Fot. naszosie.pl / Marek Bala

Drugi etap Volta Comunitat Valenciana był kolejnym stosunkowo udanym dla Łukasza Wiśniowskiego. Polak na mecie nie krył zadowolenia ze swojej postawy.

Drugi, pagórkowaty etap wyścigu w regionie Walencji wydawał się być idealny dla zawodników potrafiących wytrzymać nieduże wzniesienia. Na mecie najlepsi byli jednak sprinterzy. Mimo “dopiero” 16. miejsca, zadowolony z siebie był Łukasz Wiśniowski, który wciąż jest też wysoko w klasyfikacji generalnej.

Dzisiejszy etap nie do końca nam odpowiadał. W sumie spodziewaliśmy się finiszu z peletonu i tak też wszystko się potoczyło. Finałowy zjazd wydawał się być nieco za długi, lecz kiedy zrobiło się płasko, postanowiliśmy nieco przycisnąć. Myślę, że bardzo solidnie współpracowaliśmy. W końcówce wszyscy postanowiliśmy bezpiecznie dojechać do mety. Jestem pewien, że na kolejnych dwóch etapach będziemy mogli zagrać swoje karty i naprawdę się pokazać

– powiedział “Wiśnia”.

Jutrzejszy etap będzie już decydowanie trudniejszy. W końcówce kolarze będą bowiem musieli zmierzyć się z kilkoma wzniesieniami, które z pewnością wprowadzą dużo zamieszania.