Na repasażach po pierwszej rundzie udział w keirinie na igrzyskach olimpijskich zakończyły reprezentantki Polski − Marlena Karwacka i Urszula Łoś. Pierwszą z nich czeka jeszcze rywalizacja w sprincie.
Intensywna środa na welodromie w Saint-Quentin-en-Yvelines przebiega pod znakiem finałów drużynowych wyścigów na dochodzenie, sprintu mężczyzn oraz keirinu kobiet, w którym rywalizowały dwie Biało-Czerwone − Marlena Karwacka i Urszula Łoś. Obie zawodniczki miały już za sobą start na deskach podparyskiego toru − przedwczoraj zajęły 7. miejsce w sprincie drużynowym wraz z Nikolą Sibiak.
Dziś zakończyły zmagania na repasażach po pierwszej rundzie. Olimpijską rywalizację w keirinie bardzo dobrze rozpoczęła Marlena Karwacka, która do samego końca pozostawała w walce o awans do ćwierćfinału. W biegu Polki zwyciężyła utytułowana Niemka Emma Hinze, a na drugim miejscu uplasowała się Chinka Yufang Guo, pokonując Marlenę Karwacką o tysięczne sekundy.
W repasażu reprezentantka Polski wylosowała pierwszą pozycję, tuż za derną. Ostatecznie wyprzedziły ją tylko Lauriane Genest i Rebecca Petch, wykorzystując prędkość, którą nabrały za jej plecami.
− W pierwszym biegu byłam bardzo blisko i do tej pory tego żałuję, bo po rezultacie, jaki osiągnęłam, wiedziałam, że repasaż będzie cięższy, a w drugim od początku jechałam na pierwszej pozycji i miałam świadomość, że to będzie najtrudniejsza pozycja. Repasaże już tak szybko nie wyglądały, jak pierwsze biegi. Chyba nie starczyło mi siły i odpowiedniej reakcji na czas
− powiedziała nam Marlena Karwacka.
− Pierwsze biegi z reguły są naprawdę szybkie, bo jest tam pełno osób z czołówki, a w repasażach są te, które nie weszły dalej. Z moich obserwacji widać, że każdy jedzie trochę bardziej zachowawczo, więc jest trochę inaczej
− dodała Polka, którą czeka jeszcze rywalizacja w rozpoczynającym się w piątek sprincie indywidualnym. Cel? Pobić rekord życiowy.
− Podchodzę do tego startu zmotywowana, bo czuję się dobrze, wiem, że mam dobre nogi i planuję pojechać rekord życiowy, ale nie wiem, czy dam radę
− mówiła reprezentantka Polski.
Druga z Biało-Czerwonych − Urszula Łoś − może udać się natomiast na odpoczynek po ciężkich przygotowaniach i dwóch startach na podparyskim welodromie. W dzisiejszych biegach dwukrotnie plasowała się na 5. pozycji.
− Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać wakacji. Igrzyska w Tokio były dopiero 3 lata temu, nie miałam czasu po nich odpocząć. Do Tokio trzeba było się przez 2 lata kwalifikować, ale jeszcze przed tą kwalifikacją trzeba było mocno trenować, więc od 7 lat z Danielem Meszką jesteśmy w takim reżimie treningowym, że potrzebuję długiego czasu. Nie myślę o starcie w mistrzostwach świata czy Lidze Mistrzów, po prostu chcę na razie odpocząć
− powiedziała Urszula Łoś.
− Jestem bardzo zadowolona z tego, że znalazłam się tu, na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Droga, żeby się tu znaleźć nie była łatwa, ale dałyśmy radę. Przezwyciężyłyśmy wszystkie przeszkody, które napotkałyśmy po drodze i jestem szczęśliwa, że są to moje drugie igrzyska
− dodała.
Po zakończeniu zmagań w keirinie, reprezentantka Polski przyznała, że dziś brakowało jej prędkości. Opowiedziała również o zmianie przełożenia na bieg repasażowy
− W pierwszym biegu eliminacyjnym widać było, że jechałam z medalistkami igrzysk olimpijskich sprzed paru dni w sprincie drużynowym, więc ta prędkość dużo różniła się od mojej
− powiedziała Urszula Łoś.
− Dernista jedzie strasznie wolno i w pierwszym biegu byłam tym troszkę zaskoczona, bo na rundę do zjechania motoru musiałam tak przyhamować, że jechałam trotuarkiem. Motor nas aż tak nie rozpędzał, a my miałyśmy adekwatnie cięższe obroty, bo zakładaliśmy, że te biegi będą szybkie. Na drugi bieg repasażowy wzięłam poprawkę i zrobiłam większe odpuszczenie jadąc z czwartej pozycji, co pozwoliło mi bezproblemowo przełożyć (przejechać do przodu) ten bieg, ale gdy już przełożyłam, to widocznie rywalki z tyłu już się napędziły. Ja troszkę zaspałam i nie zdążyłam rozpędzić się do prędkości, żeby podłapać pierwszą rywalkę, która mnie minęła i spłynęłam
− relacjonowała Polka.
Dalsza faza rywalizacji w keirinie, już bez Polek, odbędzie się jutro.
Z welodromu w Saint-Quentin-en-Yvelines dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk









