fot. Szymon Gruchalski / Lang Team

Pojęcie draftingu, czyli tzw. jazdy na kole, jest jedną z podstaw kolarstwa, a jednocześnie zmorą większości triathlonistów.

Jadąc z prędkością 30 kilometrów na godzinę opór aerodynamiczny stanowi około 80% sumy sił oporu jakie musi pokonać kolarz. Jeśli prędkość wzrośnie do 50 kilometrów na godzinę, to opór aerodynamiczny wzrośnie do blisko 94% całkowitego oporu. Najprostszym sposobem zmniejszenia oporu aerodynamicznego jest schowanie się w czyimś cieniu aerodynamicznym, czyli wspomniana wcześniej jazda na kole. A o ile można ten opór zmniejszyć? Odpowiedź nie jest jednoznaczna i zależy od bardzo wielu zmiennych począwszy od powierzchni czołowej zawodnika z przodu i z tyłu, przez odległość pomiędzy nimi, aż po kierunek i siłę wiatru.

Biorąc pod uwagę odległość pomiędzy kolarzami zasada jest prosta. Im bliżej, tym zysk większy. Przy odległości 5 cm pomiędzy rowerami opór aerodynamiczny spada o około 40%. Przy odległości 40 cm pomiędzy rowerami opór aerodynamiczny spada o około 30%. Co ciekawe zyskują nie tylko „trzymający koło”, ponieważ również opór aerodynamiczny pierwszego kolarza maleje. Wszystko przez to, że przepływ powietrza za prowadzącym jest mniej turbulentny. Jeśli jedzie za nami jedna osoba, to opór aerodynamiczny spada o około 1,5%, a jeśli jadą za nami trzy osoby, to nawet o 2-3%. Każda kolejna osoba w linii ma mniejszy opór aerodynamiczny. Jeśli drugi kolarz zaoszczędzi 40%, to na przykład dziewiąty może mówić o blisko 60% zysku. W przypadku dużego peletonu można mówić nawet o 85% zmniejszeniu oporu aerodynamicznego w stosunku do prowadzącego kolarza.

Fot. www.urbanphysics.net/

Jednak w czasie wyścigu można się schować nie tylko za innego zawodnika. Według profesora Berta Blockena z politechniki w Eindhoven, który specjalizuje się między innymi w zagadnieniach aerodynamiki, jeśli zawodnik inicjujący ucieczkę z peletonu schowa się za motocyklem, to jego opór aerodynamiczny spada o 75%. Niemal identycznie jest w przypadku zawodnika próbującego dogonić peleton i chowającego się za samochodem. Mówimy jednak o sytuacji, gdy zawodnik jedzie niemal „na zderzaku”. Zwiększenie dystansu pomiędzy motocyklem i kolarzem powoduje mniejszy spadek oporu aerodynamicznego, jednak cały czas są to znaczne wartości. Jeśli odległość pomiędzy kolarzem i motocyklem przed nim wynosi 5 metrów, to zysk aerodynamiczny wynosi 36%, natomiast w przypadku 10 metrów odległości 23%. Okazuje się, że im dalej od motocykla, to jednak nadal zyski są niemałe, bo przy 20 metrach mówimy o 15% spadku oporu aerodynamicznego, a przy 40 metrach o 10%. Podobne wyniki są w przypadku samochodów.

Fot. www.urbanphysics.net/

Nie inaczej jest, jeśli to za kolarzem jedzie samochód, lub motocykl. Podobnie jak w przypadku kolarzy, o czym pisałem wcześniej. Po prostu jeśli ktoś za tobą jedzie, to przepływ powietrza z tyłu jest mniej turbulentny, a opór aerodynamiczny spada. Jeśli motocykl jedzie za kolarzem w odległości 1 metra, to opór aerodynamiczny kolarza maleje o 3,8%. Jeśli ta odległość wzrośnie do 2 metrów, to opór aerodynamiczny kolarza maleje o 1,7%. Przy 10 metrach spadek ów wynosi raptem 0,1%, jednak w przypadku indywidualnej jazdy na czas każda sekunda ma znaczenie.

Zgodnie z przepisami sportowymi UCI podczas jazdy indywidualnej na czas odległość pomiędzy kolarzem, a podążającym za nim samochodem powinna wynosić co najmniej 10 metrów, choć sędziowie rzadko kiedy zwracają na to uwagę. Nie dziwi więc apel prof. Blockena do UCI o zwiększenie tego dystansu do 30 metrów, oraz do organizatorów wyścigów o nie wpływanie na rywalizację poprzez zwiększanie ilości pojazdów na trasie i ich pozycjonowanie w stosunku do zawodników. Jednak chwilowo największym problemem jest zapewnienie bezpieczeństwa zawodnikom biorąc pod uwagę coraz więcej incydentów z pojazdami z kolumny podczas wyścigów. Dopiero po rozwiązaniu tego problemu będzie można zająć się kwestią draftingu za pojazdami.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments