Fot. www.novecolli.it

Włochy, niegdyś wyśnione Eldorado. Jedno z najpiękniejszych państw na świecie z niezliczoną ilością zabytków i pięknych historii. To właśnie w średniowiecznych Włoszech powstał Parmigiano Reggiano, o którym pisał już w Dekameronie Giovanni Boccacio, a w 1889 roku, pochodzący z Neapolu Raffaele Esposito spopularyzował znaną na cały świat pizzę margeritę. Półwysep Apeniński to ziemia wielkich wyścigów kolarskich i jeszcze większych wirtuozów tego sportu. Najstarszy klasyk Milano – Torino znany jest od 1876 roku, a zamykająca sezon Il Lombardia skończyła w tym roku 114 lat.

Cesenatico. Wakacyjne miasteczko leżące na wybrzeżu Morza Adriatyckiego od lat gościło turystów z każdego zakątka Włoch. Riviera Romagnola była odwiedzana przez wszystkich Włochów bez wyjątków, od pozbawionych dostępu do morza mieszkańców Piemontu, po chcących spróbować smaku piadiny z Nutellą obywateli Kampanii. To właśnie tutaj przyjeżdżały osoby chcące zaczerpnąć morskiego powietrza i odpocząć od wszechobecnego zgiełku wielkomiejskich ośrodków Italii. Włoscy turyści zmęczeni zatłoczonymi plażami cieszącego się światową sławą Rimini, decydowali się na wypoczynek w oddalonym o przeszło 20 kilometrów na północ, dużo mniejszym, portowym kurorcie.

Dzisiejsze Włochy to kraj, który gospodarczo znajduje się od ponad dwóch dekad na równi pochyłej. Rosnące z dnia na dzień bezrobocie, ogromne zadłużenie publiczne, korupcja i nieefektywna administracja, a także brak perspektyw dla młodych ludzi, to wszystko składa się na ogromny problem, z którym borykają się mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego. Włosi nie mogą sobie pozwolić już na tak częste wakacje, a wyjazd zagraniczny to częściej emigracja niż wypoczynek.

Przenieśmy się jednak do prężnie rozwijającej się Emilii – Romanii i majowego poranka w 1971 roku. Słońce ledwie świta, zegarki pokazują, że nie ma jeszcze piątej, a aromat świeżo mielonej kawy już roznosi się po Corso Giuseppe Garibaldi. W takich właśnie okolicznościach przyrody, siedemnastu śmiałków wyruszyło spod Bar del Corso mknąc przez wąskie uliczki wzdłuż kanału wodnego Fosso Venarella, ku prawdopodobnie największej przygodzie ich życia. Zapaleni amatorzy nie byli jeszcze świadomi, że wzięli udział w pierwszej edycji wyścigu Nove Colli. Nie mogli też wiedzieć, że jeden z największych kolarzy świata, pochodzący z tego samego miejsca co oni, kończył właśnie 15 miesięcy.

Nove Colli to nic innego jak dziewięć wzgórz. Nazwa wyścigu idealnie oddaje naturę trasy z którą musi zmierzyć się każdy z uczestników. Parametry podjazdów znajdujących się na malowniczej trasie wyścigu są diametralnie różne, od 6% do 18% maksymalnego nachylenia, od otaczających szosę przepięknych winnic położonych w Bertinoro, po najpiękniejsze według Umberto Eco miasto Włoch – San Leo.

W 1982 roku po raz pierwszy na trasie włoskiego wyścigu rywalizowały kobiety, a od 1986 roku czynią to regularnie w każdej kolejnej edycji. Uczestnicy mają do wyboru aż trzy trasy i mogą rywalizować na dystansie 205/103/96 kilometrów z przewyższeniami 3840/1871/990 metrów. Popularność wyścigu rośnie z roku na rok, w 1996 roku na linii startu zameldowało się 10.000 żądnych przygód zawodników. Od tej pory pula biletów stała się zamknięta i oscyluje właśnie w tych granicach. 10.000 wejściówek na najbliższą edycję wyprzedało się w 20 minut.

W historii zwycięzców największego amatorskiego Gran Fondo we Włoszech znajdują się naprawdę ciekawe nazwiska. Wyścig po zakończeniu zawodowej kariery trzykrotnie wygrywał Simone Biasci, który w latach 1992 – 1995 jeździł dla włoskiej ekipy Mercatone Uno i w tym czasie został zwycięzcą 7 etapu Vuelty. Litwin Raimondas Rumsas, rozpoczynający zawodową karierę w polskiej grupie zawodowej Mróz, również trzykrotnie stawał na pierwszym miejscu podium tego wyścigu. Warto zaznaczyć, że „pudła” zasmakował również w klasyfikacji generalnej Tour de France w 2002 roku, znajdując się za plecami Lance Armstronga i Joseba Beloki.

Nove Colli 2020 będzie wyjątkowe pod wieloma względami. Nadchodząca edycja to wiele regionalnych jubileuszy, a wśród nich między innymi setna rocznica urodzin wielkiego reżysera, Federico Felliniego pochodzącego z Rimini. W nadchodzącym roku okrągłe, 50-te urodziny świętowałby wspomniany już, urodzony w Cesenie Marco Pantani. W związku z tak licznymi wydarzeniami dotyczącymi Emilii – Romanii, organizatorzy Giro d’Italia postanowili uhonorować ten region w najlepszy możliwy sposób. 12 etap wyścigu dookoła Włoch wystartuje wzdłuż Fosso Venarella i przejeżdżając obok Spazio Pantani wyruszy w trasę liczącą 205 kilometrów. Najlepsi kolarze zawodowego peletonu, z Richardem Carapazem i Vincenzo Nibalim na czele, będą mieć do pokonania dziewięć podjazdów o różnym maksymalnym nachyleniu. Po wymagającej trasie zawodnicy wjadą na metę znajdującą się w Cesenatico od strony Sanvignano sul Rubicone. Brzmi znajomo?