Mads Pedersen (Lidl – Trek) wygrał po finiszu z peletonu trzeci etap Giro d’Italia. Duńczyk ponownie przejął koszulkę lidera wyścigu.
Ostatni etap albańskiej przygody podczas Giro d’Italia to 160 kilometrów ścigania ze startem i metą w miejscowości Wlora. Prawie 3000 metrów przewyższenia i dwa kategoryzowane podjazdy czekają dziś na kolarzy. Zapowiadała się ciekawa walka między ucieczką, a peletonem.

Od samego początku mieliśmy wiele ataków, a ostatecznie od peletonu odjechali: Joshua Tarling (Ineos Grenadiers), Lorenzo Germani (Groupama-FDJ), Mark Donovan (Q36.5) oraz Chris Hamilton (Picnic PostNL). Po kilku kilometrach dołączyli do nich jeszcze Dries De Bondt (Decathlon AG2R La Mondiale) i Alessandro Tonelli (Polti VisitMalta).
Najwyżej w klasyfikacji generalnej plasował się zwycięzca wczorajszego etapu, czyli Tarling. Brytyjczyk tracił do lidera minutę i 34 sekundy.
Na premii lotnej w Gjorm nie było walki, a przejechał ją jako pierwszy Tonelli. Więcej zaangażowania mieliśmy podczas pokonywania podjazdu Qafa Shakellës (5,5 km, śr. 4,3% max. ok. 9%). Po ładnym ataku wygrał ją Donovan.
💙 @markdon99 is first across the GPM of Q.Shakellës. #GirodItalia pic.twitter.com/BLHaiFdgON
— Giro d'Italia (@giroditalia) May 11, 2025
W miejscowości Himarë mieliśmy premię Red Bulla, ale tutaj nie było żadnej walki. Sześć sekund zgarnął De Bondt, cztery Donovan, a dwie Germani.
Spore zamieszanie w peletonie zrobił nieoznakowany podjazd Qafa a Vishës (5 km, śr. 7%, max. 14%). Sprinterzy mieli ogromne problemy, aby utrzymać się w głównej grupie. Odpadli między innymi Olav Kooij (Team Visma | Lease a Bike), Milan Fretin (Cofidis) czy Kaden Groves (Alpecin – Deceuninck).
Problemy z rowerem miał Egan Bernal (INEOS Grenadiers), któremu na chwilę dał swój rower Kim Heiduk. Lotna premia w Gjilek padła łupem Hamiltona, który tym razem przechytrzył Włocha z Polti VisitMalta. Wcześniej z ucieczki na skutek defektu odpadł De Bondt.
💜 Results of the IS in Gjilekē
🥇 🇦🇺 @ChrisHamo_ (TPP)
🥈 🇮🇹 @AleTonelli92 (PTV)
🥉 🇮🇹 @LorenzoGermani3 (GFC)#GirodItalia pic.twitter.com/1PDzmXEUn0— Giro d'Italia (@giroditalia) May 11, 2025
Ostatni oznaczony podjazd na dzisiejszym etapie, czyli Qafa e Llogarasë (10,5 km, śr. 7,4%. max. 12%) ucieczka rozpoczęła minutę przed peletonem. W peletonie tempo dyktowali kolarze Lidl – Trek. Dość nieoczekiwanie szybko odpadł Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike).
Z peletonu skontrowali Pello Bilbao (Bahrain Victorious), Lorenzo Fortunato (XDS-Astana) i Gianmarco Garofoli (Soudal-QuickStep). Ucieczka rozpadła się, a na 4 kilometry przed szczytem na czele zostali Hamilton, Tonelli, a dojechali do nich Bilbao i Fortunato.
Tempa kolarzy kontrujących nie wytrzymali zawodnicy z ucieczki, a na szczycie pierwszy zameldował się Fortunato. Włoch tym samym przejął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Peleton prowadzony przez Rafała Majkę przejechał przez linię premii 50 sekund za prowadzącą dwójką.
Lidl – Trek liczył dziś na zwycięstwo Madsa Pedersena i ponowne założenie koszulki lidera przez Duńczyka. Wszystko zjechało się 18 kilometrów przed metą.
Powoli rozpoczęło się formowanie pociągów, choć w peletonie po podjazdach zostało niewielu typowych sprinterów. Większość ekip ochraniała swoich liderów. Ostatnie kilometry były dość chaotyczne.
Wysoko jechał lider wyścigu, Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe). Sprinterski finisz najlepiej rozegrał Mads Pedersen (Lidl – Trek), który zanotował drugi triumf w tym wyścigu.
Kolejne miejsca zajęli Corbin Strong (Israel – Premier Tech) i Orluis Aular (Movistar Team).
Wyniki 3. etapu Giro d’Italia 2025:
Results powered by FirstCycling.com
Wszystko o 108. Giro d’Italia:
- Zapowiedź trasy
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Faworyci klasyfikacji pobocznych
- Oficjalna lista startowa
- Wszystkie artykuły










KOŃ Z VALONY
Wout co jest? Myślicie ze Giro tylko na przetarcie, a szczyt formy na tdf?
Jak Wout ma tak jechać to lepiej odpuścić, żadne to przetarcie tylko męczenie nogi.
Gdyby nie koza i pies, to bym się porzygał z nudów. Żaden zwykły człowiek nie jest w stanie obejrzeć czterogodzinnej jazdy na rowerze innego człowieka. Chyba że inny człowiek jeżdżący na rowerze.
Dlatego ja, żeby się nudzić odpalam pro cycling managera do każdego etapu i jeżdżę wielkie tury razem z komentatorami Eurosportu 🙂
Wyjątkowo nudny etap. Zupełnie zmarnowany potencjał tego 10 kilometrowego podjazdu. Szczyt 40 km od mety? Zmniejszyć ten dystans o połowę, a na pewno chętnych do ataku byłoby więcej. A może finisz na podjeździe? W zeszłym roku już drugi etap kończył się takowym. Ale wygląda na to, że w tym roku organizatorzy z wielką pieczołowitością zadbali o to, żeby przypadkiem nie było emocji jak chodzi o klasyfikacje generalną przez pierwsze dwa tygodnie, a szkoda.
To powiedziawszy dodam, że pasywność innych zespołów też jest zastanawiająca. Dziś cały peleton zapracował na triumf Pedersena, bo nikt nie próbował mu nawet tego specjalnie utrudnić. A to już podwójna szkoda.
@Michał, nie znasz się na kolarstwie, a na pewno nie na Polskim Kolarstwie
Panowie, nie wszystkie etapy na wielkich tourach muszą się od razu kończyć na wielkich podjazdach. Ja wiem, że być może w tym roku organizatorzy trochę za bardzo trzymają się tej zasady (wpisując się w ogólny i dość dziwny trend podjazdów w środowych częściach trasy) ale rzadko kiedy już na 3 etapie mieliśmy prawdziwie górskie rozgrywki.