Niedawno poznaliśmy pełen program startów mistrza świata i nie milkną echa podjętych decyzji. W wywiadzie przeprowadzonym dla Sporzy, Matxin Fernandez wyjaśnił dlaczego akurat ten wyścig znalazł się w planie Pogačara oraz dość niejednoznacznie przedstawił możliwość startu w Paryż – Roubaix. Czyżby Słoweniec chciał wygrać „Piekło Północy” jednak jeszcze w przyszłym roku?
Menadżer UAE Team Emirates opowiedział o tym, co wiedzie prym w kwestii planowania kalendarza startów swojej największej gwiazdy. Dużo wiąże się z ambicją wygrywania wyścigów przez słoweńskiego dominatora:
Jeśli chodzi o Tadeja, musimy szukać nowych „stymulantów” oraz nowych wyścigów w każdym sezonie. Chcemy jak najbardziej wychodzić poza ugruntowaną strefę komfortu. Dzięki temu, jest w stanie się zmotywować do przygotowania się na nowy sezon
– opowiada Matxin Fernandez.
Faktycznie, co roku w kalendarzu Pogačara znajduje się jakaś nowa pozycja – w 2023 roku była to Paryż – Nicea i E3 Saxo Classic, rok temu zadebiutował w Giro d’Italia. W przyszłym roku tą rolę przejmie Gandawa – Wevelgem i to o tym wyścigu Fernandez wspomniał najwięcej:
To wyjątkowy wyścig, z wieloma okazjami do stworzenia się rantów i niekategoryzowanymi sekcjami bruków. Trudno wygrać ten wyścig, zresztą tak samo jak Mediolan – San Remo. Dobrze wiemy jednak, że z Pogačarem trudny wyścig, jest nieco łatwiejszy do wygrania
– dumnie zapowiada menadżer UAE Team Emirates.
Ciekawa zapowiedź pojawia się jednak pod koniec rozmowy. W pierwotnej wersji kalendarza nie znaleźliśmy żadnych innych nowinek niż wspomniany wyżej belgijski klasyk, jednak Fernandez zdaje się, dość tajemniczo, zapowiedzieć kolejną nowość:
Gandawa – Wevelgem nie będzie jedynym nowym wyścigiem w kalendarzu Tadeja
– kwituje Matxin Fernandez.
O co więc mogło mu chodzić? Kibiców bardzo rozpaliła ta informacja, gdyż w takim razie wciąż możliwy jest start w Paryż – Roubaix, gdzie Pogačar mógłby powalczyć o kolejny monument w swojej kolekcji. Nie można jednak wykluczać, że menadżer drużyny z Emiratów Arabskich miał zupełnie inny wyścig na myśli, choć trudno jest doszukiwać się „mniej ambitnych” celów, gdy mówimy o takim kolarzu jak Pogačar.
O pełnym kalendarzu startów Tadeja Pogačara możecie przeczytać tutaj.










A może Tour de Pologne?!
Wiadomo, że chodzi o Vuelte. On nie pojedzie Giro jak ma zaplanowane tyle klasyków na wiosnę.
Vuelta nie byłaby nowością dla Tadeja – brał już w niej udział, ba, stał nawet na podium klasyfikacji generalnej.