fot. Lidl-Trek

Za Mattiasem Skjelmose słodko-gorzki tydzień podczas Paryż-Nicea. Słodki, bo pokazał, że Duńczyk jest w stanie walczyć z najlepszymi na świecie i jednocześnie gorzki, bo wszystko zakończyło się przedwcześnie w kraksie na 7. etapie. Duńczyk nie załamuje się jednak i patrzy w przyszłość.

Mattias Skjelmose świetnie otworzył sezon 2025 – 6. miejsce w Faun-Ardèche Classic i 2. lokata w Faun Drome Classic pokazały, że kolarz Lidl-Trek dobrze przepracował zimę. Kolejnym celem Duńczyka było Paryż-Nicea, w którym po 3. lokacie na etapie z metą na La Loge des Gardes 24-latek wskoczył na podium klasyfikacji generalnej. Choć kolejnego dnia Mattias Skjelmose nieco spadł w generalce to po wietrznym odcinku Duńczyk powrócił do top3 i z takiej pozycji przystępował do dwóch ostatnich odcinków wyścigu. Niestety dla kolarza Lidl-Trek rywalizacja zakończyła się dla niego przedwcześnie, albowiem w wyniku sobotniej kraksy musiał zostać przewieziony do szpitala. Tam po prześwietleniach wykluczono złamania – zakończyło się na kilku szwach i otarciach.

Kolarstwo jest jak samo życie – czasami wygrywasz, a czasami musisz nauczyć się podnosić po upadku. Marzenie o podium w Nicei nagle mi odebrano. W szpitalu zszyto mi łokieć, ale odczuwam też ból w prawym kolanie, biodrze i plecach. W Andorze specjaliści przeprowadzą u mnie dalsze badania w najbliższych dniach. Kolarstwo to bezlitosny sport. Jednego dnia czujesz się fantastycznie, następnego dnia wszystko może zmienić się w ułamku sekundy. W takich chwilach należy pamiętać, że walka z niepowodzeniami jest równie ważna jak samo zwycięstwo. Kolarstwo to nieprzewidywalna walka. Teraz nadszedł czas, abym znów spojrzał w przyszłość

— powiedział po wypadku Mattias Skjelmose.

Planowo Duńczyk do kolarstwa powrócić ma na początku kwietnia podczas Itzulia Basque Country. Następnie w jego programie znajduje się tryptyk ardeński, Critérium du Dauphiné oraz główny cel sezonu, jakim jest Tour de France. 24-latek w zeszłym roku był 5. w klasyfikacji generalnej Vuelta a España i z pewnością będzie chciał teraz co najmniej powtórzyć ten rezultat podczas Wielkiej Pętli.

Poprzedni artykułEgan Bernal wystartuje w Katalonii
Następny artykułMichel Hessmann wraca do ścigania po zawieszeniu
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze