Eddie Dunbar (Team Jayco AlUla) triumfował na 20. etapie Vuelty z metą na Picon Blanco. Drugi był Enric Mas, a trzeci Primož Roglič, który spokojnie utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej. W gronie czołowych kolarzy klasyfikacji generalnej nie było większych ataków.
Po wczorajszym etapie zmienił się lider wyścigu. Po długim prowadzeniu Bena O’Connora na czoło po zwycięstwie na 19. odcinku powrócił Primož Roglič. Słoweniec miał jeszcze dwa kroki do odniesienia końcowego triumfu. Do ostatniego etapu ze startu wspólnego przystąpił w czerwonej koszulce.
Na liczącej 172 kilometry trasie z Villarcayo na Picon Blanco czekał nas ostatni pojedynek w górach. Primož Roglič wypracował sobie już dogodną sytuację, a wciąż nie mógł być pewny pierwszego miejsca. Ben O’Connor, Enric Mas i Richard Carapaz walczyli o pozostałe pozycje na podium.
Do pokonania było aż 7 premii górskich. Ściganie rozpoczęło się od Las Estacas de Trueba. Przy takiej liczbie wzniesień kolarze musieli nieustannie mierzyć się z sekwencją góra-dół. Później na trasie znalazły się podjazdy – Puerto de La Braguia (3. kategoria), Alto del Caracol (2. kategoria), Portillo de Lunada (1. kategoria), Portillo de la Sia (2. kategoria), Puerto de Los Tomos (1. kategoria z bonifikatami) oraz finałowy Picon Blanco (1. kategoria). Miejsc do ataków nie brakowało.
Ucieczka dnia
Na początku etapu utworzył się odjazd w składzie: lider klasyfikacji górskiej Marc Soler, wicelider klasyfikacji górskiej Jay Vine (obaj UAE Team Emirates), Marco Frigo (Israel – Premier Tech), Pablo Castrillo (Equipo Kern Pharma), Harold Tejada (Astana Qazaqstan Team), Jack Haig (Bahrain-Victorious), Clement Berthet (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Thomas Champion (Cofidis), Carlos Canal (Movistar Team) i Sylvain Moniquet (Lotto Dstny).
Kilku zawodników próbowało dołączył do czołówki, ale bezskutecznie. Ucieczkę dnia stworzyła się czołowa dziesiątka. Pierwszą premię górską wygrał Jay Vine i wrócił na prowadzenie w klasyfikacji. Na kolejnej także zameldował się jako pierwszy.
Próby Marca Solera i bratobójcza walka o koszulkę górala
Portillo de Lunada przyniosło zmianę sytuacji w ucieczce. Na 88 kilometrów przed metą samotnie zaatakował Marc Soler. Na zjeździe Hiszpan został doścignięty, ale ponownie odjechał. W grupie pościgowej jechało już tylko czterech kolarzy: Marco Frigo, Clement Berthet, Pablo Castrillo i Jay Vine. Peleton miał około 3 minuty straty do Solera.
Marc Soler jako pierwszy wspiął się na szczyt Portillo de la Sia i zrównał się punktami w klasyfikacji górskiej z Jayem Vinem. Na zjeździe Hiszpan z UAE Team Emirates znów został doścignięty przez czwórkę pozostałych uciekinierów. Peleton za sprawą mocnego tempa kolarzy Soudal – Quick Step zbliżył się do czołówki na niewiele ponad minutę.
Pierwsze ruchy wśród liderów
Potem rozpoczęło się Puerto de Los Tornos. Z ucieczki, która miała już mniej niż minutę przewagi, odpadli Castrillo i Soler. Ciekawie zaczęło się dziać w głównej grupie. Mattia Cattaneo i Mikel Landa przyspieszyli na tyle mocno, że z nimi jechali tylko trzej kolarze Red Bull BORA – hansgrohe – Primož Roglič, Roger Adria i Florian Lipowitz. Po chwili dołączyli kolejni kolarze z czołówki klasyfikacji, w tym Ben O’Connor, Enric Mas, Richard Carapaz i David Gaudu. Zabrakło Carlosa Rodrigueza i Mattiasa Skjelmose.
Ostatni z uciekinierów, Jay Vine i Clement Berthet zostali doścignięci na 32 kilometry przed metą. Kolarz UAE Team Emirates liczył jeszcze na to, że przejedzie 6 ostatnich kilometrów podjazdu i wygra klasyfikację górską. Grupa lidera zwolniła i dojechała do niej grupa ze Skjelmose, a Carlos Rodriguez miał ponad minutę straty.
Jay Vine najlepszym góralem
Jako kolejny zaatakował Pavel Sivakov. Kolarz UAE Team Emirates wjechał na szczyt z przewagą 20 sekund nad grupą lidera. Czwarte miejsce zajął Jay Vine i dzięki dwóm zdobytym punktom objął prowadzenie w klasyfikacji górskiej. Praktycznie zapewnił sobie w niej zwycięstwo, gdyż Marc Soler był już daleko i nie mógł zapunktować na mecie. Wystarczyło, że Australijczyk dojedzie do mety.
Ostatni podjazd wyścigu
Pavel Sivakov rozpoczął Picon Blanco z blisko minutową przewagą nad grupą faworytów. Na atak zdecydował się Eddie Dunbar (Team Jayco AlUla). Kolarze z czołowych pozycji klasyfikacji generalnej nie atakowali. W połowie podjazdu przyspieszył Primož Roglič, a odpadli Ben O’Connor i Mikel Landa. Na ponad 3 kilometry do mety Dunbar dojechał do Sivakova.
W końcu samotnie odjechał Eddie Dunbar, a Pavel Sivakov został wyprzedzony przez kolejnych kolarzy. Z grupy liderów oderwał się David Gaudu, który liczył na wyprzedzenie Irlandczyka i zwycięstwo etapowe. Z niewielką stratą do Francuza jechali Roglič, Mas i Carapaz, którzy na 1,5 kilometra przed szczytem doścignięci kolarza Groupama-FDJ. Problemy ponownie mieli O’Connor i Landa, ale na ostatnim kilometrze wrócili do grupy lidera.
Eddie Dunbar utrzymał kilka sekund przewagi i sięgnął po drugie zwycięstwo etapowe. Wśród faworytów zanotowano niewielkie różnice. Drugie miejsce zajął Enric Mas (7 sekund), a trzeci finiszował Primož Roglič (10 sekund). Przed finałową czasówką nie wyjaśniło się zbyt wiele. Richard Carapaz stracił 12 sekund, a Ben O’Connor – 14.
W klasyfikacji generalnej Primož Roglič prowadzi z przewagą 2:02 nad Benem O’Connorem. Enric Mas zbliżył się do Australijczyka na 9 sekund. Czwarty Richard Carapaz traci do lidera równe 3 minuty, więc 49 sekund do podium. Z 7. miejsca na 10. spadł Carlos Rodriguez, którego wyprzedzili Florian Lipowitz, Mikel Landa i Pavel Sivakov.
Results powered by FirstCycling.com










Niby królewski etap, tysiące metrów przewyższenia a nudny jak flaki z olejem.
Po 3 tygodniach ścigania każdy tylko ogląda się aby nie przeszarżować.
Takie etapy nie mają sensu. Albo 90-100 km dynamicznego ścigania albo taki etap w połowie wyścigu.
Mas tyle lat jeździ a nie pamiętam kiedy coś wygrał (edit: wygrał z Pogacarem na Emilii w 2022 r.). Wiecznie na coś czeka i ogląda się nie wiem na kogo. Gdyby zaatakował jechałby tylko z Rogla, a ten by go dziś puścił.
Mam nadzieję że O’Connor utrzyma pudło. Dziś lepiej wyglądał a Carapaz zajechany.
Brawo dla Darka Baranowskiego za predictora. Tomek Jaroński miał dobry pomysł żeby jutro dla jaj obstawić Gradka jako pierwszego na mecie. Dosłownie pierwszego 😆
Albo odwrotnie,dołożyć im ze 250km,może byłoby ciekawiej
Dobrze wiedzieć, że w tym wyścigu starowali w ogóle jacyś Polacy. Ktoś ich widział choć przez chwilę w trakcie transmisji?
Dzisiejsza sytuacja z Solerem i Vinem trochę mi przypomniała zeszłoroczną GC, gdzie między etapami Jonas i Primos zapewniali, że liderem jest Kuss i jadą na niego, ale już w trakcie etapów było widać, że im się to nie podoba i tylko czekają na jakieś poważniejsze potknięcie. Szczęśliwie finał był pozytywny jak rok temu – miło było zobaczyć jak wieczny pomocnik sam w końcu wygrywa a i Vine nie może powiedzieć, że sobie tej koszulki górala nie wywalczył. Tylko nie wiem, czy w UAE się dobrze dzieje skoro tak to wygląda, ale to już nie mój problem. Swoją drogą z zaskoczeniem przyjąłem to co powiedział dziś D. Baranowski nt. tego, że Roglicowi tamta sytuacja tak się nie spodobała, że była przyczyną odejścia z zespołu – dotychczas byłem pewien, że chodziło przede wszystkim o możliwość powalczenia w TdF, gdzie w Vismie z oczywistych względów przestało to być możliwe.