fot. Fotopersburo Cor Vos

W wieku 24 lat Lars Boven postanowił zakończyć zawodową karierę. Holenderski kolarz, syn byłego kolarza i menedżera zespołu Visma, Jana Bovena, miał wygasający kontrakt z Alpecin-Deceuninck i zdecydował, że to odpowiedni moment, by pożegnać się z peletonem.

W poruszającym wpisie w mediach społecznościowych Boven wyjaśnił swoją decyzję:


Postanowiłem zakończyć karierę w kolarstwie zawodowym. Po dwóch latach niepowodzeń straciłem miłość do sportu, która jest niezbędna, by osiągać najwyższe wyniki. W głębi duszy wiedziałem to od jakiegoś czasu, ale trudno było mi przyznać, że kolarstwo już mnie nie kręci. Nie wiem jeszcze, jak będzie wyglądał przyszły rok. Nadal kocham kolarstwo, więc planuję wziąć udział w kilku wyścigach szutrowych, ale poza tym nie mam pojęcia. To przerażające, ale i ekscytujące

– wyznaje Lars Boven.

Boven wyrobił sobie markę w zawodowym peletonie już od początku kariery. Po udanym sezonie juniorskim w 2019 roku, kiedy został mistrzem Holandii w jeździe indywidualnej na czas i stawał na podium w wyścigach Paryż-Roubaix, Tour du Pays de Vaud, Classique des Alpes oraz Mistrzostwach Europy w jeździe indywidualnej na czas. W 2020 roku dołączył do nowo powstałej drużyny Jumbo-Visma Development. Z ojcem w za sterami Boven natychmiast odniósł pierwsze zwycięstwo w wyścigu UCI 2.2 Albertina Bałtyk-Karkonosze Tour.

W kolejnych latach Holender nadal się wyróżniał: w 2021 roku wygrał prologi Istrian Spring Trophy i Tour Alsace, a w 2022 roku pokazał swoje umiejętności wspinaczkowe w Tour Alsace, zajmując ósme miejsce w klasyfikacji generalnej, zakończonej podjazdem na La Planche des Belles Filles. Jesienią 2022 roku triumfował również w Flanders Tomorrow Tour, a w klasykach U23 notował wysokie lokaty – m.in. 7. miejsce w Olympia’s Tour, 6. w Liège-Bastogne-Liège U23 i 4. w Paris-Roubaix U23.

Pod koniec 2023 roku Boven zaskoczył czwartym miejscem w SUPER 8 Classic, tuż za zwycięzcą Mathieu van der Poelem, startując jako zawodnik rozwojowy Jumbo-Visma. Niedługo potem ogłoszono, że w sezonach 2024–2025 będzie ścigał się w barwach Alpecin-Deceuninck. Początek w nowym zespole był obiecujący, Boven znalazł się w pierwszej trójce na Tour Down Under, ale później zmagał się z licznymi niepowodzeniami. Jego ostatnim zawodowym wyścigiem był Tour de Pologne na początku sierpnia 2025 roku.

Poprzedni artykułMerhawi Kudus nowym mistrzem Afryki
Następny artykułPrzełajowy Puchar Polski 2025/26: Wyniki z Koźminka i Środy Wielkopolskiej
Dawid Jodłowski
Pasjonat kolarstwa i wielu innych sportów takich jak koszykówka czy piłka nożna. W wolnym czasie uwielbia podróżować. Na co dzień student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Out
Out

Kolejny zawodnik w ostatnim czasie, który kończy karierę przez wypalenie. Kolejny, który nie jest w stanie nadążyć za obecnym trendem, który zabija kolarstwo.

Dawniej można było po prostu skupić się na mniejszych wyścigach, by móc się pościgać, pocieszyć tym sportem. Dzisiaj w każdym wyścigu musisz jechać szybciej i mocniej, żeby być w stanie cokolwiek w nim osiągnąć. Na nic Twoja zwykła, fajna jazda, kiedy masz na starcie każdego kolejnego wyścigu zawodnika superdrużyny z nieograniczonym budżetem, która MUSI wygrać, bo jest taka prestiżowa i sobie nabija liczbę zwycięstw.

Kolarstwo to już nie jest ten fajny sport, kiedy każdy wyścig jest traktowany, jakby to był co najmniej etap jakiegoś wielkiego touru. Bez specjalnego przygotowania już niczego nie zdziałasz. Ci trochę słabsi zawodnicy i biedniejsze drużyny nie mają już czego szukać w tym sporcie, kiedy na start każdego małego włoskiego (lub hiszpańskiego) wyścigu przyjeżdża superteam, który na to stać i nie muszą sobie wybierać konkretnych startów, bo mogą być wszędzie.

Scenariusz znany – superteam wygrywa. A potem słyszysz podczas TOURU, że oni to już w sumie nawet nie świętują kolejnych zwycięstw, bo tak im spowszechniały. Kurtyna. To, co dla większości byłoby czymś absolutnie wyjątkowym, dla nich jest po prostu odhaczeniem w tabelce kolejnego zwycięstwa. I niczym więcej. Dla nich to już rutyna i nie ma to dla nich wielkiej wartości. Ale innym nie dadzą. A dla tych, którzy nie mogą walczyć o to zwycięstwo, chociaż by chcieli, taki tryumf to często ich być albo nie być w tym sporcie…

I takich Larsów Bovenów będzie coraz więcej, jeśli nikt nie zatrzyma tej galopującej machiny „szybciej i mocniej”, która prowadzi kolarstwo do upadku. Nie każdy jest zdolny do katorżniczych treningów i innych poświęceń. Niektórzy chcą po prostu fajnego ścigania, a nie jakiegoś wyścigu zbrojeń.