fot. UAE-Team Emirates

Kolorowy peleton Touru wjechał dziś w Alpy, gdzie najlepszy okazał się uciekinier Dylan Teuns (Bahrain – Victorious). Rywalizację kolarzy walczących o dobre miejsce w klasyfikacji generalnej zdominował natomiast Tadej Pogačar.

Belg wygrał swój drugi etap Wielkiej Pętli w karierze. Z kolei 22-letni Słoweniec z UAE-Team Emirates przejął żółtą koszulkę z ramion Mathieu van der Poela (Alpecin-Fenix), nadrabiając ponad 3 minuty nad swoimi najgroźniejszymi rywalami w klasyfikacji generalnej.

Walka o znalezienie się w ucieczce na dzisiejszym etapie była bardzo wymagająca. Ostateczna osiemnastoosobowa akcja zawiązała się dopiero na około 80 kilometrów przed metą, poprzedzało ją wiele skoków i prób różnych zawodników. Instynkt uciekiniera był jednak dziś po stronie Teunsa, który zaangażował swoje siły w udany odjazd. Utrzymując stałe, mocne tempo, zgubił resztę towarzyszących mu zawodników, utrzymał przewagę nad zatrważająco szybko goniącym Pogačarem i triumfował w Le Grand-Bornand. Oto co miał do powiedzenia w wywiadzie zaraz za linią mety:

– To coś szalonego. Do tej pory mój rok był bardzo ciężki, ale teraz mogę się cieszyć tym sukcesem. Chciałbym zadedykować to zwycięstwo mojemu dziadkowi, który zmarł tuż przed Tourem. Myślałem o nim przez ostatnie 10 kilometrów, to było poruszające. Taktycznie to nie był łatwy etap, lecz finalnie Wout Poels zdobył koszulkę najlepszego górala, a ja po prostu podążałem za kołami. Na przedostatnim podjeździe tempo przyspieszyło, starałem się nadążyć, potem udało mi się znaleźć swój rytm i odjechać.

Za plecami Belga rozgrywał się drugi wyścig, w którym karty rozdawał Pogačar. Zgubił swoich rywali już na Col de Romme i sukcesywnie zwiększał swoją przewagę aż do mety. Ostatecznie zyskał ponad 3 minuty nad grupą Richarda Carapaza (INEOS Grenadiers) czy Rigoberto Urana (EF Education-NIPPO), przejmując trykot lidera wyścigu.

– Nie wiem, czy znokautowałem wyścig. Nie sądzę, po prostu dałem z siebie wszystko i to był dobry dzień. Podjazdy były naprawdę trudne, wszyscy cierpieli. Davide (Formolo), Rui (Costa) i Brandon (McNulty) wykonali świetną pracę, ruszyłem i pojechałem wszystko. Jestem szczęśliwy. Pokazaliśmy też, że mamy wystarczająco mocną ekipę, aby wziąć na siebie ciężar wyścigu

– skomentował nowy lider Wielkiej Pętli.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments