fot. Tour Down Under

Zwycięstwo Matthew Holmesa na królewskim etapie Tour Down Under było z pewnością dużą niespodzianką. Jak się jednak okazuje, może to być przełomowy moment w karierze Brytyjczyka.

Choć Holmes ma już 26 lat, obecny sezon jest jego pierwszym w gronie ekip World Tour. Wcześniej dane mu było jedyne ścigać się w znacznie mniejszych teamach, w których odnosił mniejsze lub większe sukcesy. Mimo to nie był to zawodnik, którego wielu specjalistów stawiało w roli jednego z najlepszych kolarzy, przychodzących do ekipy najwyższej dywizji. Dziś Brytyjczyk pokazał, że jednak stać go na wiele.

Przez cały czas czekałem na finisz, lecz w pewnym momencie zauważyłem, że wszyscy są już na swoim limicie. Kiedy Richie dojechał, nie panikowałem. Wiedziałem, że nie zwolni i dowiezie mnie do mety, tym bardziej, że jechał swój wyścig o prowadzenie w generalce. Pozostało mi więc wyskoczyć przed niego na ostatnich miejscach, co nie było specjalnie trudne.

Oczywiście od początku wyścigu moim celem była walka w generalce, lecz nic nie szło po mojej myśli. Nie mogłem dostosować się do tempa i podjąć odpowiednie dużego ryzyka, by powalczyć o dobrą pozycję w peletonie. Jeszcze wczoraj napisałem moim rodzicom, że kolarstwo może nie jest dla mnie stworzone. Dzisiejszy triumf przewraca wszystko do góry nogami

– powiedział wyraźnie zadowolony Holmes.

Na ten moment nie wiadomo, gdzie Brytyjczyk pojawi się w następnych tygodniach. Jego kalendarz nie został bowiem oficjalnie opublikowany przez zespół Lotto Soudal. Niewykluczone jednak, że włodarze teamu będą chcieli stosunkowo szybko wykorzystać jego dobrą formę.