fot. UCI Track Cycling

Konkurencje czasowe na welodromie w Saint-Quentin-en-Yvelines są już za nami. W prawie każdej z nich w ostatnich dniach padł przynajmniej jeden rekord świata! Powodów jest wiele, a należą do nich między innymi wysoka ściana na wirażach czy nowa, wyszlifowana nawierzchnia. 

Specyficzne uwarunkowanie welodromu w Saint-Quentin-en-Yvelines sprawiło, że w ostatnich dniach byliśmy świadkami kilkunastu rekordów świata. Dotychczasowe najlepsze wyniki zostały pobite w każdej olimpijskiej konkurencji, poza drużynowym wyścigiem na dochodzenie kobiet, co jest niesamowitym wyczynem. Najlepsze czasy w historii osiągali sprinterzy i sprinterki na 200 metrów, zawodnicy ścigający się na 4 kilometry czy kolarze i kolarki rywalizujący w sprincie drużynowym.

Niektóre rekordy były tym bardziej imponujące, że dotychczasowe najlepsze wyniki były uzyskiwane na sporej wysokości nad poziomem morza. Tymczasem podparyski tor znajduje się na nizinie. Kolarze i ich sztaby szkoleniowe dobrze jednak wiedziały, że welodrom w Saint-Quentin-en-Yvelines będzie bardzo szybki. Powodów jest wiele, w tym wysoka dyspozycja Olimpijczyków, a także specyficzne uwarunkowania toru.

− On był zawsze uważany za jeden z najszybszych torów w Europie, przez to, że ma wysokie ściany, ale Francuzi na igrzyska wyszlifowali go, wymienili deski. To jest praktycznie nowy tor, też podkręcają temperaturę, żeby te rekordy padały. Zawody są na bardzo wysokim poziomie

− mówił nam Mateusz Rudyk, który w sprincie indywidualnym zajął 5. miejsce.

Początek rywalizacji nie był dla Polaka wymarzony, bowiem zajął on 11. pozycję w kwalifikacjach. Mimo tego, pobił należący do niego, dotychczasowy rekord kraju, osiągając czas 9,416 s na 200 metrów ze startu lotnego.

– Ta wysoka ściana w wirażu jest jedną z wyższych na świecie. Do tego temperatura, która tu panuje, bo organizatorzy dbają o to, żeby było gorąco. Codziennie jest powyżej 30 stopni i to wszystko wpływa na to, że powietrze jest rzadsze. Ciśnienie jest co prawda wysokie i ta gęstość atmosfery może nie jest tak wybitna, jakby zakładali, ale jest dobra wilgotność, wysoka temperatura i to sprzyja rekordom. Tor jest gładki, zachowane są odpowiednie proporcje wiraży do prostych i bardzo fajnie się steruje

− wyjaśniał nam trener Mateusza Rudyka, Igor Krymski.

Brytyjski sprinter Jack Carlin, który wczoraj wywalczył brązowy medal, w rozmowie z Cycling Weekly przyznał, że tor jest o metr szerszy, co robi ogromną różnicę w przypadku jazdy na 200 metrów ze startu lotnego.

Warunki, o których opowiadał Igor Krymski, sprawdziły się również w konkurencjach drużynowych − sprincie i wyścigu na dochodzenie. W pierwszej z nich rekordy padły zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn, natomiast w drugiej nowy najlepszy wynik w historii ustanowili jedynie panowie. Australijczycy dokonali tego w niezwykłym stylu, bijąc dotychczasowy rekord o 1,3 sekundy, co na tym poziomie jest bardzo dużą różnicą.

Na igrzyskach olimpijskich żaden rekord już nie padnie, bowiem w programie zostały już tylko wyścigi grupowe. Przez weekend odbędą się zmagania w keirinie mężczyzn i finałowe rozgrywki w sprincie kobiet. Dodatkowo dziś panowie powalczą w madisonie, a jutro tygodniową rywalizację zwieńczy omnium pań.

Z welodromu w Saint-Quentin-en-Yvelines dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk

Poprzedni artykułTour de France Femmes 2024: Lista startowa wyścigu
Następny artykułMedia: Alberto Bettiol zerwie kontrakt z EF Education – EasyPost jeszcze w tym sezonie
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze