fot. Bahrain-Victorious / Charly Lopez

Wczorajsze Mistrzostwa Polski w indywidualnej jeździe na czas elity mężczyzn zakończyły się zwycięstwem Filipa Maciejuka, który pokonał Kamila Gradka. Zawodnik Bahrain Victorious zdobył tym samym kolejny medal krajowego czempionatu w tej konkurencji.

Jeszcze kilkanaście dni temu można było zastanawiać się nad startem Kamila Gradka w Mistrzostwach Polski. Kolarz Bahrain Victorious doznał złamania dłoni w kilkudziesięcioosobowej kraksie na trasie Criterium du Dauphine. W Radzanowie jednak wystartował i pokazał się z bardzo dobrej strony, zajmując drugie miejsce.

Po zawodach Kamil Gradek rozmawiał z nami w ortezie, dodatkowo lekko utykał, ale i tak był w stanie uplasować się na podium.

– Teraz trochę ponaciągałem się na czasówce, ręka wygląda dobrze, ale trzeba jeszcze uważać. Myślę, że wszystko się w miarę fajnie zrosło, ale nie można jej narażać. Jestem może troszkę zawiedziony po czasówce, ale po perturbacjach w ostatnich dwóch tygodniach jest, jak jest. Filip dzisiaj pojechał bardzo dobrze, myślę, że ja też mogę być zadowolony z występu, fajnie mi się jechało. Może trochę za wolno zacząłem, ale międzyczasy i tak pokazywały, że Filip był bardzo szybki, więc myślę, że po prostu był lepszy. Zasłużona wygrana, wiem, że się mocno szykował do tej imprezy, więc gratulacje dla niego

– powiedział Kamil Gradek.

Mimo kontuzji w Criterium du Dauphine, zawodnik Bahrain Victorious przygotowywał się do Mistrzostw Polski w indywidualnej jeździe na czas. Przyznaje jednak, że liczył na kolejny złoty medal.

– Ostatnie 10 dni spędziłem na kozie, więc nie było z tym problemu. Gdyby coś się działo, pojawił się ból, to dzisiaj bym nie wystartował. Nie wiadomo, ile straciłem też przez to, że nie trenowałem przez 5 dni po Dauphine – po kraksie nic nie robiłem, więc pewnie tutaj trochę straciłem, ale podjąłem się startu i wiedziałem, z czym się liczę. Czułem się dobrze i liczyłem na złoto, może pora powiedzieć „basta” i to ostatnia moja czasówka (śmiech). Śmiałem się właśnie do Michała [Gołasia], że jeśli w przyszłym roku wpadnie mi do głowy pomysł, to żeby powiedział nie (śmiech)

– mówił.

W tej chwili nie wiadomo, czy Kamil Gradek wystartuje w niedzielnym wyścigu ze startu wspólnego. Jeśli weźmie w nim udział, to u swojego boku będzie miał Łukasza Wiśniowskiego – innego zawodnika Bahrain Victorious.

– Start wspólny to jest inna historia, zobaczymy. Pytanie, czy w ogóle wystartuję, a jak wezmę udział, to ze względu na jakąś kraksę bez jakiejś większej presji. Potraktuję te mistrzostwa na luzie, ale może wyjdzie z tego coś dobrego

– zakończył.

Z Kamilem Gradkiem w Radzanowie rozmawiał Kacper Krawczyk


Redakcja Naszosie.pl będzie relacjonowała dla Państwa wszystkie wydarzenia z Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym Płock 2024 prosto z serca wydarzeń. Przygotujemy relacje tekstowe z każdego dnia rywalizacji, a także obszerne zapowiedzi, podsumowania zmagań każdej kategorii oraz liczne wywiady. Śledźcie nasz portal podczas tego wyjątkowego wydarzenia!

Poprzedni artykułOlga Wankiewicz z brązem w orliczce: „To miłe zaskoczenie”
Następny artykułSzymon Sajnok z pierwszym medalem na czas w elicie: „Celowałem w to, a w niedzielę w koszulkę”
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze