarówno w Polsce, jak i w zagranicznych imprezach. Z tej okazji porozmawiałem z doświadczoną Polką o jej podsumowaniu kolarskiego roku 2025.

Po kilku latach spędzonych w barwach MAT Atom Deweloper Wrocław, przed sezonem 2025 na zmianę zdecydowała się Nikol Płosaj. Podczas gdy dolnośląska formacja postawiła na odmłodzenie składu, 29-latka musiała poszukać sobie nowego zespołu i tym okazał się być Toruński Klub Kolarski Pacific Nestle Fitness. W tej ekipie wychowanka UKS TFP Jedynki Kórnik stała się najbardziej doświadczoną zawodniczką, a to z pewnością niosło pewne nowe wyzwania. Jak z perspektywy sezonu w takiej roli swoje ściganie oceniała Nikol Płosaj?

Bardzo dobrze odnalazłam się w klubie w Toruniu. Zostałam miło przyjęta zarówno przez trenera, jak i przez dziewczyny. Atmosfera w klubie jest bardzo rodzinna, a dziewczyny są bardzo wspierające, przez co czułam się tu jak w domu

— zaczęła odpowiadanie Nikol Płosaj, którą dopytałem jak ta poradziła sobie ze zmianą środowiska po kilku latach spędzonych w innym zespole.

Bardzo pozytywnie wspominam poprzedni zespół. Musiało dojść do tej zmiany i tak jak wspominałam, zostałam tu bardzo ciepło przyjęta, więc wydaje mi się, że przez to bardzo szybko wtopiłam się w nową ekipę i oceniam to bardzo pozytywnie

— kontynuowała 29-letnia kolarka TKK Pacific Nestle Fitness.

Niegdyś Nikol Płosaj uchodziła za zawodniczkę, która raczej niechętnie atakowała, ale sezon 2025 był dla niej pod tym względem zupełnie inny. Polkę wielokrotnie oglądaliśmy w akcjach ofensywnych, a w jej dorobku pojawił się m.in. triumf w Sowiogórskim Tourze, 3. miejsce w Ślężańskim Mnichu, 10. lokata w czeskim Gracia Orlova (2.2) czy 7. i 9. pozycje podczas Mistrzostw Polski – odpowiednio w jeździe indywidualnej na czas oraz wyścigu ze startu wspólnego. Czy 29-latka czuje, że ten sezon był dla niej okazją do odnalezienia się na nowo w kolarstwie?

Tak, tak, to był ważny sezon pod kątem tego jak jeżdżę. Ta ucieczka na Tour de Pologne kiedyś nie byłaby możliwa. Praktycznie po każdym wyścigu słyszę, że jest lekki niedosyt, że są pewne rezerwy, ale to są pozytywne słowa. Najgorszym co może być, to gdy trener patrzy na ciebie i wie, że wykorzystałeś cały swój potencjał, że już nic więcej z ciebie nie będzie. Tu czuję, że stać mnie na więcej, a to mnie nakręca i motywuje by jeździć jeszcze lepiej, że stać mnie na więcej

— odpowiedziała Nikol Płosaj, którą dopytałem co jest w takim razie celem tego „stać mnie na więcej”.

Marzeniem jest na pewno reprezentowanie klubu, z którym miałabym możliwość przejechania największych wyścigów świata takich jak Tour de France. To jest moje największe marzenie

— mówiła 29-latka, za którą rok w barwach TKK Pacific Nestle Fitness. Choć toruńska formacja nie jest ekipą UCI, to ta regularnie jeździ na wyścigi nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Czy taki program pozwala się choć w pewnym stopniu realizować?

Tak, jak najbardziej. To jest super, że mimo to, że jesteśmy… Nie mogę powiedzieć małym klubem, bo mnóstwo ludzi wkłada tu pracę, by zespół funkcjonuje tak, jak to robi, wspiera nas… Nie mogę nazwać tego klubu małym, ale jest mniejszym niż te, o których marzę. Wiele osób odwoływało się podczas tego spotkania do wyścigu Giro Toscana, gdzie wygrałyśmy z zespołami światowymi, z dużo większymi budżetami. To pokazało, że jesteśmy fajnym, zgranym klubem, i choć nasi rywale mieli nieraz większe możliwości, to dzięki trenerowi, obsłudze, sponsorom i dziewczynom mieliśmy szansę być taką marką, która walczyła tam, realizowała się

— zakończyła Nikol Płosaj.

Póki co nie jest znana przyszłość 29-latki. Ta z pewnością jednak dobrze zadomowiła się w środowisku TKK Pacific Nestle Fitness i była ważnym ogniwem ekipy, której trenerem jest Leszek Szyszkowski.

W Toruniu z Nikol Płosaj rozmawiał Jakub Jarosz.

Poprzedni artykułNaszosowe podsumowanie sezonu 2025: Górale z Pro Teamów
Następny artykułAttila Valter o powodach odejścia z Vismy i nowej rzeczywistości [wypowiedź]
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze