fot. AFP

W Albi Wout van Aert odniósł swój największy sukces na rowerze szosowym. Specjalista od kolarstwa przełajowego po świetnym finiszu triumfował na 10. etapie Tour de France.

Van Aert podczas rantów utrzymał się w czołowej grupie. Zabrakło w niej m.in. czołowego sprintera Team Jumbo-Visma Dylana Groenewegena. Belg, podobnie jak Mike Teunissen na otwarcie wyścigu, doskonale zastąpił Holendra. Wout van Aert wyprzedził Elię Vivianiego, Caleba Ewana, Michaela Matthewsa i Petera Sagana.

Przepraszam, ale nie mogę uwierzyć w to, że wygrałem etap Tour de France. Odkryłem ten wyścig w ciągu ostatnich 10 dni. Zwycięstwo podczas debiutu jest niesamowite. W końcówce było dość nerwowo. Ruszyłem na 250 metrów przed metą. Viviani był bardzo blisko, ale centymetr wystarczył mi do zwycięstwa

– powiedział Wout van Aert po dzisiejszym etapie.