Trzeci, jeśli chodzi o skalę trudności królewski etap Skoda Tour de Luxembourg padł łupem Mauriego Vansevenanta. Belg został także liderem 84. edycji tej etapówki na 2 dni przed jej zakończeniem.
W piątek na kolarzy rywalizujących w 84. Skoda Tour de Luxembourg czekał najdłuższy i zawierający najwięcej przewyższeń etap w tegorocznej edycji. 201 kilometrów z Rosport do Diekirch zostało poprowadzone po bardzo pofałdowanym terenie, a w końcówce zawodnicy na dwóch rundach pokonywali kolejno Montée de Seitert (800 m; 9,9%); Montée de Haemerich (1,1 km; 7,4%) i Montée de Goldknapp (1,4 km; 8,3%). To zapowiadało bardzo ciekawy finał rywalizacji.

Niedługo po starcie do przodu ruszyło dwóch kolarzy – Louis Vervaeke (Soudal Quick-Step) i Johannes Kulset (Uno-X Mobility). Belg z Norwegiem zgodnie dzielili się kolejnymi premiami wypracowując sobie na półmetku rywalizacji aż 6 minut przewagi nad peletonem prowadzonym głównie przez Silvana Dilliera (Alpecin-Deceuninck).
66 kilometrów przed metą na przeskok do odjazdu zdecydowali się Bastien Tronchon (Decathlon AG2R La Mondiale Team) i Amanuel Ghebreigzabhier (Lidl-Trek), a szczególnie ten pierwszy mógł rozgrzać nieco peleton – Francuz tracił bowiem tylko 16 sekund w klasyfikacji generalnej po dwóch etapach. Mimo to pogoń nie była natychmiastowa i 4-osobowy odjazd na 50 kilometrów przed końcem utrzymywał około 2 minut przewagi.
Z czasem różnica ta zaczęła spadać, a 31 kilometrów przed końcem skutecznie do czwórki przeskoczyć zdołał Felix Großschartner (UAE Team Emirates). Przewaga odjazdu spadła wówczas do poziomu ledwie pół minuty. Kolarze przejechali wówczas po raz pierwszy przez linię mety i ruszyli na 2 lokalne rundy z podjazdami pod Montée de Seitert (800 m; 9,9%); Montée de Haemerich (1,1 km; 7,4%) i Montée de Goldknapp (1,4 km; 8,3%).
Ścianka za ścianką sprawiła, że oglądaliśmy kolejne skoki, a peleton porwał się na dobre. Odjazd skasowano, a na czele pojawił się m.in. 3. w klasyfikacji generalnej Andreas Kron (Lotto Dstny). Ostatecznie jednak oderwać zdołali się Davide Formolo (Movistar Team) i Mauri Vansevenant (Soudal Quick-Step). W pogoń za nimi ruszyli Nicolas Prodhomme (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Bart Lemmen (Team Visma | Lease a Bike) i Bob Jungels (Red Bull – BORA – hansgrohe), a peleton napędzany głównie siłami zawodników UAE Team Emirates na 14 kilometrów przed metą, przy drugim przejeździe przez jej linię, miał ponad pół minuty straty do jadącej na czele dwójki.
Na finałowej rundzie jako pierwszy z peletonu mocno ruszył David Gaudu (Groupama-FDJ), który w goniącej trójce wymienił Boba Jungelsa. Na 8 kilometrów przed końcem uciekająca dwójka miała niemal pół minuty nad drugą grupką i prawie minutę nad peletonem, a to wyglądało dla harcowników naprawdę obiecująco. To sprawiło, że na Montée de Seitert (800 m; 9,9%) sprawy w swoje ręce wzięli osobiście Marc Hirschi (UAE Team Emriates) i Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck).
3900 metrów przed metą z przodu mocno ruszył Mauri Vansevenant, a Davide Formolo nie był w stanie na to odpowiedzieć. Z tyłu tymczasem Szwajcar i Holender praktycznie doszli do goniącej trójki, ale wówczas Marc Hirschi mocniej pociągnął gubiąc mistrza świata ze swojego koła.
Finalnie nikt nie był w stanie dogonić Mauriego Vansevenanta. Belg przeciął pierwszy linię mety zostając nowym liderem wyścigu. Drugi był Davide Formolo, a z tyłu po połączeniu się kilku grupek finisz o 3. miejsce wygrał Mathieu van der Poel zdobywając kolejne 4 sekundy bonifikaty, które mogą być bardzo ważne podczas jutrzejszej, 15-kilometrowej czasówki.
Wyniki 3. etapu 84. Skoda Tour de Luxembourg:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com









hej,to w koncu co z tym davide formolo…