3. etap Santos Tour Down Under zakończył się w bardzo niespodziewany sposób – faworytów ubiegł Javier Romo, dla którego to było pierwsze zawodowe zwycięstwo w karierze. 26-latek nie ukrywał radości, zaś na drugim biegunie znalazł się obrońca tytułu – Stephen Williams po upadku nie wrócił do siebie i stracił dziś aż 25 sekund kończąc etap na 28. pozycji.
Choć wydawać by się mogło, że rozgrywane na drugim końcu świata Santos Tour Down Under nie jest ulubionym wyścigiem w kalendarzu dla wielu kolarzy to jednak w peletonie znajdziemy także takich, którzy wprost nie mogli się doczekać rywalizacji w Australii. Jednym z nich jest bez wątpienia Javier Romo, który od dłuższego czasu planował sobie występ w pierwszym z wyścigów UCI World Tour w sezonie 2025, a gdy już zjawił się na miejscu to wykonał śmiały atak i sięgnął po swoją pierwszą zawodową wygraną w wieku 26 lat. Kolarz Movistar Team został także nowym liderem, co wprawiło go w wielką radość.
To zwycięstwo jest bardzo ważne. Dużo myślałem o Santos Tour Down Under tej zimy. Marzyłem i planowałem ten dzień. Chcę podziękować zespołowi, ponieważ dobrze się dla mnie pracował i obdarzyli mnie dużym zaufaniem. To ważne zwycięstwo, także dla mojej rodziny i wszystkich wokół mnie. Do samej kreski nie dowierzałem, że naprawdę wygrałem, jestem bardzo szczęśliwy. Marzyłem o tym od tak dawna
— opowiadał niezwykle podekscytowany Javier Romo.
🔥 A late attack after the summit of Knotts Hill, and it’s a maiden professional win for 🇪🇸 Movistar’s @romoliver_99!!
📺 Stream the race now on 7plus: https://t.co/k2Exq3FDwl@efex_IT | @santosltd#TourDownUnder #CouchPeloton pic.twitter.com/jLhZ9qO1pC
— Santos Tour Down Under 🚴🚴♀️ (@tourdownunder) January 23, 2025
Na drugim biegunie ze swoimi emocjami był za to bez wątpienia zwycięzca zeszłorocznej edycji Santos Tour Down Under, czyli Stephen Williams. 28-letni Brytyjczyk upadł na niespełna 60 kilometrów przed metą i choć dzięki pomocy kolegów z drużyny wrócił do peletonu, to jednak skutki kraksy odcisnęły się na nim na tyle mocno, że nie zdołał utrzymać koła rywali na ostatnim podjeździe. Strata 25 sekund na etapie niby nie jest ogromna, ale w skali trudności australijskiego wyścigu może już być nie do odrobienia.
Upadłem tuż przed jedną ze wspinaczek i przez resztę dnia toczyłem ze gówniany pojedynek ze swoim ciałem. Próbowałem gonić, mając nadzieję, że ponownie i to poszło dobrze, ale potem po prostu nie miałem już mocy na i znowu straciłem czas. To nie jest idealna sytuacja, ale takie jest życie. Przed nami jeszcze trzy etapy. Mam nadzieję, że uda nam się to odwrócić los i w nadchodzących dniach spisać się możliwie dobrze
— mówił 28. na 3. etapie Stephen Williams.
💥 Crash in the feed zone involving the winner of the 2024 edition, 🏴 @stevierhys_96! His teammates are with him, and they are making their way towards the tail end of the peloton!
📺: https://t.co/k2Exq3FDwl@efex_IT | @santosltd#TourDownUnder #CouchPeloton pic.twitter.com/WF0ZYsqQQo
— Santos Tour Down Under 🚴🚴♀️ (@tourdownunder) January 23, 2025







