Wout van Aert i Remco Evenepoel to medaliści jazdy indywidualnej na czas na mistrzostwach świata w ostatnich latach. Znakomici reprezentanci Belgii liczą na miejsca na podium także w Glasgow.
W 2017 roku zdarzyło się po raz ostatni, kiedy Belg nie znalazłby się w czołowej trójce jazdy na czas elity na mistrzostwach świata. W tym roku serię przedłużyć chcą Wout van Aert i Remco Evenepoel. Dwa lata temu w swoim kraju obydwaj przegrali tylko z Filippo Ganną. Van Aert podobnie jak w 2020 roku wywalczył srebro, a Evenepoel był trzeci. Kolarz, który w Glasgow nie obronił tytułu mistrza świata ze startu wspólnego, po pierwszy krążek sięgnął już w 2019 roku, zajmując drugie miejsce w wieku zaledwie 19 lat. W 2022 roku w Australii oprócz złota w najważniejszym wyścigu zdobył również brąz na czas.
W piątkowe popołudnie na czasówce dookoła Stirling do pokonania będzie blisko 48 kilometrów po trasie o charakterystyce pasującej typowym specjalistom od walki z czasem. Na końcu na deser znajdować się będzie krótki podjazd po bruku.
Pierwsza część nie jest aż tak trudna technicznie, ale ostatnie 20 kilometrów będzie wymagające. Trasa się wznosi i opada, a na dodatek na koniec jest podjazd. Od 2020 roku faworyci są tacy sami, a ich poziom rośnie z każdym rokiem. Skupiam się na sobie, a nie na rywalach
– powiedział Remco Evenepoel przed czasówką.
Nie da się ukryć, że jednym z rywali Evenepoela będzie inny z Belgów, Wout van Aert. W wyścigu ze startu wspólnego po raz kolejny zajął drugie miejsce i nadal czeka na triumf na światowym czempionacie. W rozmowie z RTBF reprezentant Belgii odniósł się do tego, czy podobnie jak rok temu może dojść do niespodzianki. Wówczas złoty medal zdobył Tobias Foss, czyli kolarz spoza grona faworytów.
Jeżeli było to możliwe w tamtym roku, to też może się teraz wydarzyć. Ze względu na podróży do Australii były inne okoliczności. Moim zdaniem wygra któryś z faworytów. To mistrzostwa świata, zawsze jest wiele kandydatów do medali. Udało mi się dojść do siebie po niedzielnym wyścigu. Było ciężko, ale nie czułem się źle. Forma jest, zrobiłem już pierwszy trening od wyścigu
– powiedział Wout van Aert.









