fot. Trek-Segafredo

Szefostwo drużyny Trek-Segafredo nie chce czekać, aż będzie to obligatoryjnie narzucone przez UCI i już od 1 stycznia br. bazowe wynagrodzenie dla kobiet zostało wyrównane z minimalną pensją mężczyzn.

Drużyna Trek-Segafredo kobiet podniosła pensje dla swoich zawodniczek – tak, aby były one takie same lub wyższe jak minimalne wynagrodzenie mężczyzn.

Jak powiedział portalowi Cyclingnews Eric Bjorling, dyrektor ds. marketingu w firmie Trek, drużyna chciała to zrobić, zanim obligatoryjnie narzuci to Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI).

– Wysokość pensji zależy od indywidualnych zawodniczek, ale możemy potwierdzić, że wszystkie nasze zawodniczki spełniają minimum (albo przekraczają) minimalne wynagrodzenia mężczyzn. Bardzo wspieraliśmy ten pomysł, gdy znajdował się na poziomie konsultacji. Nie chcieliśmy jednak czekać na to, aż stanie się to obowiązkowe i sami wprowadziliśmy ten program. Działa on od 1 stycznia 2021 roku

– powiedział Bjorling.

Warto również odnotować, że wyrównanie pensji dla kobiet i mężczyzn nie jest jedyną rzeczą, którą amerykańska drużyna zrobiła jako pierwsza. Gdy Abi Van Twisk podjęła decyzję o przerwaniu kolarskiej kariery, by mieć pierwsze dziecko, drużyna do końca obowiązującego kontraktu wypłacała jej pełną pensję.

Klauzula ustanowiona przez UCI mówi, że zawodniczka, która chce wziąć urlop macierzyński przez trzy pierwsze miesiące ma otrzymywać sto procent pensji, zaś przez kolejne pięć połowę wynagrodzenia.