W ostatnich dniach dwóch zawodników Soudal – Quick-Step Devo Team ogłosiło zakończenie karier. Gabriel Berg oraz Cormac Nisbet przedstawili wówczas swoją perspektywę, którą skomentować postanowił Johan Molly – skaut formacji Patricka Lefevere’a.
18-letni Gabriel Berg oraz rok starszy Cormac Nisbet wywołali w ostatnich dniach nie małą dyskusję na temat tego jak przyciągnąć młodych sportowców do kolarstwa, jakie zagrożenia na nich czekają oraz co zrobić, by ci nie ulegli wypaleniu. Cytaty o bliznach na całe życie czy braku życia społecznego poniosły się mocnym echem, a na polemikę z nimi zdecydował się odpowiedzialny za łowienie takich młodych zawodników Johan Molly – skaut drużyny Soudal Quick-Step.
Cieszę się, że mam okazję do rozmowy, bo chciałbym pokazać także naszą perspektywę na tę historię. Nie dziwię się ludziom, którzy przeżyli niemały szok po przeczytaniu takich słów i mogli się zastanawiać co takiego dzieje się w naszym zespole, że młodzi kolarze aż tak reagują. Na starcie zaznaczę jedno – Gabriel nie powiedział w swoim wywiadzie niczego złego. Mówi, jak jest. Rutyna może wypalać, kraksy są elementem tego sportu. Nie zmienia to jednak faktu, że staramy się działać bez presji. Nie chcę, żeby ta się pojawiła. Przychodzący do nas zawodnicy mają 2 lata na odkrycie siebie, dostają świetny program startowy i opiekę całego sztabu ludzi. Niestety nie możemy zapewnić tego, że pokochasz takie życie. Musisz mieć silną głowę i faktycznie chcieć tego, zwłaszcza gdy nie jesteś od razu mistrzem, a jednym z tych słabszych chłopaków. 18 lat to też wiek przełomowy. Trzeba coraz więcej robić, a przede wszystkim coraz częściej rezygnować. Coraz trudniej spotykać się ze znajomymi, trzeba podjąć decyzję, czy iść na studia, to też czas zawiązywania się związków…
— opowiadał Johan Molly.
Wielokrotnie w naszym portalu mogli Państwo przeczytać wywiady, w których rozmawialiśmy z osobami odpowiedzialnymi za pracę z młodymi sportowcami – od żaków, poprzez kolejne kategorie, aż po juniorów czy orlików. Praktycznie każdy podkreśla, że jednym z większych wyzwań dla szkoleniowca jest zaszczepienie miłości do tego sportu u młodej osoby, a także pokonywanie wraz z nią wyzwania jakim jest czasochłonność treningów i startów, jakiej nie ma w wielu innych dyscyplinach. Przy tym wszystkim trzeba też dbać, by taki młody sportowiec nie uległ np. wypaleniu czy przetrenowaniu.
Julian Alaphilippe, Enric Mas, Mads Pedersen, Filippo Ganna… odkryłem ich wszystkich, ale nigdy nie wywierałem presji na żadnego z tych młodych zawodników. Nikt w naszym zespole tego nie robi. Często ta presja pojawia się jednak np. ze strony rodziców, którzy widzą „coś” w swoim synu. Każdy chce jak najlepiej dla swoich dzieci. Do tego mamy jeszcze wszelakich menadżerów i innych łowców talentów, którzy szukają efektów tu i teraz. Doprowadzają kolarzy do ekscytacji i przedwczesnego szukania wyników. Jeżdżę oglądać wyścigi młodzieżowe w całej Europie. Nigdy wcześniej na wyścigach nie było tak wielu skautów. Są chłopcy w wieku 16 lat, którzy mają już menadżera. Następnie doprowadzają ich do szaleństwa, mówiąc, że jako junior mogą dzięki nim zarobić 200 000 euro. Ja jako skaut muszę z tym konkurować. Oczywiście nie każdy jest taki i robi krzywdę swoim podopiecznym, ale bywają tacy, którzy jak najszybciej starają się by ich zawodnik stał się profesjonalistą i im „zwrócił się”. Ci sami menadżerowie po 2 latach mają cię w nosie i są już zajęci innymi chłopakami. Łatwo w młodym wieku stać się produktem, którym ktoś szybko straci zainteresowanie
— kontynuował skaut Soudal Quick-Step w rozmowie dla Sporzy.
Johan Molly ma jednocześnie świadomość, że i jego ekipa ma swój negatywny wpływ na to jak młodzi sportowcy zaczynają swoją zawodową drogę. Do światowego peletonu w ostatnich latach zaczęli trafiać coraz młodsi zawodnicy, a istnienie developmentów i innych młodzieżówek sprawia, że presja na znalezienie się w nich zrobiła się ogromna.
W kolarstwie zmierzamy w tym samym kierunku co w piłce nożnej. Pieniądze i wyniki pojawiają się coraz szybciej. Ważne jest tymczasem by chłopcy mogli twardo stąpać po ziemi. Oczywiście jeśli w wieku 16 lat będziesz mógł pojechać na obóz do Soudal-Quick Step, zaczynasz marzyć. Chwilę później nosisz już koszulkę drużyny World Tour będąc częścią jej struktur młodzieżowych i wiesz, że wszyscy będą na ciebie patrzeć. To dokłada taką presję. Słyszę, że niektórzy chłopcy chcą wznowić treningi w listopadzie, choć pierwszy wyścig mają dopiero w marcu! Są tak zmotywowani, że czasem trzeba ich hamować. Cieszę się, że w środowisku o tym głośno rozmawiamy i szukamy rozwiązań by pokonać takie problemy, ale myślę, że Gabriël Berg i Cormac Nisbet nie są ostatnimi młodymi kolarzami, którzy odpadną przez młode wypalenie. Tak skonstruowany jest ten świat sportu
— zakończył Johan Molly.









