Wczoraj na trasę mistrzostw świata w Yorkshire wyruszyli juniorzy i juniorki. O swoich wrażeniach z tego niezbyt udanego dla nas dnia opowiedzieli Kacper Majewski i Natalia Krześlak.

Poniedziałek mógł ułożyć się dla naszej kadry zdecydowanie lepiej. Mimo że aż czterech naszych rodaków przystąpiło do walki o medale, to biało-czerwonej flagi próżno było szukać choćby w czołowej trzydziestce w obu kategoriach wiekowych. Jeśli chodzi o juniorów, to najlepiej zaprezentował się Kacper Majewski, który jednak zajął dopiero 52. miejsce, więc po zakończeniu zawodów raczej nie skakał z radości.

Ze startu na pewno nie jestem zadowolony. Po dość udanych występach w Mistrzostwach Europy i Świata na torze liczyłem na o wiele więcej, jednak wyszło jak wyszło. Jest to na pewno jakieś doświadczenie z którego muszę wyciągnąć wnioski i pokazać się z lepszej strony za rok. Chciałbym podziękować wszystkim którzy włożyli mnóstwo pracy w moje przygotowanie

– mówił.

Z dużo większym optymizmem do swojego wyniku podeszła Natalia Krześlak – nasza najmłodsza reprezentantka, która w rywalizacji juniorek była 39. i pokonała o jedną lokatę swoją zespołową koleżankę – Julię Kowalską.

Start w mistrzostwach świata był dla mnie dużym wyzwaniem i świetną zabawą. Trasa była trudna technicznie, wymagająca, ale dla każdej z nas taka sama. Niestety tego samego nie można powiedzieć o pogodzie, która ciągle się zmieniała. Miejsce w czwartej dziesiątce pokazało mi, że przede mną jeszcze mnóstwo pracy. Dopiero niedawno zaczęliśmy pracować nad moimi czasówkami z trenerem Leszkiem Szyszkowskim, ale wszystko idzie we właściwym kierunku. Zebrane tutaj doświadczenie na pewno zaowocuje w przyszłości!

– mówiła zawodniczka, która 17 lat skończy dopiero w przyszłą środę.

I pewnie ma rację. Może stanie się to już za rok, na mistrzostwach świata w Martigny, na które oboje będą mogli pojechać jako juniorzy, jednak jeszcze ważniejsze jest to, by wczorajsza lekcja zaprocentowała w dalszej perspektywie, gdy oboje będą już prawdopodobnie zawodnikami elity.