fot. Chris Auld Photography / CCC Team

Choć wielu obawiało się postawy Paddy Bevina na czwartym etapie Tour Down Under, Nowozelandczyk znów pokazał, że jest w znakomitej dyspozycji. W Campbell Town udało mu się zająć drugie miejsce i utrzymać koszul lidera.

Czwarty etap Tour Down Under był jednym z dwóch decydujących o losach klasyfikacji generalnej. W znakomitym stylu przejechał go lider ekipy CCC Patrick Bevin, który zdołał utrzymać koszulkę lidera imprezy, jednocześnie coraz bardziej zbliżając się do wygrania klasyfikacji generalnej.

To był bardzo trudny dzień. Wiedziałem, że wyścig nie skończył się na szczycie wzniesienia i że do mety jest jeszcze spory kawałek. Zdawałem sobie sprawę, że ciężko będzie atakującym odeprzeć naszą pogoń na zjeździe. Wziąłem odpowiedzialność za nadawanie tempa w grupce, a potem skupiłem się na walce o bonifikaty na mecie. Nie mogłem ryzykować straty czasu i jakiekolwiek zdobyte sekundy były dla mnie korzystne. Bardzo szybki Daryl Impey wjechał na szczyt w mojej grupce, więc drugie miejsce i utrzymanie prowadzenia w generalce jest dla nas bardzo dobrym rezultatem.

Dziś otrzymaliśmy spore wsparcie od innych ekip w początkowej fazie rywalizacji, bo nie chcieliśmy ponownie brać na siebie ciężaru kontrolowania całego wyścigu. Walka o końcowy triumf jeszcze się nie skończyła i są dwa typy kolarzy, którzy będą się w niej liczyć – sprinterzy, którzy potrafią się wspinać jak Daryl oraz górale, jak Richie [Porte]. Naszym zadaniem na pozostałe dwa etapy będzie poradzenie sobie z atakami z obu tych stron.

Daryl nadrobił dziś cztery sekundy, ale generalnie możemy być zadowoleni z aktualnej sytuacji. Nie uważam się za gorszego na podjazdach od niego, a górale dziś do nas stracili. Byłoby super, gdyby jutro też udało się zyskać jakieś sekundy, co stawiałoby nas w jeszcze lepszym położeniu przed ostatnim etapem z Willungą. Richie jest tylko 21 sekund za mną, co nie jest zbyt dużym zapasem. W tym wyścigu liczy się wszechstronność – chodzi o to by być szybszym od górali i wspinać się lepiej od sprinterów.

Dla mnie osobiście te ostatnie dni to znakomita okazja, by się rozwijać. Gdybym musiał jechać na lidera, jak w poprzednich latach na Richie Porte lub Rohana Dennisa, to nie miałbym możliwości pokazania na co mnie w pełni stać. Na pewno nie mógłbym walczyć o bonusowe sekundy na pierwszym etapie. Jako drużyna ścigamy się teraz zupełnie inaczej, co mi bardzo odpowiada. Styl i sposób w jakim jeździmy sprawia mi ogromną przyjemność

– powiedział zawodnik.

Jutro przed kolarzami jeden z łatwiejszych dni ścigania. Etap do Stathalbyn będzie odpowiadał najszybszym zawodnikom w stawce.