Tadej Pogačar całkowicie zdemolował rywali na ostatnich kilometrach 6. etapu Critérium du Dauphiné i powrócił na prowadzenie w 77. edycji francuskiego wyścigu kategorii UCI World Tour! Drugi na mecie Jonas Vingegaard stracił do Słoweńca ponad minutę.
W piątek na kolarzy czekał dużo krótszy etap niż te dotychczasowe, ale mniej nie znaczyło łatwiej. Peleton po raz pierwszy zafiniszował bowiem na podjeździe, a szosa na ostatnich 8,6 kilometra wznosiła ze średnim nachyleniem 5,9%. 2 najtrudniejsze fragmenty, oznaczone na profilu jako osobne górskie premie, miały zaś nachylenia na poziomie powyżej 8%.
Ucieczka dnia formowała się dziś przez kilkanaście kilometrów, a finalnie na czele znaleźli się Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck), Romain Bardet (Team Picnic PostNL), Alex Baudin (EF Education – EasyPost), Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Anthony Turgis (TotalEnergies), Andreas Leknessund (Uno-X Mobility) oraz Michael Leonard (INEOS Grenadiers). Grupka zgodnie współpracowała, choć nie pozwoliło jej to na wypracowanie sobie zbyt wielkiej przewagi nad peletonem, który początkowo prowadzili kolarze Team Visma | Lease a Bike, a z czasem także zawodnicy UAE Team Emirates – XRG.
Na niespełna 50 kilometrów przed metą na kolarzy czekała wspinaczka pod Côte de Mont-Saxonnex (5,5 km; 8,6%). Podjazd ten podzielił zarówno ucieczkę, z której został m.in. Romain Bardet, jak i peleton, w którym jeszcze przed szczytem kręciło w pewnym momencie tylko 10 kolarzy. Na czele na dwójkową akcję zdecydowali się Alex Baudin i Michael Leonard, z tyłu zaś zaskakujący ruch przypuścił Florian Lipowitz (Red Bull – BORA – hansgrohe), który sporą część podjazdu pokonał przed rywalami. Tuż przed szczytem Niemiec został jednak dogoniony, a to mocno uspokoiło tempo w grupie faworytów.
Długi zjazd i płaski odcinek sprzyjał uciekinierom, którzy spokojnie utrzymywali swoją przewagę. Z tyłu tymczasem peleton mocno się rozrósł, dojechali zarówno wysoko sklasyfikowani zawodnicy, jak i wielu pomocników, co było wodą na młyn dla Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates – XRG) – choć ten został niemal osamotniony na Côte de Mont-Saxonnex to teraz ponownie mógł liczyć na liczne i mocne wsparcie swoich kolegów.
U podnóża finałowej wspinaczki z przodu zaatakował Alex Baudin, który po cichu wciąż mógł marzyć o etapowym triumfie. Niestety dla Francuza inny plan miało UAE Team Emirates – XRG. Po mocnych zmianach Jhonatana Narváeza i Tima Wellensa już na 7,5 kilometra przed metą na atak zdecydował się Tadej Pogačar i po tym przyspieszeniu nie było czego zbierać. Najdłużej walczyć próbował Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), ale i Duńczyk nie był w stanie odpowiedzieć na to co zrobił Słoweniec.
Na kolejnych kilometrach różnice tylko rosły, a ogromny kryzys zdawał się przeżywać Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step), którego najpierw zostawił za plecami Florian Lipowitz (Red Bull – BORA – hansgrohe), a następnie także Matteo Jorgeson (Team Visma | Lease a Bike). Z przodu tymczasem Tadej Pogačar mknął jak natchniony wypracowując sobie nad Jonasem Vingegaardem ponad minutę przewagi. Chciałoby się powiedzieć, że Słoweniec pojechał tak, jakby naczytał się komentarzy o tym, że po jeździe indywidualnej na czas to się skończył i już nie wróci – jeśli zamykać usta hejterom, to właśnie w takim stylu.
Jutro królewski etap wyścigu. Tadej Pogačar ma obecnie 43 sekundy przewagi w klasyfikacji generalnej nad Jonasem Vingegaardem i 54 sekundy nad Florianem Lipowitzem. 4. Remco Evenepoel traci już 1:22.
Wyniki 6. etapu 77. Critérium du Dauphiné:
Results powered by FirstCycling.com










A wczoraj pisali, że Tadej się skończył, że to nie ta liga co Jonas. Oczywiście i ja zdziwiony byłem, jak bardzo Jonas ograł Tadeja na czasówce. Przed nami ciekawy weekend, a Tour dr France to już chyba nikt nie może się doczekać.
Można spokojnie jechać na urlop w lipcu , na 7 km ponad 1 minutę zrobił . To chyba tylko kraksa może mu zabrać zwycięstwo w tourze . Przynajmniej giro trzymało w napięciu do końca. Oby tylko pogacar nie startował w vuelcie, bo też całą frajdę zabierze 🙂
Minutę na takim pagórku? 🙂 co będzie w takim razie jutro? Mocno się Tadej zmotywował po przegranej czasówce.
Za wcześnie wy wyciągać pochopne wnioski w kontekście TdF, choć widziałem, że po czasówce niektórzy się już zdążyli ośmieszyć stwierdzeniami, że Vinni na pewno już rozjedzie Tadeusza itd. Ale wiecie jak to jest, Tadek się wcześniej ścigał, więc pewnie jeszcze utrzymuje się efekt przyjętych „witamin” a Janusz swoją dawkę przyjmie dopiero przed Tourem bo przecież nie będzie ryzykował wpadką na tak mało istotnym dla niego wyścigu jak ten.
Natomiast jedno jak zwykle się potwierdza – Remco jest mocno „przehypowany” jeżeli idzie o wyścigi etapowe.
Świeżość nie trwa wiecznie. Natomiast Tadej Pogacar to prawdziwy Mesjasz kolarstwa. Bez niego ten sport byłby nie wiele wart, w porównaniu do koszykówki chociażby. W sumie od innych sportów i tak byłby lepszy.
Wygrał ten co się skończył tutaj według niektórych?
Vinigaard jechał świetnie. Mijał kolarza za kolarzem, a mimo to nie wytrzymał nawet 200 metrów, gdy Pogi przyspieszył, bez wstawania w korby. Jonas wyprzedza peleton o klasę a między nim a Słoweńcem jest coraz większa różnica. Ból jaki malował się na twarzy Jonasa pokazał ile kosztowało go jechanie minutę po Tadku. Oczywiście jeden etap niewiele mówi, ale jeżeli taki poziom zostanie utrzymany w lipcu to będzie to druga z rzędu pętla, która będzie popisem slovinian superstrat.
Hahaha, kto tu wczoraj pisał że Jonas jest dużo lepszy, mocniejszy. Tu widać liczy się dyspozycja dnia. TdF trwa 3 tygodnie, kto będzie miał więcej lepszych dni ten wygra. Dziękuję, dobranoc.
Oby tak na TdF !!!
To jak to było z tym Tadkiem , że go Vini zjada??? Dzisiaj Tadek wciągnął Viniego, Remco strzelił jak guma od gaci, a Uae wyglądało lepiej niż Visma. Do TdF daleko i dzisiejszy wynik o niczym nie świadczy, ale we Vismie nastroje dzisiaj słabe….
To znaczy rywalizacja Tadeja i Jonasa jest tym co dekadę pojedynki Alberto i Chrisa… Ważne, że popcorn się nie marnuje 🤣🤣🤣
Za czasów Armstronga ten wyścig nazywał się Dauphine Libere i był ostatecznym sprawdzianem formy Lancea. Zawsze twierdził ze na TDF lepiej pojechać niedotrenowanym niż w tej najbardziej optymalnej formie. Pogacar na TDF może mieć problemy bo ma głupi zwyczaj marnowania energi na niepotrzebną walkę o sekundy na płaskich etapach. UAE nie ma też takiej ekipy jak Visma pod względem pomocników. Jeżeli powtórzy się sytuacja sprzed dwóch lat i Tadej będzie zostawał sam na kluczowych podjazdach to Jonas wygra siłą swojej ekipy.