fot. Tour du Rwanda

Po analizie fotofiniszu to Henok Mulubrhan został zwycięzcą 1. etapu Tour du Rwanda. W peletonie zabrakło liderującego w wyścigu po prologu Aldo Taillieu, a zatem nowym liderem został Fabien Doubey.

Po rozegranym w Kigali prologu 17. edycja Tour du Rwanda ruszyła w kraj. O ile z kolarskiego punktu widzenia nie był to specjalnie ciekawie zapowiadający się etap, albowiem zanosiło się na sprint z dużego peletonu, o tyle dla obserwatorów wyścigu zaczynało się tu sprawdzanie czy na terytorium Rwandy jest bezpiecznie – etap z Rukomo do Kayonzy był bowiem najbardziej wysuniętym na północ odcinkiem w historii wyścigu, choć jednocześnie jeszcze ten jeszcze nie zbliżał się do strefy konfliktu – tym razem bliżej było bowiem do granic z Ugandą czy Tanzanią aniżeli kluczową Demokratyczną Republiką Konga.

Profil étape 1-stage 1.jpg

Jako pierwszy po starcie do przodu ruszył jeden z miejscowych – uznawany za 27-latka Didier Munyaneza (Reprezentacja Rwandy). Biorący po raz 7. udział w Tour du Rwanda kolarzy wypracował sobie 2 minuty przewagi gdy ruszył za nim kontratak. W tym znaleźli się Nikolaos Zegklis (May Stars), Daniyal Matthews (Reprezentacja RPA) oraz Mike Uwiduhaye (Reprezentacja Rwandy).

Didier Munyaneza nie miał zamiaru czekać na trzyosobową grupę i na półmetku cały czas utrzymywał nieco ponad minutę przewagi nad pogonią oraz przeszło 4 minuty nad peletonem, a przy tym bez walki wygrywał kolejne premie. Rwandyjczyk taką samotną szarżę odpuścił sobie dopiero na 75 kilometrów przed metą, kiedy to poczekał na 2. grupę. W peletonie na czele mogliśmy tymczasem oglądać tymczasem przegląd koszulek najlepszych drużyn w wyścigu – w pracę włączyli się przedstawiciele Development Team Picnic PostNL, TotalEnergies, UAE Team Emirates Gen Z czy Lotto Development Team.

Jako pierwszy z odjazdu odpadł Daniyal Matthews, zaś pozostała trójka na 30 kilometrów przed metą utrzymywała przeszło 3 minuty przewagi. 14 kilometrów przed końcem na solowy atak zdecydował się Didier Munyaneza, który do końca mógł marzyć o upragnionym etapowym triumfie w domowym wyścigu, ale i dziś nie był mu on dany – główna grupa doszła go na zaledwie 3000 metrów przed metą. Pozostała kwestia zwycięstwa etapowego.

Finisz prowadził pod górkę i bardzo mocno rozpędził się pod nią Rene Totem (Israel-Premier Tech). To właśnie 23-letni Izraelczyk został w pierwszej chwili ogłoszony zwycięzcą etapu, ale po kilkunastominutowej analizie fotofiniszu zmieniono tę decyzję – ostatecznie górą był jednak Henok Mulubrhan (Reprezentacja Erytrei). Tuż za peletonem metę przeciął jadący w koszulce lidera Aldo Taillieu, a to oznaczało zmianę na tej pozycji – w obliczu braku bonifikat w wyścigu nowym posiadaczem żółtej koszulki został 2. na wczorajszym prologu Fabien Doubey (TotalEnergies).

Wyniki 1. etapu 17. Tour du Rwanda:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułPlaga złamanych obojczyków. Pauzują m.in. Chris Froome, Carlos Rodríguez i Arvid de Kleijn
Następny artykułAmstel Gold Race 2025: Kultowy Cauberg ponownie ostatnim podjazdem przed metą
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Marian
Marian

Tu nie powinno chodzić o to czy jest bezpiecznie. To tak, jakby miano zorganizować wyścig dokoła Woroneża czy innego Rostowa nad Donem i analizować czy głównym problemem byłoby bezpieczeństwo na trasie. Rwanda napadła zielonymi ludzikami na DR Kongo i to powinno być problemem.