Vuelta a Espana 2024 / Cxcling Creative Agency

To już wielki finał ostatniego wielkiego touru sezonu, który rozegra się w trzech aktach. Dzisiejszy odcinek jest na papierze tym najłatwiejszym, ale wydarzenia na trasie czwartkowego etapu 79. edycji wyścigu Vuelta a España dowiodły, że po blisko trzech tygodniach rywalizacji takie nie istnieją. Gra toczy się o wszystko, a między startem w Logroño a finiszem w Madrycie bardzo wiele może się jeszcze zmienić.

W piątek peleton hiszpańskiego wielkiego touru przemierzać będzie La Rioję oraz Kastylię i Leon, pokonując przy tym 173,2 kilometra i 2600 metrów przewyższenia. Druga z przytoczonych wartości jest jak na górski etap bardzo skromna, a rzut oka na jego profil wystarczy, by zrozumieć, z czego wynika.

Kolarzy czeka krótka seria pagórków tuż po wyjeździe z Logroño, następnie bardzo mozolna, ponad 50-kilometrowa wspinaczka w kierunku pokonywanego w środkowej części Puerto de Pradilla (5,3 km, śr. 4,9%), a po kolejnym porównywalnie długim przestoju, finałowy podjazd pod Alto de Moncalvillo (8,6 km; 8,9%).

O ile za wcześniejszy spektakl nie odpowiadam, może dziś być pod tym względem bardzo różnie, wieńczące piątkową rywalizację wzniesienie na pewno nie zawiedzie. To jeden z najtrudniejszych podjazdów tegorocznej Vuelty: nachylenie pomiędzy trzecim a przedostatnim kilometrem sukcesywnie wzrasta, począwszy od od wartości wynoszącej 8,5%.

Oto, co na temat 19. etapu 79. edycji Vuelta a España napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

19. etap (6 września, piątek): Logroño – Alto de Moncalvillo (173,2 km)

Faworyci z pewnością będą czekali na piątek, kiedy to po bardzo długim i nudnym dojeździe czekać na nich będzie finałowy pojedynek na Alto de Moncalvillo (8,6 km; 8,9%). W 2020 roku piękny pojedynek stoczyli tu jadący w koszulce lidera Richard Carapaz i skutecznie atakujący go Primož Roglič – jak będzie tym razem?

Pogoda

Temperatura powietrza do 22 stopni Celsjusza, tym razem niewielkie szanse wystąpienia opadów deszczu. Bardzo słaby wiatr z kierunku ESE.

Faworyci

Pod względem taktycznym, na piątkowy odcinek 79. edycji hiszpańskiego wielkiego touru można patrzeć dwojako. Z jednej strony jest on relatywnie łatwy do kontrolowania, więc szukające domknięcia swojej kampanii w klasyfikacji generalnej ekipy mogą spróbować trzymać odjazd na krótkiej smyczy. Z drugiej natomiast strony to, co czeka uczestników wyścigu jutro, wymagać będzie zaangażowania wszystkich dostępnych sił.

Nie spodziewam się, aby wyścig od początku dzisiejszego odcinka chciała kontrolować ekipa Red Bull-BORA-hansgrohe, a w każdym razie nie tak dotąd podchodziła ona do rywalizacji na trasie tegorocznej Vuelty. Sama końcówka na Alto de Moncalvillo rzecz jasna odpowiada Primožowi Rogličowi doskonale, tym bardziej jako jedyna wymagająca wspinaczka dnia, ale jego drużyna może mieć nadzieję, że zespół lidera i kilka innych, skuszonych możliwością sięgnięcia po etapowy triumf, wykreują mu szansę do wystawienia im koła.

Do wspomnianych drużyn należą przede wszystkim EF Education-EasyPost z Richardem Carapazem, Movistar z Enrikiem Masem, Lidl-Trek z Mattiasem Skjelmose i Groupama-FDJ z Davidem Gaudu.

Jeśli nikt wystarczająco szybko nie mrugnie, odjedzie mocna ucieczka, jak miało to miejsce już wielokrotnie w ciągu rozgrywania tego wyścigu. Na fali nagradzania tych, którym na tym etapie należy się już za całokształt, warto dziś trzymać kciuki między innymi za Maksa Poole’a (dsm-firmenich PostNL), Mauro Schmida, Filippo Zanę (Jayco AlUla), Jaya Vine’a (UAE Team Emirates), Marco Frigo (Israel-Premier Tech) i Iona Izagirre (Cofidis).


Wszystko o 79. Vuelta a España:

Poprzedni artykułRafał Wilk z brązowym medalem igrzysk paralimpijskich
Następny artykułOkolo jižních Čech 2024: Marcin Budziński zaczyna od drugiego miejsca
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze