Marek Bala / naszosie.pl

Polskich kibiców zelektryzowała informacja, że Łukasz Wiśniowski będzie od przyszłego sezonu kolarzem nowej drużyny CCC. Polak pokazał potencjał w klasykach i chce go wreszcie wykorzystać, a portalowi Naszosie.pl opowiedział o swoich planach na bliższą i dalszą przyszłość.  

Miałeś możliwość pozostania w Team Sky i nie chciałeś z niej skorzystać, czy Brytyjczycy nie zaproponowali tobie przedłużenia kontraktu? 

Mogłem zostać w Sky, ale jestem w takim wieku, że chciałbym osiągnąć wreszcie jakiś sukces. Uważam, że to jest dla mnie odpowiedni moment na zmianę. Tak naprawdę nie mam nic do stracenia – jeśli nie spróbuję, to nigdy się nie dowiem, czy mam szansę być liderem w jakimś wyścigu. Jestem przekonany, że [przejście do CCC Team] to dobry wybór.

Jak podsumujesz swój dwuletni pobyt w Team Sky?

To były miłe dwa lata, podczas których rozwinąłem się jako kolarz, sporo się nauczyłem, a także zdobyłem kilka dobrych wyników. Na pewno będę pozytywnie wspominał ten czas.

Czy to podczas ścigania w drużynie Dave`a Brailsforda nabrałeś pewności, że to właśnie w wyścigach klasycznych chcesz się specjalizować? 

Właściwie od zawsze stawiałem na wyścigi klasyczne. To one stanowiły mój cel i nadal tak będzie. Oczywiście, liderem CCC Team będzie Greg Van Avermaet, ale osobiście będę miał więcej okazji, by jeździć dla siebie. Przeważnie będę pomocnikiem, ale w kilku wyścigach dostanę też wolną rękę.

Rozumiem, że rozmawialiście o tym podczas negocjowania warunków kontraktu?

Tak, długo rozmawialiśmy z Piotrem [Wadeckim] o tym, jak będzie wyglądał mój kalendarz startów. W tej chwili wszystko wygląda bardzo dobrze i muszę szczerze przyznać, że nie mogę się już doczekać przyszłego sezonu.

Domyślam się, że starty rozpoczniesz od lutego, od takich wyścigów jak Omloop Het Nieuwsblad, Kuurne-Bruksela-Kuurne itd. Zgadza się?

Tak, spodziewam się, że wystartuję we wszystkich wyścigach klasycznych – począwszy od Omloop, a skończywszy na Ronde van Vlaanderen i Paryż-Roubaix. Na pewno będę miał intensywny kalendarz startów w pierwszej części sezonu.

W oficjalnym oświadczeniu informującym o twoim transferze jest napisane, że w przyszłym sezonie będziesz walczył również o etapowe zwycięstwo w wielkim tourze. W którym wyścigu trzytygodniowym obiecano tobie start?

Wstępnie rozmawialiśmy o Tour de France. Jeśli będę w odpowiedniej formie, to na pewno będę mógł wystartować w Wielkiej Pętli. Rozmawiałem o tym z Piotrem [Wadeckim], więc na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku. Jednak najpierw chciałbym skoncentrować się na pierwszej części sezonu, a później przygotować się do drugiej, w tym do startu w Tourze, gdzie chciałbym powalczyć o jakieś etapy.

Nie obawiasz się, że wadą nowego składu CCC będzie małe zgranie, a przez to niższa jakość?

Nie, nie wydaje mi się, że tak będzie, ponieważ patrząc na kolarzy, którzy będą startowali w klasykach, to są to bardzo dobrzy zawodnicy. Będziemy mieli przecież Grega [Van Avermaeta], bardzo doświadczonego [Simona] Geschke, Michaela Schära, który jest bardzo dobrym zawodnikiem, Guillaume Van Keirsbulcka… Wydaje mi się, że nasz skład na klasyki będzie mocny.

Wystartujesz w jeździe drużynowej na czas podczas mistrzostw świata w Innsbrucku?

Nie. W grę wchodzi jedynie wyścig ze startu wspólnego. Cały czas czekam na decyzję, czy znajdę się w ostatecznym składzie. Jeśli bym wystartował, to podejrzewam, że moją rolą będzie zapewnienie naszym liderom jak najlepszej pozycji przed końcówką wyścigu. Przebieg rywalizacji powinien być typowy dla mistrzostw świata, czyli szybkie tempo od początku, uformowanie się ucieczki dnia, a potem pogoń za tą ucieczką. Jeśli znajdę się w składzie, to będę gonił ucieczkę i jestem gotowy na taką pracę. Jest przecież jasne, że nie pojechałbym tam po to, żeby walczyć o zwycięstwo. To będzie ciężki i długi wyścig.

Rozmawiała Marta Wiśniewska